17
2020
2011-02-10

Z( nie)dawnych dziejów sokołowskiej kultury


Namówiła mnie pani Maria Koc - dyrektor Sokołowskiego Ośrodka Kultury bym wziął udział w tradycyjnej już i powszechnie chwalonej w Sokołowie Podlaskim imprezie towarzyskiej pod nazwą „Tu pozostać muszę".

Bohaterami tej imprezy byli ludzie zacni i nietuzinkowi, najwięcej, z bliskiemu memu sercu -środowiska animatorów kultury. Uczestniczyłem w benefisie Janka Rosochackiego, kiedyś członka zespołu muzycznego „Amigo" a dziś poważnego pedagoga, ale też aktywnego muzycznie w zespole „Sokołowianie" i orkiestrze dętej OSP. Byłem na wystawie fotograficznej śp. Henia Rosochackiego, którego z pracy w ZDZ pozyskałem dla kultury z dobrym dla niej i dla Niego rezultatem. Byłem wreszcie, bo nie mogłem nie być, na spotkaniu z panią Lucyną Masimiak, z którą dzieliłem wszystkie sukcesy sokołowskiej kultury w latach 60. takie chociażby jak wygranie giełdy programowej domów kultury w Szczecinie, konkursu na najlepszy w kraju wiejski klub kultury czy szczególnie bliski p. Lucynie konkurs „Wieś bliżej teatru” wygrany w skali Mazowsza i Polski. Dyrektor Teatru Ziemi Mazowieckiej Aleksander Sewruk nie rozpoczynał spektaklu na Szwedzkiej w Warszawie dopóki nie poinformowano Go, że strażacy z Hołowienek są już na sali. Aktorzy tego teatru ufundowali nawet dwa rowery dla dzieciaków z Hołowienek, interesujących się teatrem. Tak było i chyba warto to przypomnieć mieszkańcom miasta.

Zaczęli w 1953 r.
Budowę domu kultury w Sokołowie zawdzięczamy tym, których pomnik stoi przy ulicy Kilińskiego - tzw. „żołnierzom wyklętym" walczącym o suwerenną Polskę do roku 1953. Pierwszy sekretarz KP PZPR w Sokołowie tow. Śliwiński w trakcie omawiania problemów bezpieczeństwa powiatu zagrożonego działalnością Młota, Huzara, Sokolika i Marynarza zaproponował nową kampanię propagandową, wyjaśniającą mieszkańcom wsi cele i zadania nowej władzy, władzy robotników i chłopów. W sferze społecznej, obok z rozmachem prowadzonej akcji zwalczania analfabetyzmu, organizacji świetlic Samopomocy Chłopskiej wiodącą rolę w upowszechnieniu kultury miał odegrać Powiatowy Dom Kultury, którego rolę w niewielkim stopniu spełniały świetlice zakładowe m.in. w Cukrowni, POM, PZGS, PSS a nawet przy Zakładzie Energetycznym. Zapadła decyzja budowy nowego domu kultury wg wzorców i dokumentacji radzieckiej. Autorem projektu był rosyjski architekt Grigorjew z pracowni Rudniewa która opracowała dokumentację Pałacu Kultury i Nauki. W 1953 roku ruszyły roboty. Wykonawcą było miejscowe przedsiębiorstwo budowlane a inwestorem Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie. Zaraz jednak zabrakło pieniędzy na kontynuacje robót i Józefowi Boreckiemu wiceprzewodniczącemu prezydium PRN, odpowiedzialnemu m.in. za organizację zbiórki pieniędzy na Fundusz Odbudowy Stolicy udało się dzięki dobrym wynikom osiąganym na ten cel w powiecie sokołowskim uzyskać dofinansowanie tej budowy umożliwiające przykrycie dachem budynku. Ale niebawem formułę funduszu powiększono i znowu zabrakło pieniędzy.

Dom… handlowy?
Pieniędzy brakowało wszędzie. Walczyli o nie i Józef Borecki, ówczesny poseł z ramienia Stronnictwa Demokratycznego i Jan Kiryluk - sekretarz KP PZPR. Niestety, bez efektów. Niszczejący budynek domu kultury upatrzył sobie Józef Nasiłowski, dyrektor Miejskiego Handlu Detalicznego i zaproponował władzom, że dokończy budowę i zrobi tam... dom handlowy, największy w województwie warszawskim. Były to czasy bitwy o handel kierowanej przez ministra Hilarego Minca. Władzom powiatowym śpieszno było podjąć decyzję zgodną z wytycznymi zwierzchników i pan Borecki dał mi dwa dni na załatwienie sprawy. „Jeśli chce pan mieć dom kultury, proszę załatwić dalsze finansowanie budowy. Jeśli nie - zmuszeni będziemy przekazać budowę MHD”.
Cieszyłem się uznaniem pani dyrektor Wydziału Kultury i Sztuki Wojewódzkiej Rady Narodowej Aleksandry Forbert-Koftowej za systematyczne i wnikliwe meldunki z postępu robót nad upamiętnieniem byłego obozu zagłady Żydów w Treblince i pana Grzegorza Radomskiego - dyrektora departamentu domów kultury w Ministerstwie Kultury i Sztuki który był, sokołowskim starostą w latach 40. więc z nadzieją ruszyłem do Warszawy.
Pani dyrektor, której na naradach wszyscy się bali, przyjęła mnie życzliwie i zanim wyjawiłem cel mojej niespodziewanej wizyty powiedziała ze ma dla mnie dobrą wiadomość. Udało się rozwiązać problem dokończenia budowy domu kultury. Trzeba przekazać budowę Wojewódzkiemu Zarządowi Kin a oni zrobią tam nowoczesne kino panoramiczne i scenę umożliwiającą organizację imprez. Tak też się stało.

Pożar i cenzorzy
W lutym 1964 roku polską premierą filmu Ewy i Czesława Petelskich „Naganiacz" z udziałem aktorów i twórców filmu otwarto bajeczne kino „Sokół” z pierwszym w Sokołowie neonem, z kolorowym, płynnie wygaszanym oświetleniem sufitu, miękkimi wygodnymi fotelami i - niestety - wieloma niedokończonymi do dziś instalacjami. Ile kłopotów mieliśmy później z użytkowaniem i zagospodarowaniem pomieszczeń, z pożarem i spontaniczną odbudową z udziałem helikoptera - jako dźwigu montującego potężne konstrukcje dachowe nad salą widowiskową. Ile problemów stwarzała cenzura polityczna - i to nie ta z ulicy Mysiej 3 w Warszawie, ale miejscowych władz, które uważały, że mają prawo ingerować w co chcą.
Kultura poradziła sobie z tymi problemami kiedyś i radzi sobie teraz, chociaż poza ograniczeniami finansowymi, na szczęście takich jak ja problemów nie ma. Czy dzisiaj jest do pomyślenia by złajać dyrektora domu kultury za posadzenie w pierwszym rzędzie księdza obok sekretarza partii na koncercie dla budowniczych kombinatu mięsnego, albo za to, że Irena Santor za recital wzięła 1600 zł - stawkę niewiele mniejszą od miesięcznej pensji sekretarza?
WACŁAW KRUSZEWSKI

Zapraszamy
Porozmawiać o tym wszystkim będzie okazja w niedzielę 27 lutego o godz. 17 na spotkaniu „Tu pozostać muszę", poświęconym Wacławowi Kruszewskiemu, na które obecna i były dyrektor serdecznie zapraszają wszystkich sokołowiaków.

FOT. ARCHIWUM
NA ZDJĘCIU - POŻAR BUDYNKU SOKOŁOWSKIEGO OŚRODKA KULTURY, POCZĄTEK LAT 70.

CIEKAWE FOTOGRAFIE DOTYCZĄCE TEMATYKI PORUSZANEJ W ARTYKULE ZNALEŹĆ MOŻNA NA STRONIE ARTYSTY FOTOGRAFIKA MICHAŁA KURCA:
http://fotografika.i-csa.com/sokolow/z_tamtych_lat/sokolow_podl_miasto.html

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

To zdjęcie to znak, że mimo głębokiej komuny już wtedy byli paparazzi. Ze sprzętem był problem, ale znalazł się człowiek, który utrwalił wiekopomne zdarzenie :)

Paparazzo
2011-02-10 12:26:23
Strona 1/1






Dane kontaktowe