17
2020
2013-10-04

Znani? Nieznani?


 - Pszczoła to nie tylko miód...
 - Oczywiście. Przecież rośliny są zapylane przez wiatr i owady. Wiatr zapyla około 20%, owady około 80%. Największy udział w zapylaniu spośród wszystkich owadów mają pszczoły. Wynikiem zapylania są owoce, warzywa, nasiona. Każda rodzina pszczela licząca wiosną od 20 do 30 tysięcy pszczół wysyła do pracy dziennie około 15 tysięcy robotnic. W drugiej połowie maja i w czerwcu w silnym roju jest do 100 tys. dorosłych. Zbierając z kwiatów nektar lub pyłek, mimo woli dokonują czynności zapylania. Dzięki pszczołom mamy też pyłek kwiatowy, kit pszczeli, czyli propolis, pierzgę, wosk.
 
- U pana poza miodami można kupić wiele tych produktów. Proszę opowiedzieć o ich zastosowaniu.
- Pyłek kwiatowy zawiera białko, węglowodany, lipidy, witaminy i sole mineralne, działa wzmacniająco, zwalcza anemię, ale też otyłość, bo reguluje przemianę materii. U starszych hamuje zmiany miażdżycowe, poprawia krążenie mózgowe, samopoczucie, pamięć. Świece z czystego wosku doskonale jonizują powietrze, likwidują zapach dymu tytoniowego, zmniejszają szkodliwe promieniowanie urządzeń elektromagnetycznych. Nasze świece maja różne ozdobne kształty. Maść propolisowa działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczno. Etanolowy wyciąg z propolisu stosuje się w leczeniu angin, przeziębień, nadciśnienia.  Poza tym nasza pasieka oferuje pszczele matki, ale to już tylko dla pszczelarzy.
 
- Produkty z Pasieki Nadbużańskiej są też dostępne na różnych jarmarkach i festynach, nawet poza granicami powiatu?
- Tak. Jesteśmy z synem członkami Stowarzyszenia LGD „Tygiel doliny Bugu”. Do Drohiczyna mnie ciągnie, jestem jednym z pierwszych członków „Tygla”. Miesiąc temu mój syn był współorganizatorem dużej imprezy promocyjnej w Repkach – „4 M”, jeździmy na targi do Siedlec, do „Ziołowego Zakątka” w Korycinach, do Sokołowa, Węgrowa, Warszawy. Nasze miody można nabywać na dożynkach i innych imprezach plenerowych w powiecie i poza jego granicami. 
 
- Wróćmy do pasieki. Jakie są etapy życia pszczoły?
- 21 dni postać larwalna, 18 dni – robotnica pracująca w ulu, 2 dni – straż przy wylotku ula, 10 – zbieraczka. Letnia pszczoła żyje ok. dwóch miesięcy. Pszczoły, które lęgną się od lipca do września, żyją dłużej. Dobrze odżywione pierzgą i miodem, zimują w kłębie; w środku matka, tam jest najcieplej. Pszczoły wymieniają się, nagrzewają na zmianę przy matce i tak to trwa do stycznia. Wtedy matka zaczyna składa jajeczka i wylęgają się larwy, które trzeba żywić. Przez kolejne miesiące pszczoły zużywają dużo pożywienia - dla utrzymania temperatury 35,5oC i wyżywienia larw. W maju jest już pokolenie pszczół letnich, w kwietniu pojawiają się samce – trutnie, które zapładniają młode matki w locie godowym. Pszczoła – zbieraczka waży ok. 100 mg., a może do wola zebrać ok. 50 mg nektaru, czyli połowę ciężaru ciała. Nektar wylizuje języczkiem długości ok. siedmiu milimetrów i gromadzi go w wolu. Musi oblecieć kilkadziesiąt kwiatków, zanim zapełni wole. Następnie leci do ula i nektar oddaje młodym pszczołom - robotnicom do dalszego przerobu. Tysiące pszczół pracuje w polu i w ulu, żeby powstał słoik miodu. Jedna pszczoła nie znaczy nic, liczy się współpraca.
 
- Skąd bierze się pszczela matka?
- Matkę pszczoły wychowują ze zwykłego jajeczka, tylko inaczej je żywią. I tak robotnice – trzy dni mleczkiem pszczelim, potem miodem i pierzgą z wodą tzn. chlebem pszczelim. Z tego żywienia wychodzą samice niedorozwinięte – do roboty. Natomiast matkę żywią przez 5 dni mleczkiem pszczelim. Matka wyrasta półtora raza dłuższa, jej waga ok. 180 mg. Matka leci na lot godowy, w powietrzu spotyka się z kilkoma trutniami. Matka może żyć Matka produkcyjna żyje ok. 2 lat. Matki reprodukcyjne – ok. 5 lat. One są sztucznie unasieniane.
 
- Może powie pan jakieś ciekawostki z życia pszczół. 
- Kiedyś na wiosnę początkujący pszczelarz poprosił mnie pomoc przy usuwaniu z ula martwych pszczół. Okazało się, ze w ulu jest talerz z łyżką. Może dał pszczołom łyżkę do karmienia? A tak na poważnie… W okresie od kwietnia do lipca w każdym ulu są trutnie. Robiono doświadczenie – z części uli usunięto wszystkie trutnie i… skutek był opłakany – pszczoły przestały zbierać nektar, nie pracowały. W jednym roju powinno być przynajmniej 100 trutni, by pszczoły normalnie się rozwijały. W każdym roju jest jedna matka, ale gdy w ulu jest dużo pszczół, jest ciasno, nie ma miejsca na składanie miodu i czerwiu. Wtedy rój musi się podzielić. Na skraju plastrów pszczoły budują miseczki matecznikowe, gdzie matka składa jajeczka. Na trzeci dzień wylęgają się larwy żywione mleczkiem pszczelim. Po pięciu dniach mateczniki są zasklepiane. Wówczas matka z częścią młodych pszczół opuszcza ul. Jest to tzw. rojka, czyli naturalny podział rodziny. Rój ze starą matka siada nisko (do 3 m.), przeważnie na gałęzi rosnącego w pobliżu drzewa. Taki kłąb pozostaje na miejscu ok. pół godziny i tyle czasu ma pszczelarz na złapanie roju. W ulu po ośmiu dniach od zasklepienia wylęga się młoda matka. Jeśli nastrój rojowy nie minął, zaczyna wydawać dźwięki podobne do krakania, dając znak, by następne matki się nie lęgły. Kiedy i ona opuści gniazdo z częścią młodych pszczół, wylęga się następna i historia się powtarza. Każdy nowy rój jest coraz mniejszy. Kiedy nastrój rojowy mija, wylęgnięta matka zabija swoje siostry w matecznikach i sama zostaje królową.
 
- Dlaczego po użądleniu nie ginie?
- Po użądleniu giną pszczoły robotnice, bo ich żądła są dłuższe i mają kilka zadziorków, więc zostają w ciele ofiary. U matki są tylko trzy słabe zadziorki i ona żądła nie zostawia. 
 
- Jak wygląda sezon pszczelarza?
- Rok pszczelarza zaczyna w sierpniu przygotowaniem pszczół do zimy. Układamy gniazda, dokarmiamy, zwalczamy warrozę. Zimą należy zapewnić pszczołom spokój. Pszczelarz w tym okresie przygotowuje się do nowego sezonu (naprawa uli, produkcja ramek i potrzebnego sprzętu). Intensywna praca zaczyna się wczesną wiosną, gdy pszczoły mają swój pierwszy oblot. Wtedy sprawdzam stan ula, oczyszczam go z martwych pszczół, sprawdzam, czy w ramkach jest jeszcze dosyć pokarmu. Docieplam ule, żeby była dobra temperatura do czerwienia, czyli produkcji jajeczek przez matkę. Kolejnym zadaniem jest dołożenie ramek z zaczątkiem komórek woskowych. Pszczoły pracują nad odbudową komórek i gromadzą w nich miód, powstały z nektaru. Pożytek (nektar) znoszony jest z obszaru w promieniu do 1, 5 km od ula, ale najlepiej, jeśli pszczoła nie leci dalej niż 1, 5 km., Dlatego też syn swoje ule wywozi w różne miejsca, gdzie jest możliwość uzyskania przez pszczoły pożytku.. Od czasu do czasu zaglądam do ula i sprawdzam, czy komórki w ramkach są już zasklepione i pełne miodu. 
W ciepły dzień, bez opadów, wyjmuje się ramki, odsklepia komórki i w specjalnej wirówce odwirowuje miód. Kiedyś kręciło się ręcznie, teraz mamy elektryczną wirówkę. Puste ramki wracają do ula. Ostatnie miodobranie jest zwykle w sierpniu. Teraz zaczynam przygotowywać pszczoły do zimy. Tej pracy jest dużo: oczyszczanie ramek, wytapianie wosku, skrobanie propolisu, naprawianie uli. Ruchu nie brakuje. Dodam, ze moje ule są w tzw. typie warszawskim poszerzonym, syna w typie wielkopolskim, lepszym do transportu.
 
- Wspaniała pasieka i wychowanie następcy to na pewno powody do dumy. Ma pan wiele pamiątek dokumentujących ciężką pracę i osiągnięcia. Proszę o nich opowiedzieć.
- Miód z naszej pasieki, jako produkt tradycyjny i regionalny jest wpisany na listę MRiRR. W 2000 r. delegacja z naszego regionu podarowała mój miód papieżowi Janowi Pawłowi II. Mam pamiątkowe zdjęcia i papieskie błogosławieństwo. W tym samym roku otrzymałem prestiżowe wyróżnienie - Medal ks. Dzierżona ustanowiony przez Polski Związek Pszczelarski za wybitne zasługi w rozwoju pszczelarstwa. W 2005 roku była wycieczka pszczelarzy z Belgii. Zwiedzali moją pasiekę, potem artykuł ukazał się w Belgii w piśmie specjalistycznym. 
W 2007 roku otrzymałem medal Zasłużony dla Rolnictwa. Jeszcze wcześniej dostałem medal 40-lecia Polski Ludowej. Z tym była cała heca, ale to temat na inną opowieść.
W 2011 roku syn Piotr zajął I miejsce w konkursie o „Laur Marszałka Województwa Mazowieckiego” w kategorii Mazowieckie Produkty Tradycyjne i Regionalne – Miody za Miód nadbużański. Miłą pamiątką jest też statuetka „Kosowska Malwa”, przyznana kilka lat temu przez Dyrektora MGOK w Kosowie Lackim.
 
- Einstein powiedział, że jak zginą pszczoły, to za cztery lata wyginie i człowiek. Czy ta apokaliptyczna wizja może się spełnić?
- Tak, bez pszczół nie ma życia. Pszczelarz ma zysk z pracy pszczół, ale jeszcze większy zysk mamy wszyscy, bo dzięki zapylaniu są plony. Chemia zniszczyła innych zapylaczy. Nie ma prawie trzmieli, pszczół samotnic, została pszczoła hodowlana. W naszej okolicy pszczół nie brakuje. Jeszcze lepiej na Litwie. Byłem tam i widziałem, że tam dla pszczelarzy raj – ugory, lasy. Tam pszczelarstwo się rozwija. Zwiedzaliśmy pasiekę - 250 uli. Właściciel opowiadał, że w dobrym roku uzyskuje nawet 100 kg miodu z ula. U nas jest zaledwie 20. 
 
- U pana jest następca, a ogólnie w kraju?
- Nie jest źle, chociaż narzekania jak zwykle są. To nasza narodowa specjalność. Każda pustka w przyrodzie musi być wypełniona, tak samo i w dziedzinie pszczelarstwa. 
 
- Czego panu życzyć?
- Zdrowia i dalszego zapału do pracy z pszczołami.
 
- Tego wiec życzę i dziękuję i dziękuję za rozmowę.
 
ROZMAWIAŁA JADWIGA OSTROMECKA

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe