17
2020
2010-10-30

Zapomniana historia cmentarzy


Na terenie Sokołowa Podlaskiego funkcjonowało kilka cmentarzy, po których dziś nie ma już nawet śladu. Ich historię przypominał Marian Pietrzak podczas spotkań z młodzieżą, zorganizowanych przez Bibliotekę Pedagogiczną.

Jeden z najstarszych cmentarzy znajdował się między ul. Długą a Repkowską.
- Początkowo był to cmentarz unicki, później prawosławny - wyjaśnia Marian Pietrzak. - Czynny był od około 1850-1860 roku. Po jego zamknięciu nowy cmentarz założono w pobliżu ul. Siedleckiej, obecnie Bartoszowej. Najstarszy nagrobek, jaki zachował się na nim ma datę 9 lipca 1863 r. Jest to pomnik unickiego księdza Leona Zatkalika i jego żony Justyny z Hannytkiewiczów Zatkalik. Nikt z żyjących nie pamięta już nagrobków na starym unickim cmentarzu. Kiedy jednak rozkopywano ten wzgórek pod budowę szkoły i boiska, wykopano mnóstwo ludzkich kości. W paru miejscach od strony ul. Długiej znajdowało się po kilka czaszek, jedna obok drugiej. Były to prawdopodobnie zbiorowe groby zmarłych podczas epidemii cholery. Po upadku powstania styczniowego cerkiew unicka została zmieniona na prawosławną. W 1913 r. została przeniesiona na cmentarz przy ul. Bartoszowej. Na jej miejscu miała powstać nowa świątynia. Wybuch wojny pokrzyżował te plany.
Cerkiew, która znajdowała się na cmentarzu została rozebrana na polecenie proboszcza Stanisława Pielasy. - Pewnego dnia zapytałem proboszcza, dlaczego kazał to zrobić - wspomina Marian Pietrzak. - Odpowiedział, że chciał się pozbyć prawosławnego zabytku. Bał się ponownych prób rusyfikacji naszego kraju.

Ewangelicki i niemiecki
Nie istnieje już cmentarz ewangelicki. - Znajdował się przy cukrowni, od strony wsi Przywózki. Pierwszy raz oglądałem go w 1946-47 roku. Był niewielki, częściowo zarośnięty krzewami. Nie posiadał ogrodzenia. Były tam piękne pomniki, przeważnie w postaci olbrzymich marmurowych płyt – wspominał sokołowski regionalista. - Jak mi się wydawało, nagrobków było około 25. Spoczywali pod nimi Niemcy, Francuzi i inni budowniczowie oraz późniejsi pracownicy cukrowni. Fabrykę wybudowano w 1846 r. Ostatnich zmarłych pochowano tu przed 1914 r. Cmentarz zlikwidowano w trakcie rozbudowy cukrowni.
Przy ul. ks. Bosko istniał również cmentarz niemiecki. - Grzebać zmarłych zaczęto tu prawdopodobnie po napaści Niemiec na ZSRR. Przywożono wówczas z frontu rannych żołnierzy do szpitala znajdującego się w budynku, w którym wcześniej Salezjanie prowadzili gimnazjum męskie – opowiadał Marian Pietrzak. - Obecnie znajduje się tam sąd i prokuratura. Na każdym z grobów stawiano drewniany czarny krzyż około jednego metra wysokości i umieszczano małą tabliczkę z nazwiskiem, datą urodzenia i zgonu oraz numerem ewidencyjnym. Z polecenia Niemców cmentarzem opiekował się jakiś Poznaniak. Część pochowanych tu żołnierzy jeszcze w czasie wojny została zabrana przez rodziny. Wkrótce po wejściu Rosjan ci, którzy doznali krzywd z rąk okupantów połamali krzyże i zniszczyli tabliczki. W latach 70. podczas przeprowadzania drenacji na tym terenie zniknęło wszystko co wskazywało na to, że znajdował się tu cmentarz.

Przenieśli do Mińska
Najmłodszym cmentarzem był cmentarz żołnierzy radzieckich. - Założono go jesienią 1944 roku. Znajdował się przy ul. Lipowej. Było na nim kilkadziesiąt grobów. Część z nich zapewne stanowili ci, którzy zginęli podczas zdobywania miasta. Pozostali to ranni przywożeni z frontu, którzy zmarli w szpitalu polowym utworzonym w pałacu Malewicza. Na każdym grobie zamiast krzyża stała zbita z desek stożkowata skrzyneczka szerokości około 50 cm i wysokości około 80 cm. Na wierzchołku była umieszczona pięcioramienna czerwona gwiazda. W latach 1949-1952 opiekę nad nim sprawowała organizacja „Służba Polsce". Zlikwidowano go w 1954 r. Szczątki żołnierzy przewieziono na cmentarz wojskowy w Mińsku Mazowieckim.

Zniszczone w wojnę
W Sokołowie znajdowały się również dwa cmentarze żydowskie. Stary był w miejscu obecnego parku przy basenie nad rzeką Cetynią. - Cmentarz można zaliczyć do najstarszych w mieście. Liczy zapewne nie mniej niż cztery wieki, gdyż rozebrana w czasie wojny synagoga została zbudowana w 1650 r. Jeszcze na początku wojny cmentarz był z dwóch stron ogrodzony murem. Ciągnął się wzdłuż ulic Bożniczej (Magistrackiej) i Wiatraki. Od rzeczki Cetynii i południowej strony nie było żadnego ogrodzenia. Leżało tam mnóstwo kamieni. Na większości z nich nie było żadnych napisów i musiały leżeć bardzo długo, gdyż były grubo porośnięte mchem. Na niektórych były wykute hebrajskie litery. Stały tam też ładne pomniki z piaskowca w kształcie tablic mojżeszowych. Był on zamknięty od dłuższego czasu, ponieważ już przed wojną miał być zlikwidowany. Latem 1941 r. na polecenia starosty Gramssa władze miejskie wzięły z getta kilkudziesięciu Żydów i kazały im zdejmować kamienne nagrobki. Gładkie kamienie z piaskowca polecono układać w miejscach gdzie kwaterowali Niemcy, jako chodnik. Zwykłe granity zużyto do wybudowania tarasu przy Szewskim Rynku.
Drugi cmentarz żydowski znajdował się przy drodze wiodącej do kolonii Bartosz. - Założono go przed I wojną światową. Czynny był do końca września 1942 roku. Znajdowały się tam ładne pomniki, było na nich więcej napisów. Jeden z nich był bardzo duży. Prawdopodobnie postawiono go tym, którzy zginęli podczas bombardowania we wrześniu 1939 r. Cmentarz zdewastowano po likwidacji ludności żydowskiej. Resztki zniszczono w latach 1945-1960.
TEKST/FOT. KATARZYNA MARKUSZ
NA ZDJĘCIU POZOSTAŁOŚCI CMENTARZA ŻYDOWSKIEGO PRZY UL. BARTOSZOWEJ

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe