17
2020
2014-04-02

Wyjątkowy wieczór w „Erato”


We wtorek 18 marca w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Kolejowej odbyło się spotkanie z poezją Lucyny Woźnicy.

Organizatorem wieczoru była MBP i działający przy bibliotece Klub Literacki „Erato”. Na spotkanie przybyła bardzo liczna grupa znajomych i przyjaciół poetki. Obszerny hol pięknego budynku biblioteki z trudem pomieścił tych, którzy poznali poezję Lucyny Woźnicy, jak i tych, którzy jeszcze się z nią nie zetknęli. 
Zgodnie z nadzieją wyrażoną na wstępie przez dyrektor biblioteki Hannę Lecyk wieczór był nie tylko piękny i wzruszający, ale okazał się także ważnym wydarzeniem literackim. Na początku kierownik Klubu Bożena Mrozowska przedstawiła sylwetkę bohaterki. Lucyna Woźnica urodziła się Małkini, ale w Sokołowie rozpoczęła swoją pierwszą pracę i z tym miastem jest związana do dzisiaj, mimo że kilka lat temu zamieszkała tuż poza jego granicami, ale już w gminie Repki. Ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej i Podyplomowe Studium Rodziny na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez lata pracowała jako nauczyciel wychowania fizycznego w Zespole Szkół Rolniczych, uczyła też w Liceum Ogólnokształcącym i Szkole Podstawowej nr 1 i nr 4. Od wielu lat jest prezesem Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Drohiczyńskiej. Kilka lat temu wspólnie ze Zbigniewem Orzełowskim, organistą Parafii Niepokalanego Serca NMP, wydała płytę „Z nadzieją w sercu”. Słowa do pięknych melodii mistrza Zbigniewa napisała właśnie pani Lucyna. Natomiast w 2006 roku ukazał się tomik poezji „Na jednym kolanie”, ze słowem wstępnym biskupa Antoniego Dydycza „Poezja z podlaskiej wyrosła gleby”. Zauroczony wierszami biskup pisze w nim o „tanecznym rytmie słów, dobieranych starannie, subtelnie wiązanych, ozdabianych niemal niewidocznym rymem” i bogatych treściach zawartych w poszczególnych utworach. Uczestnicy spotkania również byli zauroczeni bardzo osobistymi wierszami we wspaniałych interpretacjach licealistki Anny Domańskiej oraz pracowników biblioteki: Anny Uścińskiej, Andrzeja Rybińskiego i Bartłomieja Skibniewskiego. W strofach można było znaleźć to, co w nas i wokół nas najważniejsze, bo „napisać wiersz/to serce wyjąć z piersi/Położyć je na dłoni/I pokazać światu/Co na nim wyryte”. Uzupełnieniem wierszy była odpowiednia oprawa muzyczna. Kilka refleksyjnych piosenek pięknie zaśpiewała Alicja Danielska, nie zabrakło też muzyki instrumentalnej w wykonaniu Michała Soszki (pianino) oraz Katarzyny Kalickiej (klarnet) i Piotra Wincenciaka (skrzypce). Zebrani usłyszeli też utwory w wykonaniu autorki. Wszyscy wykonawcy zostali nagrodzeni dużymi brawami. Największe emocje wzbudził jednak krótki występ Zbigniewa Orzełowskiego, który zaśpiewał własne kompozycje ze słowami bohaterki spotkania. 
W dalszej części wieczoru był czas na rozmowę na tzw. „gorącej kanapie”. Okazuje się, że Lucyna Woźnica wiersze zaczęła pisać stosunkowo niedawno, chociaż poezja w jej sercu drzemała od dzieciństwa. Najpierw były teksty do muzyki Zbigniewa Orzełowskiego, potem inne utwory. Opowiadała również o swoim obecnym miejscu zamieszkania, gdzie jest cisza, las, przestrzeń, bielszy śnieg i piękne niebo nad głowa, co pozwala doskonale się wyciszyć. Przyznała, że wiersze, które pisze, są odzwierciedleniem jej uczuć i przeżyć. Zapowiedziała również, że już wkrótce nie będzie poetką jednego tomiku, bo w przygotowaniu jest drugi zbiór wierszy. 
Na zakończenie jeszcze raz wystąpił maestro Orzełowski, a słynny „Walc przyjaźni” ze słowami Lucyny Woźnicy zaśpiewali chyba wszyscy obecni, „przyjacielski tworząc krąg”.
A  potem były kwiaty, gratulacje, słowa uznania dla głównej bohaterki wieczoru, wykonawców, organizatorów oraz wspólne pamiątkowe fotografie.  
Następne imprezy w bibliotece to promocja książki Romana Pankiewicza „Matuszka Rosija pierwszy żywioł" (28 marca, piątek) i recital Natalii Kovalenko „Niezapomniane przeboje z repertuaru Anny German" (30 kwietnia, niedziela).

JO




« wróć | komentarze [6]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Pani Lucyno, mam tomik "Na jednym kolanie". Ciepło mi się robi na sercu, kiedy go sobie czytam. Znajome miejsca, czasy, klimaty ... . Dziękuję.

Mawera
2014-10-09 20:07:05

A mnie umorzyły karę za nieterminowy zwrot i do dzisiaj to pamiętam

Mol
2014-04-10 21:49:05

Tam dziś nie jest źle.Mam swoje zdanie na ten temat. Pamiętam niektóre panie pracujące w tej bibliotece jeszcze z czasów gdy znajdowała się ona w kinie. Bardzo wtedy przeżyłam gdy konkretnie jedna z pań mi ubliżała ze moje książki po oddaniu śmierdzą wilgocią- była niemiła a ja byłam wtedy nastoletnią osobą, bardzo to przeżyłam. Tam było niemiło tu teraz starają się wprowadzić atmosferze przyjaźni, ale ja zadrę pamiętam. Życzę wszystkiego dobrego.

pietrucha
2014-04-09 20:25:41

Popieram Ciebie Molu książkowy całym serce!!!

Miriam
2014-04-09 14:29:49

Jestem stałym czytelnikiem biblioteki i bywalcem imprez tam organizowanych. Nie zauważyłam żeby ktoś czuł się tam źle, wprost przeciwnie - goście podejmowani są z życzliwością i uśmiechem przez pracowników biblioteki, a nawet kawą i herbatką. Co jeszcze można zrobić żeby zachęcić odwiedzających? Chyba że tzw ,,dobrze wykształceni\" wola przezywać w samotności.

Mol książkowy
2014-04-09 09:26:04

Gratuluję takiego wątpliwego szefostwa tej biblioteki na peronie..... Szkoda, że tam nikt nie chce chodzić bo pewne osoby kierujące tą palcówką odstraszają. Imprezy interesujące tylko my dobrze wykształceni mieszkańcy miasta lubimy czytać wiersze pani Woźnicy w domu i słychać pieśni naszego organisty w Konkatedrze.Dalej nie mamy gdzie się spotykać. Czas na zmiany !!!!!! na peronie,tak by każdy tam z radością wchodził.

singiel
2014-04-03 16:57:04
Strona 1/1






Dane kontaktowe