44
2018
2013-02-15

WIEŚCI PYTAJĄ


Czy Walentynki są świętem sprowadzonym z Ameryki wyłącznie dla komercji?

Elżbieta, 63 lata – emerytka:
Kilkadziesiąt lat temu nie obchodziliśmy takich świąt jak Walentynki czy Halloween i wszystkim żyło się dobrze. Teraz świat się rozwija, pędzi do przodu. Ludzie szukają nowych wrażeń; nie chcą zostać gdzieś na szarym końcu świata i sprowadzają z Ameryki różne zwyczaje. Niektóre z nich są dziwne. Ale czy Walentynki ? Trudno mi powiedzieć. Jestem już starszą osobą na emeryturze, więc się nie znam. Ale skoro młodzi to lubią, to nie mam nic przeciwko. Najważniejsze jest to, abyśmy byli szczęśliwi.

Andrzej, 28 lat:
Walentynki sprowadził ktoś do Polski wyłącznie dla komercji. Najprawdopodobniej zobaczył, że w Ameryce jest z tego wielki zysk, a znając Polaków i ich zapatrywanie się w amerykańskie zwyczaje, też chciał zarobić trochę kasy. Ale zastanówmy się, czy to święto jest nam aż tak bardzo potrzebne? Ktoś może powie, że tego dnia możemy okazać swojej drugiej połówce uczucia, wyznać jej miłość albo spędzić w miłym i romantycznym nastroju długi zimowy wieczór. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Rok ma 365 dni i to zależy wyłącznie od nas jaki będzie każdy dzień tego roku. Wcale nie oznacza, że tylko w ten jeden dzień w roku może być romantycznie. Jeżeli tego chcemy, każdy z tych 365 dni może być Walentynkami. Codziennie możemy komuś powiedzieć: „I love you !”.

Basia, 33 lata:
Hm, trudno stwierdzić. Może i jest w tym trochę komercji. Jednak jak się nad tym głębiej zastanowić, wydaję mi się, że to święto nie jest aż takie złe, jak się o tym wszędzie mówi.
Prawda jest taka, że w naszym świecie temat miłości bywa bardzo krępujący. Jednak w ten jedyny dzień w roku możemy się przed kimś otworzyć, wyznać mu miłość, a nawet - jeżeli wstydzimy się o tym mówić w realu - wysłać komuś kartkę z serduszkiem. Osobiście znam przypadki wieloletniej miłości zapoczątkowanej wysłaniem zwykłej kartki z serduszkiem i wierszykiem w ten wyjątkowy dzień. Mam cichą nadzieję, że  i mnie ktoś kiedyś przyśle jakąś walentynkę :)

Krystyna, 49 lat – gospodyni domowa
Wszystko co istnieje w świecie ma swoich zwolenników i przeciwników. Z całą pewnością należę do tej pierwszej grupy. Z wielkim sentymentem podchodzę do Walentynek. Do dziś pamiętam dni, kiedy moja córka wracała ze szkoły i z wielką radością pokazywała mi namalowane na kartce serduszka, które dostawała od kolegów. Myślę, że dla dorosłych ten dzień nie jest jakimś szczególnym, ale dla dzieci z całą pewnością jest.

KAMIL WASZCZUK

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe