17
2020
2013-01-18

Życie w innym świecie


Około 780 tys. Polaków, czyli mniej więcej co pięćdziesiąty z nas, leczy się w przychodniach lub szpitalach psychiatrycznych.
Niemal powszechnie sądzi się, że chorzy psychicznie to osoby częściej niż inne krzywdzone i wyśmiewane (tak sądzi 90% ankietowanych), bardziej bezradne i skłonne do samobójstwa (87%), a zarazem bardziej uciążliwe i trudne we współżyciu (84%). Pozytywny obraz chorych psychicznie - jako osób, które są bardziej wrażliwe i więcej rozumieją - pojawia się przede wszystkim w środowisku rolników (70%), a także wśród ankietowanych uczestniczących w praktykach religijnych kilka razy w tygodniu (68%). Częściej podzielają go kobiety niż mężczyźni.
Większość z nas oglądała kultowy już film Milosa Formana „Lot nad kukułczym gniazdem” ze wspaniałą rolą Jacka Nicholsona.
Główny bohater Randle Patrick po raz kolejny zostaje aresztowany. Aby uniknąć więzienia decyduje się na zrealizowanie dosyć przebiegłego i ryzykownego planu. Gra psychicznie chorego, uważając, że dzięki temu łatwiej ucieknie. Dyrekcja szpitala domyśla się symulowania choroby. Bohater nie wie jednak najważniejszej rzeczy – trafił do miejsca, gdzie prawie nic nie jest takim, jakim się wydaje być. Patrick zdobywa sympatie, zaprzyjaźnia się z pacjentami, szczególnie z olbrzymim Indianinem nazwanym „Wodzem”. Bohater buntuje innych przeciwko metodom terapii. W końcu postanawia uciec...
W tym wszystkim szczególnie intrygujący jest tytuł filmu. Czy tytułowa kukułka to nie społeczeństwo, które odrzuca osoby upośledzone. Ponieważ w społeczeństwie nie byli akceptowani, stworzono dla nich pseudo-dom. Szpital jest takim domem, w rzeczywistości miejscem bez miejsca, gniazdem do którego kukułka podrzuciła „odmieńców”.

Od euforii do zniechęcenia
- Mój brat zachorował. Początkowo nic nie wskazywało, że choroba tak bardzo się rozwinie. Stracił pracę, opuściła go żona, zabierając ze sobą dzieci. Brat zamknął się w sobie, przestał wychodzić z domu. Z czasem zdziwaczał zupełnie, zaczął rozmawiać ze sobą. Któregoś dnia, gdy przyszłam do niego, rzucił się na mnie, krzycząc, że chcę go zabić. Udało mi się go uspokoić. Jednak nie na długo. Coraz bardziej zapadał na zdrowiu. Wszędzie węszył zdradę, podstęp, na przemian wpadał w stan euforii i zniechęcenia. W końcu musiałam zwrócić się o pomoc do psychiatrów. Został w szpitalu, nie wiem czy kiedykolwiek go opuści – mówi siostra chorego, zastrzegając anonimowość.

Statystyki niepokoją
Ponad 1,5 mln osób w ciągu roku trafia w Polsce do szpitali psychiatrycznych. Niepokojący jest fakt, że stanowi to największy odsetek w Europie. Opieką psychiatryczną objętych było  1305 tys. osób z zaburzeniami psychicznymi w tym prawie 360 tysięcy. po raz pierwszy. Najnowsze dane pokazują, że aż 10 procent z 9 mln dzieci i młodzieży do lat 18 wymaga opieki i pomocy psychiatryczno psychologicznej. Do najbardziej rozpowszechnionych chorób psychicznych należą depresja i schizofrenia. Według statystyk na schizofrenię zapada 1procent ogólnej populacji w społeczeństwach cywilizowanych. W Polsce jest to ok. 400 tys. ludzi. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), choroby psychiczne do roku 2020 staną się jednym z poważniejszych problemów zdrowotnych występujących w populacji europejskiej. Szacuje się, że w samej tylko Europie niemal co trzeci dorosły doświadcza w ciągu roku przynajmniej jednego rodzaju choroby psychicznej.

Agresywny, niezrównoważony,…wariat
Jak postrzegane są osoby chore psychicznie w Polsce? Problem dla Polaków stanowi już samo zdefiniowanie, kim jest osoba chora psychicznie. Ankietowani używają określeń: „niezrównoważeni”, „niebezpieczni”, „agresywni”, „wariaci”, „wyrzutki”. Aż 67 procent wyraża się pejoratywie o chorych, podkreślając ich odmienność, bądź też niższość intelektualną. Co ciekawe, wskaźnik odpowiedzi segregujących jest bardzo wysoki wśród osób z wyższym wykształceniem. Jak widać, w naszym społeczeństwie wciąż pokutują stereotypy, chociaż wielu  przyznaje, że nie zna osobiście żadnej osoby chorej psychicznie. Statystyki, opisujące stosunek naszego społeczeństwa do chorych, pokazują duży dystans i rezerwę. Większość Polaków uważa, że osoby chore psychicznie nie powinny zakładać rodzin. W rankingu chorób wywołujących największy lęk, choroby psychiczne znajdują się na czwartym miejscu, zaraz po nowotworach, chorobach serca i AIDS. Polacy boją się tych chorób nawet bardziej niż narkomanii czy alkoholizmu. Niechętnie dopuszczają chorych psychicznie do opieki nad dzieckiem, raczej nie powierzyliby im funkcji proboszcza, lekarza, nauczyciela lub wójta, ale nie są przeciwni takim sąsiadom, kolegom i współpracownikom. W badaniach tych cieszy tendencja wzrostowa – coraz chętniej powierzamy funkcje społeczne chorym. Polacy nie mają też zastrzeżeń do powstawania szpitali i przychodni psychiatrycznych w swoim sąsiedztwie. Z opublikowanych badań wynika jednak, że dystans do chorych rośnie wśród osób młodych, wykształconych i mieszkających w miastach. Dane te są alarmujące i wskazują na potrzebę podjęcia działań w celu zmiany stereotypowego myślenia Polaków i zmniejszenia rezerwy między zdrowymi i chorymi przedstawicielami naszego społeczeństwa.

Jak dobrze mieć sąsiada
- Przez wiele lat byliśmy sąsiadami człowieka chorego psychicznie. To co przeżyliśmy to wprost nie do opisania. Doszło do tego, ze baliśmy się wyjść z własnego domu. Codziennie ten człowiek przez wiele godzin stał w oknie wyzywając od najgorszych przechodzące osoby. Obnażał się, co było wielką atrakcją szczególnie dla młodych. Leczył się psychicznie w poradni i szpitalu, jednak po kilku tygodniach czy miesiącach wracał i wszystko zaczynało się od początku. Chyba nie miał żadnej rodziny, nikt go nie odwiedzał. Czasami pojawiał się ktoś, chyba z opieki społecznej. W końcu mężczyzna zmarł. Panie, to straszna choroba, jednak wielu z nas przechodzi obok niej obojętnie. To wielka udręka dla najbliższych – mówi starsze małżeństwo.

Przyczyny są różne
Tempo i chaos życia oraz konieczność rywalizacji powodują, że coraz więcej mieszkańców dużych miast zgłasza problemy psychiczne. Po części jest to kwestia zmiany stylu życia, ale także zwiększenia świadomości dotyczącej chorób psychicznych i pojawienia się nowych możliwości pomocy chorym. W dużych miastach wzrasta częstość ujawniania chorób psychicznych. Wymaga to dużej odporności psychicznej i poświęcenia. Osoby, które nie są w stanie temu sprostać, często popadają w stany lękowe, depresyjne i zniechęcenie. Bywa, że osoby, które uważają, że mają depresję, mylą ją z problemami życiowymi, rozpaczą, żałobą, zmartwieniami, z których można wyjść bez pomocy psychiatrycznej, np. poprzez kontakt z rodziną, przyjaciółmi, duchownym. Czasem rozwiązanie jakiegoś problemu technicznego rozwiązuje i problem psychiczny. Jeżeli mimo to nadal brakuje ulgi, to trzeba udać się do fachowców, nie chodzi tylko o psychiatrów, ale także psychologów, psychoterapeutów. Bez informowania bliskich o problemach, negatywne odczucia mogą narosnąć do tego stopnia, że człowiek podejmuje decyzję o samobójstwie. Do lekarza na pewno powinny zgłaszać się osoby, które odczuwają nieustępujące stany lękowe, obawiają się kontaktu z ludźmi, nie mogą spać albo mają poczucie, że tracą kontakt z otoczeniem i kontrolę nad sobą.
Z pomocy medycznej powinny także korzystać osoby, których bliscy dostrzegają, że dzieje się z nimi coś niezrozumiałego. Nie zawsze musi się to okazać chorobą psychiczną, ale może być problemem psychicznym wymagającym pomocy.
Z uwagi na to, że z roku na rok wzrasta zapotrzebowanie, dostęp do świadczeń psychiatrycznych nie jest satysfakcjonujący. Dotyczy to zwłaszcza świadczeń udzielanych przez zespoły środowiskowe i oddziały dzienne, tutaj są wyraźne braki. Mamy całkiem nieźle zorganizowaną sieć przychodni udzielającą świadczeń ambulatoryjnych, także nienajgorzej wygląda sytuacja jeżeli chodzi o miejsca w szpitalach. Konieczne jest zwiększenie środków, które na psychiatrię przeznacza NFZ. Przyczyny, a raczej ich splot, też są zdefiniowane. To skutki transformacji - z jednej strony, beznadzieja bezrobocia, z drugiej, obłąkańczy rytm pracy i nieustający lęk przed jej utratą. Na takim gruncie dochodzi do rozpadu rodziny, wejścia w kolizję z prawem. Osoby mniej odporne psychicznie usiłują uporać się ze swymi problemami, nadużywając alkoholu, środków psychoaktywnych oraz leków nasennych,  uspokajających lub przeciwbólowych. Choroba psychiczna to temat tabu. Ujawnienie faktu, że jest się zarejestrowanym w poradni zdrowia psychicznego, często oznacza utratę pracy, koniec kariery, rozbicie rodziny itp. Płaci za to nawet następne pokolenie.

Żółte papiery
Aż trzy ustawy - o ochronie zdrowia psychicznego, narkomanii i o wychowaniu w trzeźwości - gwarantują chorym, również nieubezpieczonym, bezpłatne leczenie psychiatryczne. Z roku na rok przestrzeganie tych przepisów staje się coraz większą fikcją. W szpitalach i przychodniach powinno być dwa razy więcej psychiatrów i dziesięć razy więcej pracowników socjalnych. Reforma zdrowia ograniczyła też stosowanie nowoczesnych leków (na wiele nie ma refundacji), doprowadziła do zlikwidowania dobrze już rozwijających się oddziałów dziennych. Działanie służb środowiskowych bardzo utrudniają kasy chorych.

„Inność” budzi obawy
Właśnie ta „inność” budzi lęk otoczenia Jednak statystyki nie potwierdzają, jakoby popełniali oni częściej przestępstwa aniżeli reszta społeczeństwa. Zdarzają się oczywiście sytuacje, w których chorzy zachowują się agresywnie. W okresie zaostrzenia schizofrenii, jeśli w rodzinie pacjenta są fizycznie słabsi od niego osobnicy i pojawia się jakiś konflikt, różnica poglądów, może dojść do sytuacji niebezpiecznej. Jeśli do tego pacjent nie przyjmuje leków albo źle je toleruje, nie zdaje sobie sprawy, że jest chory, mogą się zdarzyć ataki agresji wobec domowników, nawet bardzo niebezpieczne. Bywa, że atak agresji kończy się zabójstwem. Ale są to rzeczy wyjątkowe.
Osoby cierpiące na depresję mogą popełnić tzw. samobójstwo rozszerzone. Zabijają wówczas nie tylko siebie, ale i członków własnej rodziny.
Gwałtowne zachowanie, które zagraża otoczeniu, nie musi oznaczać psychozy, lecz może być wynikiem organicznych zmian mózgu powstałych np. na skutek mechanicznego uszkodzenia głowy, zmian zwyrodnieniowych, miażdżycy itp. Bywa, oczywiście nie zawsze, że ludzie z tego typu zmianami są bardzo agresywni.
Niebezpieczni dla otoczenia bywają również osoby z tzw. nieprawidłowymi osobowościami, w języku potocznym nazywani psychopatami. Potrafią być bardzo brutalne, zdolne do aktów agresji nie tylko wobec obcych, ale i najbliższych członków rodziny. Trudno jednak nazywać je chorymi psychicznie. Osobowość tego typu oscyluje na granicy zdrowia i patologii. Popełniają więcej przestępstw niż normalni osobnicy. Resocjalizacja psychopatycznych przestępców polega na próbie zmiany ich charakteru. Jest to jednak bardzo trudne. Na ogół nie reagują na ograniczenia i groźby, natomiast duży wpływ na ich zachowanie mają kary pieniężne. Niektóre osoby z zaburzeniami osobowości, dopóki dobrze im się wiedzie, zachowują się normalnie. Dopiero w dramatycznych okolicznościach życiowych, np. podczas rozwodu, uruchamiają agresywne zachowania, tyranizują rodzinę, nadużywają alkoholu itp.
Właśnie alkohol, zwłaszcza u osoby uzależnionej, wywołuje i wzmaga agresję, dlatego ogromna ilość czynów przeciwko życiu i zdrowiu w Polsce popełnianych jest w stanie upojenia alkoholowego. Alkohol ogranicza kontrolę emocji i popędów, szczególnie jeżeli do tego dołącza się uraz mózgu, nieprawidłowa osobowość czy jakaś trudna sytuacja. Udział narkomanów w tej kryminalnej statystyce jest znacznie mniejszy. Najczęściej dokonują włamań, okradają swoje rodziny.
OPR. LK

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Znalazłem taki artykuł dotyczący chwilówek www.twoja-pozyczka.pl/artykuly/127-pozyczanie-online-przez-osoby-z-zaburzeniami W rodzinie jedna osoba nabrała i teraz jest sprawa o ubezwłasnowolnienie

Maria
2017-07-09 22:24:20
Strona 1/1






Dane kontaktowe