28
2019
2017-09-26

Wielka sztuka w Rozbitym Kamieniu


 W starym, zabytkowym kościele z 1778 r., który od kilku lat cieszy społeczność miejscową jako Regionalny Ośrodek Kultury, znów zabrzmiała muzyka najwyższej próby. 17-go września wystąpił tu wirtuoz fletni Pana, muzyk z Ukrainy, Oleg Dowgal. We Lwowie pracuje jako wykładowca Wyższej Szkoły Muzycznej, komponuje muzykę inspirowaną folklorem kaukaskim, koncertuje w Europie, w tym już siedmiokrotnie w Polsce.

Fletnia Pana, zwana też syringą, to drewniany aerofon składający się z dwóch rzędów piszczałek ułożonych rosnąco, od najkrótszej do najdłuższej. Wydaje czysty, donośny głos.
Artysta grał z podkładem muzyki mechanicznej. Zaczął trzema różnymi kompozycjami Ave Maria: wielkiego J.S. Bacha w opracowaniu Gounoda, potem zagrał tę najbardziej znaną, Franza Schuberta i wreszcie najwcześniejszą, Gulio Cacciniego, opracowaną przez Wawiłowa. Próbkę wirtuozerii dał w ludowych melodiach mołdawskich, zagrał też znane przeboje, m.in. popularny motyw z filmu Love Story i utwór z repertuaru zespołu ABBA. W końcowej części koncertu grał też na podwójnym flecie prostym. Zapewne pełnię swego kunsztu pokazał w 6-minutowym Skowronku, rumuńskiej melodii ludowej. Po tym popisie brawom nie było końca.
Na finał muzyk przygotował coś bliskiego zgromadzonym słuchaczom. Najpierw zagrał Tylko we Lwowie, a potem, przy akompaniamencie braw – Sokoły.
Koncert prowadził Roman Pankiewicz, pisarz i podróżnik. Prócz informacji o artyście i granej muzyce recytował własne wierszyki, komentujące sytuację polityczną na Ukrainie. Ponieważ nie korzystał z mikrofonu to nie zawsze był dobrze słyszany.
Po koncercie sprzedawana była płyta CD z nagraniami prezentowanymi na występie. Dochód ze sprzedaży Oleg Dowgal przeznaczył na fundusz pomocy swemu koleżeństwu zwolnionemu z agencji rosyjskich po aneksji Krymu i wojnie w Donbasie. Społeczność rozbicka dała dowód solidarności – chętnych było tak wielu, że trzeba było donosić płyty z samochodu.
Żałuję, że na sali było dużo wolnych miejsc. Szkoda że szkoły, zwłaszcza rozbicka, nie wykorzystały szansy obcowania z wysoką sztuką.
Dla swego wnuka grającego na flecie poprzecznym dostałem miły wpis. Kolejka po autografy mogła dać, obok entuzjazmu słuchaczy, zasłużoną satysfakcję artyście.

Zbigniew Wąsowski / FOT. UG Bielany

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe