35
2019
2019-10-08

W gminie Kosów Lacki oficjalnie otwarto wyremontowane „powodziówki”


We wtorek 1 października dokonano symbolicznego przecięcia wstęgi na drogach kategorii powiatowej w Łomnej oraz na odcinku Stara Maliszewa - Nowa Maliszewa - Guty. Inwestycje za niemal 7,5 mln zł dofinansowano z środków rządowych, przeznaczonych na remont i odbudowę dróg zniszczonych w wyniku zdarzeń noszących znamiona klęski żywiołowej.

W uroczystościach oficjalnego odbioru udział wzięli: Wiceminister Zdrowia Waldemar Kraska, Wicewojewoda Mazowiecki Sylwester Dąbrowski, Kierownik Delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Siedlcach Anna Kaszuba, Starosta Powiatu Sokołowskiego Elżbieta Sadowska, Burmistrz Miasta i Gminy Kosów Lacki Jan Słomiak, Przewodniczący Rady Miasta i Gminy Kosów Lacki Wiesław Wiśniewski, radni powiatowi i gminni, a także sołtysi i mieszkańcy wsi. Obecny był także proboszcz parafii Kosów Lacki ks. kan. Paweł Anusiewicz, który poprowadził modlitwę w intencji mieszkańców i wszystkich korzystających z dróg i poświęcił inwestycje.

Remont drogi 3911W w miejscowości Łomna to ponad 1,5 km nowego asfaltu. Koszt inwestycji wyniósł ponad 1,9 mln zł, z czego 63% wartości przekazał wojewoda mazowiecki, a pozostałą kwotę sfinansowały powiat sokołowski oraz Miasto i Gmina Kosów Lacki.

Odcinek drogi powiatowej 4217W wiodącej przez miejscowości: Stara Maliszewa, Nowa Maliszewa i Guty to 5,5 km nowej nawierzchni. Łączna wartość inwestycji to ponad 5,7 mln zł, z czego 73% dofinansowania przeznaczył wojewoda mazowiecki, a pozostałą kwotę przekazały powiat sokołowski oraz Miasto i Gmina Kosów Lacki.

Obie drogi były w bardzo złym stanie. Ulewne deszcze zniszczyły nawierzchnie, pogłębiły doły i rozmyły pobocza. - Dzięki realizacji tych inwestycji udało się nam prawie całkowicie wyeliminować bruk z naszej gminie. Zostało go, co prawda, jeszcze około 150 m, ale chyba z sentymentu zostawimy go dla potomnych - zauważył żartobliwie Burmistrz Kosowa Lackiego Jan Słomiak. Z kolei Wiceminister Waldemar Kraska przypomniał, że remonty dróg są dużym ułatwieniem dla mieszkańców gminy, którzy przed kilkoma laty doświadczyli ogromnej powodzi. Na skutek tamtych wydarzeń ucierpiało wówczas kilkadziesiąt gospodarstw, drogi dojazdowe oraz gminne świetlice.

O ile inwestycja w Maliszewach nie budzi większych zastrzeżeń, to stan wyremontowanej drogi w Łomnej wzbudza skrajne emocje. Podczas uroczystego odbioru swoje uwagi zgłaszali mieszkańcy miejscowości.

- Jesteśmy bardzo wdzięczni za tę inwestycję, jednak nie możemy udawać, że wszystko jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Wykonawca dopuścił się wielu zaniedbań, w konsekwencji czego stan pobocza, a przede wszystkim rowu odwadniającego jest zły - rozpoczęła mieszkanka wsi i radna gminna Anna Kopania.

Jak przypomniała radna, przed remontem stan drogi był tragiczny. Wystarczył niewielki deszcz, aby ta stała się całkowicie nieprzejezdna. Mieszkańcy wsi byli zmuszeni pozostawiać swoje auta poza granicami miejscowości, a odległość do domu pokonywać w kaloszach. Gdy remont drogi się rozpoczął, mieli nadzieję, że ich problemy się skończyły. Czy tak było faktycznie?

Jak twierdzą mieszkańcy Łomnej, problemy z wykonawcą inwestycji rozpoczęły się już na samym jej początku. Panowie wykonujący remont drogi wydawali się głusi na wskazówki mieszkańców. - Gdy prosiliśmy robotników o jakieś drobne poprawki to panowie wręcz śmieli się nam w twarz. Robili swoje, a z nami prawie nie rozmawiali, a to przecież my znamy tę drogę najlepiej. Wiemy, gdzie są największe problemy, gdzie gromadzi się woda i gdzie jest najbardziej niebezpiecznie - zauważa jedna z mieszkanek. - Gdy po zakończeniu robót zgłaszaliśmy prośby o poprawki, panowie faktycznie przyjeżdżali, ale zawsze w dzień największej ulewy. Nawet jak coś poprawili, to na drugi dzień nie było po tym śladu.

“Niedoróbek” na drodze w Łomnej nie trzeba długo szukać. Są praktycznie na całej jej długości. Pobocze osuwa się do wykopanego rowu, tworząc niebezpieczne dziury i wyrwy. Na tym jednak nie koniec. Samoistnie zasypujący się rów staje się coraz płytszy, a przepusty pod wjazdami na posesje - niedrożne. Wiele kontrowersji wzbudza również kabel telefoniczny pozostawiony w rowie niemalże na wierzchu.

- Jeśli teraz sypią się pobocza, to lada moment posypie się także i droga - mówią mieszkańcy. - To nie tylko stwarza niebezpieczeństwo dla kierowców, ale także dla rowerzystów i pieszych. Tą drogą chodzą dzieci na przystanek autobusowy. Jeśli któremuś z nich coś się stanie, to odpowiedzialność poniosą rodzice, dlatego już dziś apelujemy, aby inwestycję tą doprowadzić do końca.

Obecna na uroczystości starosta Elżbieta Sadowska obiecała, że sprawy tak nie zostawi. - Będziemy apelować do wykonawcy o usunięcie “niedoróbek” w ramach gwarancji. Jeśli jednak firma nie wywiąże się z podpisanej umowy, będzie oznaczało to koniec współpracy pomiędzy powiatem sokołowskim, a tą właśnie firmą.






































KDC  


« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe