17
2020
2014-11-14

Wywiad z Lucyną Woźnicą


Znani? Nieznani? - Stąd/wywiad z Lucyną Woźnicą

Lucyna Woźnica to lokalna poetka, z zawodu nauczyciel, do niedawna wieloletni prezes diecezjalnej Akcji Katolickiej. 
 
- Wprawdzie nie jesteś sokołowianką z urodzenia, ale mieszkasz na tej ziemi od wielu lat i na dodatek rozsławiasz jej piękno swoimi wierszami…
- Urodziłam się w Małkini. Ukończyłam Liceum Ogólnokształcące w Ostrowi Mazowieckiej, Studium Nauczycielskie w Płocku oraz Akademię Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej. Jestem też absolwentką podyplomowego Studium Rodziny na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez wiele lat pracowałam w Zespole Szkół Rolniczych w Sokołowie Podlaskim jako nauczyciel wychowania fizycznego. Uczyłam też w LO oraz w szkołach podstawowych nr 1 i nr 4 w naszym mieście. Tutaj poznałam mojego męża, tutaj rodziły się moje dzieci. To, co najpiękniejsze i najważniejsze w moim życiu działo się na tej bliskiej mojemu sercu ziemi podlaskiej. Dlatego też właśnie ten skrawek świata pojawia się często w wierszach, które też są odzwierciedleniem moich uczuć i przeżyć.
 
- O tym, że piszesz wiersze wiedziało wiele osób, ale twój pierwszy tomik ukazał się dopiero w 2006 roku. Dlaczego tak późno?
- Tak na serio swoją przygodę z pisaniem rozpoczęłam w 1998 roku. Wiele wierszy powstało w czasach, kiedy poważnie chorowałam. Wiele z nich było o charakterze religijnym. Wspólnie z organistą Zbyszkiem Orzełowskim mamy w dorobku kilkadziesiąt pieśni i piosenek. Wiele pieśni jest wykonywanych w sokołowskiej konkatedrze i w innych kościołach, również poza diecezją drohiczyńską, a nawet poza granicami Polski.
 
- Jako ciekawostkę podam tutaj informację, że na jednym z portali społecznościowych młode pary polecają waszą pieśń „Zawierzenie” jako bardzo odpowiednią do zaśpiewania na Mszy św. ślubnej. Nie wszyscy pewnie też wiedzą, że Lucyna Woźnica i Zbigniew Orzełowski są autorami hymnu Publicznego Gimnazjum nr 2 w Sokołowie Podlaskim. 
- Dodam jeszcze, że w 2008 roku ukazała się nasza płyta autorska zatytułowana „Z nadzieją w sercu”. 
 
- Sięgnijmy jeszcze głębiej w przeszłość życia kulturalnego naszego miasta. Czy pamiętasz spotkanie „Tu pozostać muszę” z tobą w roli głównej? Przybyły wtedy tłumy.
- Pamiętam, chociaż to było rzeczywiście bardzo dawno temu, w maju 2003 roku. Sokołowski Ośrodek Kultury pod hasłem zaczerpniętym z mojego wiersza zorganizował taki wieczór. Później spotkania „Tu pozostać muszę” trwale wpisały się w działalność SOK-u. Bohaterami ich były osoby związane z Ziemią Sokołowską, które wyróżniają się licznymi pasjami i zaangażowaniem w sprawy lokalne. Dla mnie miłe jest to, że na każdym ze spotkań była wykonywana kompozycja Zbyszka Orzełowskiego do słów mojego wiersza z zakończeniem „Ma podlaska ziemio/urzekłaś mą duszę/ tak mnie zachwyciłaś/ tak mnie przywiązałaś/ Tu pozostać muszę”. I to jest prawda, tu zostanę. 
 
- Rzeczywiście te spotkania mają swoją historię, a ostatnio przypomniane zostały w cyklu „50 felietonów na 50-lecie Sokołowskiego Ośrodka Kultury”. Wracając zaś do twoich wierszy, to recytowane były one przez uczniów w czasie różnych imprez, na przykład na cyklicznych „Powiatowych Spotkaniach z Prozą i Poezją Podlasia”, zainicjowanych w 2002 roku przez Wiesławę Kwiek. Kiedyś, pamiętam, z okazji Dnia Papieskiego zaprosiłam cię też do moich uczniów…  
- Wspominam to bardzo mile. Było to pierwsze spotkanie z tak młodymi odbiorcami. Okazało się, że moje wiersze budzą zainteresowanie. Jeszcze wcześniej, namawiana przez przyjaciół, zdecydowałam się w 2006 roku na opublikowanie tekstów. Piękny wstęp do tego mojego zbioru wierszy zatytułowanego „Na jednym kolanie” napisał ówczesny Biskup Drohiczyński Antoni Dydycz, który bardzo przychylnie odniósł się do mojej twórczości.. Promocja tomiku miała miejsce w Piwnicy Kasztelańskiej, na jednym ze spotkań Klubu Literackiego „ERATO”, którego do dziś jestem członkiem.
 
- Jeśli już jesteśmy przy Klubie Literackim „ERATO”, to koniecznie należy przypomnieć twój wieczór poezji, zorganizowany w Miejskiej Bibliotece Publicznej w marcu tego roku...
- To był miły i bardzo wzruszający wieczór, na spotkanie przybyła bardzo liczna grupa znajomych i przyjaciół. Zachwyciły mnie interpretacje moich wierszy i oprawa muzyczna. Szczególnie byłam mile zaskoczona zrozumieniem mojej duchowości przez tak młodą osobę, jaką jest Ania Domańska, wspaniała recytatorka.
 
- Na tamtym wieczorze opowiadałaś również o swoim obecnym miejscu zamieszkania, gdzie „jest cisza, las, przestrzeń, bielszy śnieg i piękne niebo nad głową, co pozwala doskonale się wyciszyć” 
- To prawda. Kilka lat temu zamieszkaliśmy z rodzina tuż poza granicami Sokołowa, ale już w gminie Repki. Mam tu duży las, ptaki i pachnące zioła. 
 
- Przygotowując ten wywiad rozmawiałam z tobą w pełni lata i wtedy zachwycił mnie twój ogród kwiatowy. Okazało się, że na dożynkach gminy Repki w Wyrozębach doceniono trud i florystyczne umiejętności twoje i twojego męża, przyznając wam I nagrodę w kategorii „Najładniejsza posesja”?
- To była dla nas duża niespodzianka i radość. 
 
- Przez ostatnie 16 lat stałaś na czele Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Drohiczyńskiej. Czy to jedyna twoja aktywność społeczna?
- Jeszcze jako nauczyciel długo pracowałam w związku zawodowym. Intensywnie działałąm na rzecz nauczycieli. Kwitło wówczas życie towarzyskie, inicjowaliśmy wyjazdy do teatrów, kuligi i inne przedsięwzięcia, upominaliśmy się o należne nam pieniądze, które były niesprawiedliwie dzielone na górze, we władzach byłego woj., siedleckiego. Zorganizowaliśmy nawet strajk w obronie interesów nauczycieli. Wtedy próbowano mnie zastraszać. 
Jednak chyba najważniejsza dla mnie była praca w Akcji Katolickiej. Funkcję prezesa DIAK, po jej reaktywacji po zmianach ustrojowych w Polsce sprawowałam przez 16 lat, do lata bieżącego roku 
 
- Które przedsięwzięcia swoje i współpracowników szczególnie zapamiętasz?
- Wiele by o tym mówić. Zapamiętam na pewno ludzi, których poznałam i wobec których odczuwam ogromną wdzięczność za te wspólne 16 lat. Pamięcią na pewno wracać będę corocznych czerwcowych Krajowych Pielgrzymek na Jasną Górę, ogólnopolskich i diecezjalnych rekolekcji, Zjazdów Diecezjalnych, spotkań opłatkowych w Drohiczynie i sierpniowych Spotkań Modlitewnych w Serpelicach. 
W diecezji organizowaliśmy też kongresy, sympozja i konferencje, na których gościliśmy bardzo ważne osobistości n.p. dra inż. Antoniego Ziębę, prof. Włodzimierza Fijałkowskiego, były też różne festyny i konkursy. Istotne przedsięwzięcie, którego byliśmy współorganizatorami to program patriotyczno-edukacyjny „Katyń… ocalić od zapomnienia”. Jego widocznym efektem jest chyba największa w kraju sokołowska „Aleja Dębów Katyńskich”.
Jeśli zaś chodzi o przedsięwzięcia innego typu, to przez te lata wspomagaliśmy naszych rodaków na Wschodzie, szczególnie za pośrednictwem ks. Adama Romaniuka, który wypełnia swoje posłannictwo w Ulan Ude na Syberii. Wspieramy dzieci Afryki, szczególnie z Kamerunu. W naszych parafiach organizujemy wypoczynek na półkoloniach, inicjowaliśmy koncerty, konkursy, bale charytatywne, organizowaliśmy kolonie dla dzieci i młodzieży z diecezji. Tych działań było dużo, jest się czym cieszyć…
 
- Na piętnastolecie AK ukazało się wydawnictwo książkowe podsumowujące prace wszystkich oddziałów w diecezji, ale jest też jeszcze jedno wydawnictwo - „Ojcze Święty kochamy Ciebie”…
 - Ta książka, a właściwie album to pokłosie konkursu „Dzieci piszą listy do Jana Pawła II”, który my, Akcja Katolicka zorganizowaliśmy w 2008 roku we współpracy z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży oraz Wydziałem Katechezy i Szkolnictwa Katolickiego Kurii Diecezjalnej. W albumie są prace literackie i plastyczne, a dochód ze sprzedaży tego wydawnictwa przeznaczyliśmy na fundusz stypendialny „odkrywamy talenty”. Jan Paweł II był bardzo ważny w naszej działalności. Od 2003 roku włączyliśmy się w obchody Dnia Papieskiego, wtedy współorganizowaliśmy je w Sokołowie na szczeblu diecezjalnym. Przy okazji dziękuję ci za fachową polonistyczną pomoc 
w powstanie tego albumu. 

- Dużym powodzeniem cieszyły się też organizowane przez ciebie wyjazdy do teatru i wycieczki…
- To prawda. Wśród statutowych obowiązków prezesa DIAK jest dbanie o tzw. „kulturę wysoką”. W ramach tego zorganizowałam kilkanaście udanych wyjazdów do Teatru Wielkiego w Warszawie. Przeliczyłam, że z tego rodzaju rozrywki wielokrotnie korzystało kilkadziesiąt osób, nie tylko członków Akcji. Poza tym dla naszych członków i sympatyków organizowałam „rekolekcje w drodze” po kraju i Europie. W ubiegłym roku wyruszyliśmy z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Byliśmy na Ukrainie, Litwie, Łotwie i Estonii, zwiedzaliśmy Budapeszt i czeską Pragę, podziwialiśmy Chorwację, Słowenię, Bośnię i Hercegowinę. Ostatnio wędrowaliśmy śladami św. Pawła po Grecji.
 
- Rozstanie z DIAK na pewno nie było łatwe?
- Myślę, że nadszedł czas, by to odpowiedzialne i piękne zadanie przekazać młodszym. Emocjonalnie zostanę z Akcją Katolicką do końca moich dni, bo te 16 lat odcisnęło swoje piętno. Poza tym, w przyrzeczeniu zobowiązujemy się być członkiem AK do końca. 
 
- Wracając do twórczości poetyckiej zapytam, czy wielbiciele twoich wierszy mogą liczyć na drugi ich tomik? Na marcowym spotkaniu to zapowiedziałaś …
- Nadal piszę. Mam nadzieję, że moje nowe wiersze niedługo ujrzą światło dzienne.
 
- Tego Tobie i przyszłym czytelnikom życzę. Dziękuję za rozmowę.  

ROZMAWIAŁA JADWIGA OSTROMECKA

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe