32
2019
2010-11-19

Wójt nie przyjechał


Losom szkoły w Dzierzbach poświęcone było spotkanie, zorganizowane w piątek w miejscowej szkole. Rodzice uczniów i mieszkańcy wsi chcieli się dowiedzieć, jakie losy czekają ich placówkę w najbliższej przyszłości.

Mieszkańców zaniepokoiły doniesienia medialne na temat likwidacji trzech małych szkół w gminie: w Dzierzbach, Bujałach i Czekanowie.

Kto chce oszczędzić?
Z informacji przedstawionej na ostatniej sesji Rady Gminy Jabłonna Lacka przez wójta Grzegorza Popowskiego wynikało, że utrzymanie wspomnianych placówek jest nieopłacalne. Wcześniej wójt przyznał, że jedyna możliwość oszczędności w gminie, jaką widzi w najbliższych latach – to właśnie likwidacja małych szkół.
Krytycy tego pomysłu zwracają uwagę na to, że Zespół Szkół w Jabłonnie, który łączy podstawówkę i gimnazjum nie ma warunków, by pomieścić dodatkową grupę ponad 100 uczniów ze zlikwidowanych podstawówek. Już teraz placówka nie spełnia wymogów, jeśli chodzi o szatnie i kuchnię.
- Nasze dzieci, które idą z tej szkoły do gimnazjum w Jabłonnie są chwalone za to, że są grzeczne i osiągają dobre wyniki w nauce. To świadczy o tym, że szkoła dobrze funkcjonuje, ma odpowiednią kadrę i trudno pogodzić się z tym, że pójdzie do likwidacji – podkreślali rodzice.

Pomagają rodzice
W Zespole Szkół w Dzierzbach uczy się obecnie 61 uczniów, z czego 24 w przedszkolu – z kilku okolicznych miejscowości. Zatrudnionych jest 7 nauczycieli w pełnym wymiarze godzin i 3 – w niepełnym. Do tego dochodzi 4,5 etatu pracowników administracyjnych. Placówka zapewnia opiekę świetlicową i dożywianie. A do tego – jest jedynym ośrodkiem kultury w miejscowości i organizatorem rozmaitych działań dla lokalnej społeczności.
Dyrektor ZS w Dzierzbach Alicja Supeł rozpoczynając spotkanie przypomniała, że gmina na fundusz remontowy dla szkoły w tym roku przeznaczyła zaledwie 2 tys. zł. Z tego trzeba było sfinansować wiele potrzeb. Wiele udało się zrobić dzięki zaangażowaniu rodziców, którzy pomagali w rozmaitych pracach prowadzonych na terenie szkoły. Pomagali nam sponsorzy. Radny Andrzej Pietranik przekazywał swoją dietę radnego. Dzięki temu udało się obniżyć koszty funkcjonowania placówki.
- Największą bolączką korytarze. W ścianach są dziury, które zostały prowizorycznie zalepione i oklejone tapetami pomalowanymi przez dzieci. Mamy zalecenia Sanepidu, żeby je wyremontować- ale nie mamy na to pieniędzy – mówiła pani dyrektor.

Powinna zostać
Ludzie, którzy przyszli na piątkowe spotkanie chcieli wiedzieć, co dalej ze szkołą. Wójt Grzegorz Popwski na spotkanie nie przyjechał. Z mieszkańcami rozmawiali za to przewodniczący Rady Gminy Jabłonna w kadencji 2006-2010 Wiesław Michalczuk i wicestarosta sokołowski, mieszkaniec gminy Jabłonna Józef Jan Romańczuk.
- Zdaję sobie sprawę, że problemy ze szkołami biorą się głównie z demografii. Mamy coraz mniej dzieci. Ale przez ostatnie lata nikt w gminie nie zajął się tym tematem – podkreślił Józef Romańczuk. – Problem wypłynął przed wyborami i wywołuje niepokój. Na pewno trzeba szukać rozwiązań i wziąć pod uwagę sytuację tej placówki. Uważam, że w przypadku reformy oświaty – ta szkoła powinna zostać. Ma najniższe koszty funkcjonowania spośród tych trzech małych placówek. Uczą się w niej dzieci z kilku miejscowości, dość oddalonych od Jabłonny. A do tego, jako mieszkańcy, jesteście z tą szkołą emocjonalnie związani, bo ją budowaliście. Jabłonna nie pomieści tylu dodatkowych uczniów. A jeśli nawet – to kosztem jakości pracy tej placówki.

Szukanie oszczędności
Wiesław Michalczuk mówił z kolei, że burza powstałą wokół likwidacji szkół to efekt wysokiego kredytu, jaki zaciągnęła gmina dwa miesiące przed wyborami. Za pieniądze wykonane zostały gminne drogi – co do jakości tych prac miał wątpliwości. Kredyt gmina będzie spłacać przez kilka lat – i stąd konieczność szukania oszczędności.
- Jeśli mówimy o likwidacji szkoły, to – oprócz spraw związanych z uczniami – patrzeć też trzeba na to, co stanie się z nauczycielami i budynkiem. Gmina zaoszczędzi w jednym dziale, ale zwiększą się wydatki w innych. Taka decyzja będzie miała negatywne skutki dla życia całej miejscowej społeczności – mówił.
- W 1996 r. budynek szkoły Dzierzbach był wyceniony na 315 mln starych złotych. Przez tyle lat użytkowania jego wartość się obniżyła. Wiemy, jakie problemy mają niektóre samorządy z zamkniętymi szkołami, trudno znaleźć na nie chętnego. Może się okazać, że jak gmina zlikwiduje szkołę, to budynek będzie wart tyle, co mieszkanie w Jabłonnie – mówił Krzysztof Suchecki.
Dyskusja o losach szkoły trwała blisko dwie godziny. Słowa obu gości – mogły uspokoić mieszkańców. Pozostało jednak pytanie: dlaczego z mieszkańcami nie spotkał się wójt i nie chciał porozmawiać z nimi i planach wobec szkoły?
INFO/FOT. BOŻENA GONTARZ

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe