17
2020
2013-02-01

"Wielki Brat patrzy"


Prawie dwa lata temu padła propozycja, aby w Sokołowie Podlaskim został zainstalowany monitoring publiczny. Kamery zamontowane w newralgicznych punktach miasta miały poprawić bezpieczeństwo mieszkańców, a także ujawnić kierowców, którzy łamią przepisy ruchu drogowego.
Wcześniej propozycja upadła z powodu braku środków, temat wrócił w roku ubiegłym, a dzisiaj osiem kamer rejestruje to, co dzieje się w mieście. Jest to bardziej opłacalne niż na przykład powołanie straży miejskiej. Kamery są zainstalowane w miejscach, gdzie często dochodziło do zakłóceń porządku, jest duży ruch zarówno pieszych, jak i samochodów, między innymi przy Urzędzie Miasta, Sokołowskim Ośrodku Kultury, Konkatedrze, Miejskiej Bibliotece Publicznej, a także dworcu PKS i Publicznym Gimnazjum nr 2. Niektóre miejsca są bardziej zagrożone przestępczością. Jest to związane z faktem, że zbierające się tam osoby mogą powodować zagrożenie. – Z uwagi na koszty i czas potrzebny do przygotowania administracyjnego i technicznego podzieliliśmy inwestycja tzw. dwa etapy. Dążymy, aby w całym mieście zamontować około dwudziestu kamer. Są one obrotowe, pozwalające na dokładną penetrację terenu. Koszty są spore, szczególnie w pierwszym etapie, wybudowana sieć monitoringowa, urządzenia i kamery sporą kosztują – mówi burmistrz Bogusław Karakula.
W określenie miejsc, w których powinny znajdować się kamery, włączyła się również młodzież z terenu miasta. Jednak, aby kamery spełniały swoją rolę, konieczne jest dobre oświetlenie terenu. Chodzi na przykład o tereny przyległe do krytej pływalni.
Centrum bezpośredniej obsługi miejskiego monitoringu mieści się w firmie, która została wybrana w ogłoszonym przetargu na obsługę i montaż. Centrala mieści się na ulicy Polnej. Z uwagi na brak pieniędzy bezpośredniego śledzenia za pomocą kamer tego, co dzieje się w mieście nie ma sokołowska policja. Jednak już niedługo sytuacja ta ulegnie zmianie. Dla policji działanie monitoringu stanowi udogodnienie i pomoc w ustaleniu zdarzeń, a nawet sprawców wypadków. Na kamerze można odczytać numery rejestracyjne aut biorących udział w kolizjach. Prawdopodobnie już wkrótce w centrum monitorowania miasta dyżury będą pełnić policjanci. Kolejnym etapem może być uruchomienie szybkiego łącza pomiędzy komendą, a centrum.
W listopadzie ubiegłego roku miasto ogłosiło przetarg na montaż i konserwację miejskiego monitoringu. Miesiąc później konkurs został rozstrzygnięty, a przetarg wygrała sokołowska firma, której szefem jest Jarosław Krakula, brat burmistrza miasta. Natychmiast pojawiły się opinie i komentarze o powstałej sytuacji. Mówiono
o nepotyzmie i znajomościach. Nikt nie pomyślał, że może jednak chodziło o ekonomikę. Oferta właśnie tej firmy była najkorzystniejszą i najtańszą, a zamawiający kierował się tylko i wyłącznie ceną. Drugi z oferentów zaproponował rozwiązanie kilka tysięcy droższe. Burmistrz B. Karakula podkreśla, że zwyciężyła ekonomia. Nie ma nic do ukrycia, a wszelkie dokumenty są do wglądu.
– Nie mam żadnych tajemnic, a na wszelkie pytania chętnie odpowiem i wyjaśnię wątpliwości – mówi burmistrz.
O tym czy, monitoring jest potrzebny świadczą opinie z innych miast. Na terenie powiatu sokołowskiego jedyną miejscowością z monitoringiem był Kosów Lacki. Znajdujące się tam kamery niejednokrotnie wychwyciły sprawców zdarzeń i wykroczeń. Wszyscy mają nadzieję, że po zakończeniu montażu pozostałych kamer mieszkańcy Sokołowa będą mogli powiedzieć, że żyją w bezpiecznym mieście.

LESZEK KOPER

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

A ja, tak skromnie, zaproponuję żeby kamery i głośniki zamieścić w gabinetach, a przenośne zestawy w samochodach i garniturach naszych Umiłowanych Przywódców! Kto za?

Szofer
2013-02-03 12:44:58
Strona 1/1






Dane kontaktowe