31
2019
2011-09-09

Wspomnienie o profesorze Zygmuncie Kamińskim


Jakże ta stara nagrobna sentencja współgrała z nastrojem i treścią spotkania koleżeńskiego, które miało miejsce 2 września. Wcześniej w Konkatedrze była sprawowana Msza Święta w intencji zmarłego w 2006 roku profesora, następnie wielu uczestników nabożeństwa udało się na cmentarz przy ulicy Chopina, gdzie dzięki licznym ofiarodawcom niedawno stanął  pomnik na grobie nauczyciela wielu pokoleń uczniów sokołowskiego LO 51, obecnie LO im. M. Skłodowskiej – Curie. Zgromadzeni na spotkaniu absolwenci LO - matura 1977 wspominali swojego wychowawcę niezwykle ciepło i ciekawie.
Mówili między innymi:

- Jedną z cenniejszych nauk jakie wyniosłam od Profesora było to, żeby „iść zawsze do źródła”, nie opierać się na tym, co ktoś powiedział, co się komuś wydawało.

-  Nie znosił bylejakości, więc jeśli organizował nam wycieczki, to na dobrą sztukę lub operę, mówił, że na podkasaną muzę nie będzie nas woził.

- W  Muzeum Narodowym potrafił  kilkadziesiąt  minut opowiadać o jednym obrazie.

- Nauczył nas,  że świata nie  da się obejrzeć tylko  „szkiełkiem i okiem”.

- Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek był na zwolnieniu lekarskim, a jeśli któregoś z nauczycieli nie było w szkole, profesor wtedy przychodził na dodatkowe lekcje.

- Uczył nas pilności, dokładności, cenił  tych, którzy pracowali rzetelnie, był wymagający i poważny, więc i my staraliśmy się być poważni. Po jedynych naszych wagarach wymownym spojrzeniem potrafił wzbudzić w nas poczucie wstydu, a żartobliwy komentarz Profesora „kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma smród” pamiętamy do dziś.

-  Był wrażliwy, delikatny, życzliwy, nie  lubił brać  do odpowiedzi z łapanki.

-  Do dziś pamiętam Jego opowieści o lustrze Twardowskiego czy obrazie „Taniec śmierci”, lubię muzykę klasyczną.

- Zaszczepił w nas  chęć poznawania świata.

- Bezinteresownie przez cały rok udzielał  korepetycji.

- Cały czas miał coś ciekawego do powiedzenia, widzieliśmy w nim wszechstronnego człowieka renesansu, oprócz j. polskiego uczył łaciny, j. niemieckiego, astronomii, był znawcą muzyki,  historii sztuki.  

- We własnym domu zorganizował dla nas wieczorek zapoznawczy, wspólnie przygotowywaliśmy potrawy.

- Z okazji Dnia Kobiet dla każdej uczennicy własnoręcznie przygotował z kwiatek z materiału, pachnący olejkiem różanym. 

- Na zakończenie naszej nauki w liceum stwierdził,  że chciał wychować dobrze ułożonych ludzi, ale przypomniał, że każdy z nas ma łokcie i czasami trzeba je używać.

 

Wychowankowie  Profesora doszli do wniosku, że to,  kim są, jakie wartości  wyznają, co lubią, jaki jest ich stosunek do innych,  to w dużej mierze zasługa wychowawcy. Pozostanie w ich pamięci  na zawsze.

                                                                                                                                                             Jadost
fot.1 Jadost,  Pomnik profesora Zygmunta Kamińskiego
fot.2 Jadost
fot.3 Jadost, Wychowankowie i przyjaciele profesora

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

mam podobne wspomnienia, po latach doceniam tych profesorów, którzy nauczyli nas nie tylko mysleć ale również odczuwać a do takich niewątpliwie należał Pan Profesor Kamiński

matura 89
2011-10-03 19:31:40
Strona 1/1






Dane kontaktowe