15
2020
2012-04-30

Wywiad z Konradem Wojterkowskim


Konrad Wojterkowski znany jest głównie jako producent filmowy, oraz prezes dużej informatycznej firmy MCSI.  Jednak w naszym mieście pojawił się nie po to, aby poszukiwać nowych gwiazd filmowych, ale po to aby opowiedzieć o życiu, rodzicielstwie i ogólnopolskiej kampanii „Kocham nie biję”, którą stworzył, aby bronić tych, którzy sami nie mogą tego zrobić, czyli dzieci.

 

J.F: Jest pan znanym producentem, który na swoim koncie ma nie tylko produkcję kilku znakomitych filmów, ale również kampanie społeczne. Jedną z najbardziej znanych jest akcja „Kocham nie biję” skąd wziął się pomysł na stworzenie tego projektu?

 

K.W:  Pomysłodawczynią tej kampanii jest pewna młoda kobieta, o której zupełnie przypadkowo przeczytałem w jednej z lokalnych gazet w Sopocie. W artykule było napisane, że pewna młoda mama z Gdańska na znak protestu przeciwko przemocy wobec dzieci wymyśliła hasło „Kocham nie biję” i szuka sponsorów na wyprodukowanie bilbordów. Zdecydowałem się wykupić dla niej 1000 bilbordów i tak to się zaczęło.

 

J.F: Codziennie media donoszą o kolejnych tragediach, które dzieją się w naszym kraju, dlaczego zdecydował się Pan pomagać akurat dzieciom?

 

K.W: Moja fundacja, czyli Krajowe Centrum Kompetencji zajmuje się różnymi przypadkami. Pomagamy nie tylko dzieciom, ale również osobom niepełnosprawnym, czy osobom wykluczonym społecznie. Poza tym sam mam syna i tak naprawdę dopiero w momencie kiedy się urodził pomyślałem sobie, że nie wszyscy mają takie szczęście, nie wszystkie dzieci są zdrowe, nie wszystkie są kochane, ale wszystkim należy pomagać.

 

J.F: W słynnej kampanii „Kocham nie biję” wzięło udział kilka znanych gwiazd kina i telewizji. Trudno było Panu przekonać ich do tej akcji?

 

K.W: Jedyny problem jaki ja miałem, aby przekonać niektóre gwiazdy do wzięcia udziału w kampanii to było to, że one nie chciały pokazywać swoich dzieci, a mi zależało na tym aby w kampanii wzięły udział osoby znane właśnie ze swoimi pociechami, bo tylko w momencie gdy ma się przy sobie swoje dziecko widać prawdziwe emocje, czułość i troskę rodzicielską, a właśnie o to nam chodziło.

 

 

J.F: Z ogromną dumą i entuzjazmem opowiada Pan o swoim synu. Wydaje się, że traktuje go Pan jak dorosłego człowieka, czy faktycznie tak jest?

 

K.W: Od samego początku staram się rozmawiać z moim synem o wszystkim. Dla mnie dziecko nie jest człowiekiem niższej kategorii tylko zwyczajnym partnerem. I kiedy rozmawialiśmy o kampanii, to syn powiedział mi bardzo ważną rzecz. Mianowicie, że nawet jeśli rodzice nie biją swoich dzieci, to bardzo często na nie krzyczą. I stąd kolejne hasło „Kocham nie krzyczę.” Od tego momentu zacząłem poważnie zastanawiać się nad rozszerzeniem kampanii.

 

J.F: Przez plakaty, które Pan stworzył przemawia ogromna troska i czułość rodzicielska. Są one znacznie inne od tych, które widzimy zazwyczaj. One nie szokują, lecz rozczulają. Czy uważa Pan, że w dzisiejszych czasach tworzenie takich łagodnych kampanii ma sens?

 

K.W: Jestem głęboko przekonany o tym, że ta kampania już dużo zmieniła w naszym kraju.

Zakładając fundację wychodziłem z założenia, że jeśli uda nam się uratować chociażby jedno dziecko to ta działalność ma sens. Jednak w tej chwili wiem, że udało nam się uratować setki istnień. Do każdej kampanii utworzona jest infolinia, więc po obejrzeniu spotu chociażby w telewizji ludzie mogą nawet anonimowo zgłaszać to, że przypuszczają lub są pewni, że w ich otoczeniu jest bite dziecko. Poza tym udało nam się zmienić polskie prawo. W tej chwili w prawie wyraźnie jest zapisane, że rodzic, który bije swoje dziecko łamie prawo.

Musimy zmieniać świadomość ludzi.

 

J.F: Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

« wróć | komentarze [8]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Dobrze, że dziennikarz zwrócił uwagę na to, że plakaty z tej akcji były inne, niż zazwyczaj, właśnie takie ciepłe, a nie szokujace i drastyczne. Sama kampania odbiła się szerokim echem, nie zawsze były to pozytywne komentarze, ale dobrze, że została zauważona. Wysiłki Wojterkowskiego należy więc ocenić pozytywnie.

Jantar
2013-01-14 15:33:34

Podoba mi się cały zamysł kampanii. Sama nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym uderzyć własne dziecko. Jest wiele innych sposobów na wychowanie. Nie mam problemów ze swoim dzieckiem, co oznacza, że stosowanie siły fizycznej wcale nie jest konieczne. Życzę panu Konradowi wielu podobnych pomysłów i pomyślności w ich realizacji

Marzena
2013-01-11 15:21:15

Kampanii społecznych w naszym kraju jest ciągle mało, jednak ich ilość zaczyna wzrastać. Kampania, która uwrażliwia na krzywdę dzieci to niezwykle ważna akcja. Rodzice często zapominają o tym, że dziecko wielu rzeczy nie rozumie i wiele musi się jeszcze nauczyć. Jest wiele innych sposobów na wychowanie, a nie tylko bicie. Z tego co wiem, kampania ta została póki co zawieszona, ale mam nadzieję, że zostanie szybko wznowiona i pan Wojterkowski uratuje jeszcze niejedno dziecko

Karolina
2013-01-05 20:13:38

Oby więcej takich akcji, oby więcej takich osób jak Konrad Wojterkowski

Andrzej
2012-12-21 12:49:07

Bardzo ciekawa inicjatywa. Jak widać są jeszcze ludzie, którzy oprócz czubka własnego nosa widzą problemy i krzywdę innych. Oby tak dalej!

Piotr
2012-11-01 00:00:42

Pamiętam tę akcję, mnóstwo spotów i plakatów. Przemoc to bardzo poważny problem i nie rozumiem dlaczego państwo nie tworzy takich kampanii, nie reaguje właśnie przez media. Dobrze, że robią to chociaż obywatele tacy jak on.

WB
2012-10-25 00:05:19

Ciekawa i bardzo ważna akcja. To dobrze, że są ludzie, którzy posiadając duży majątek są w stanie pomóc innym, tak jak p. Wojterkowski.

Z.K.
2012-10-22 11:24:16

Administrator może nie będzie usuwał wpisów? Wojterkowski jest winien dużo pieniędzy swoim pracownikom z KCK, MCSI, CEBIP. WIęc taki expert za cudze pieniądze jest mało wiarygodny.

Tomasz
2012-08-27 11:43:53
Strona 1/1






Dane kontaktowe