11
2019
2012-01-14

Wywiad z artystą


 

J.O. Jaki był początek pańskiej artystycznej drogi?

K.M. Tutaj w Sokołowie przez kilka lat chodziłem do Ogniska Muzycznego przy Sokołowskim Ośrodku Kultury, „zaliczyłem” fortepian, akordeon, pianino. Pamiętam, że gry na akordeonie uczył mnie pan Kazimierz Soszka. Do szkoły średniej, technikum elektronicznego, chodziłem w Siedlcach. Potem tak się ułożyło, że studiowałem teologię dla świeckich na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Lublinie właśnie poszedłem do średniej szkoły muzycznej. Trafiłem tam na panią, która była, jak to teraz młodzi mówią, zakręcona na punkcie śpiewania i potrafiła nas tym zarazić. Po dwóch latach szkoły muzycznej w Lublinie zdałem na Akademię Muzyczną w Warszawie i zacząłem studiować.

J. O. Równolegle ze studiami na KUL, czy po ukończeniu teologii?

K.M. Równolegle. Trzy ostatnie lata równolegle studiowałem w Lublinie i w Warszawie. Po ukończeniu Wydziału Wokalno - Aktorskiego Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie zatrudniłem się w Warszawskiej Operze Kameralnej i pracuję tam już dwadzieścia lat.

J. O. Szkoda, ze dopiero teraz pojawił się pan na sokołowskiej scenie.

K. M. Lepiej późno niż wcale. Ja się bardzo cieszę, że moglem tutaj dzisiaj wystąpić.  Właściwie to jest zasługa Michała Lipińskiego, mojego kolegi ze szkoły podstawowej, z którym do dziś utrzymujemy kontakt. On tak ciągle, ciągle mnie namawiał.. I wreszcie się udało.

J. O. Podziwiam nie tylko pana kunszt wykonawczy, ale i prowadzenie, wspaniały kontakt z publicznością.

K. M. Cieszę się z takiej oceny. To jest właściwie moja praca, część mojego zawodu.

J.O. Jednak nie wszyscy występujący potrafią wytworzyć tak bliski kontakt z widzami. Widać, że jest pan pasjonatem muzyki w różnych odmianach.

K. M. Tak. Szczególnie lubię musicale. A prowadzenie…? Całe życie byłem gadatliwym człowiekiem i to mi się przydaje. To jest najpiękniejsza rzecz, jeśli ktoś robi to, co lubi i jeszcze może z tego żyć. To jest w ogóle super sprawa. Cieszę się, że może i dzisiaj coś dobrego z tego  wyszło.

J. O. Na pewno. Bardzo się cieszę, ze zgodził się pan na wywiad. Myślę, że warto ukazywać ludzi stąd, z małego miasta, ludzi, którym dzięki talentowi i pracowitości udało się osiągnąć coś szczególnego.

K. M. Szczerze mówiąc, sam znam trochę takich osób z Sokołowa i okolic, utalentowanych w różnych dziedzinach osiągających sukcesy.  Tutaj jest kopalnia bardzo mądrych i zdolnych ludzi, ale nie zawsze o nich słychać.

J. O.  Zapewne. Wprawdzie jest bardzo obszerna pozycja książkowa wydana przez Sokołowskie Towarzystwo Społeczno -Kulturalne, ukazująca „ludzi Sokołowa” zasłużonych między innymi w dziedzinie kultury, nauki, sztuki, ale czas mija, przychodzą następne pokolenia. Pewnie powoli nadchodzi czas na wydanie następnej takiej księgi. Dziękuję za rozmowę i do następnego koncertu w Sokołowie.

K. M. Dziękuję, do zobaczenia.

 

J. O.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe