17
2020
2016-08-05

Upamiętniono bitwę pod Krzemieniem


W niedzielę 24 lipca w Krzemieniu w 224. rocznicę upamiętniono jedną z bitew wojny polsko-rosyjskiej w obronie Konstytucji 3 Maja.

W programie przedsięwzięcia była uroczysta Msza św. sprawowana w kaplicy w Krzemieniu przez ks. dra Krzysztofa Napiórkowskiego, proboszcza parafii w Jabłonnie Lackiej, okolicznościowe wystąpienia, odsłonięcie pamiątkowej tablicy oraz prezentacja historycznej grupy strzelców kurpiowskich. 

Na uroczystość zorganizowaną przez Urząd Gminy Jabłonna Lacka przybyli przedstawiciele władz samorządowych powiatu i gminy, strażacy OSP ze sztandarem, mieszkańcy Krzemienia i osoby zainteresowane historią regionu. Po zakończonym nabożeństwie wszystkich powitał Wójt Gminy Jabłonna Lacka Wiesław Michalczuk. Następnie mecenas Bogusław Niemirka, badacz historii regionu pochodzący z Jabłonny przedstawił okoliczności i przebieg wydarzeń, które rozegrały się w tym miejscu dokładnie 224 lata temu. Przypomniał również długą historię Krzemienia, dziś małej wsi daleko od głównych szlaków, kiedyś ważnej miejscowości przy Wielkim Gościńcu Litewskim i przeprawie przez Bug. Krzemień istniał już w średniowieczu, a lokowany przy ważnym trakcie był świadkiem przemarszu i postoju wielu różnych wojsk. Na stacji pocztowej funkcjonującej w XVIII i XIX wieku zatrzymywało się wielu podróżnych oczekujących na przewóz przez Bug. W 1793 roku ostatni Król Polski Stanisław August Poniatowski jechał tędy na Sejm Grodzieński zatwierdzający II rozbiór Polski, a w 1795 roku wyjeżdżał na zawsze z kraju. Informacje o miejscowości również znalazły się na tablicy upamiętniającej bitwę.  Tablicę umieszczono nieopodal kaplicy, a w sąsiedztwie okazałego pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego i pamiątkowego kopca skrywającego szczątki żołnierzy napoleońskich z 1812 roku i polskich legionistów z 1920 roku. Rozległy się wystrzały z mini-armatki, tablicę odsłonił wójt Wiesław Michalczuk i sołtys wsi Krzemień Stanisław Kondraciuk. Członkowie Stowarzyszenia Strzelców Kurpiowskich prezentowali działanie broni, jaką posługiwało się wojsko polskie w czasach przed rozbiorami. Nie zabrakło informacji o Stowarzyszeniu, które kultywuje regionalne tradycje i przywraca pamięć o pokoleniach przodków, przelewających krew za ojczyznę we wszystkich niemal wojnach i powstaniach. Strzelcy Kurpiowscy walczyli również pod Grannem i Krzemieniem.  Ich potomkowie żyją na Kurpiach do dziś.      

Po minionej niedzieli Krzemień stał się jeszcze ważniejszym miejscem, w którym warto zatrzymać się w czasie nie tylko w czasie wakacyjnych wędrówek po „ziemi najbliższej”
 
Bitwa. W lipcu 1794 roku tereny nadbużańskie znalazły się na szlaku odwrotu armii litewskiej, dowodzonej przez gen. Michała Zabiełłę. Był to ostatni etap w wojnie polsko- rosyjskiej w obronie Konstytucji 3 maja. Do tej pory armia litewska, nieudolnie prowadzona przez dotychczasowych dowódców, cofała się przed wojskami carskimi. 19 lipca wraz z posiłkami wojsk koronnych po wycofaniu się z Bielska przeprawiła się przez Bug po świeżo zbudowanym pontonowym moście na wysokości kościoła w  Grannem. Następnie wojska zatrzymały się w obozie rozbitym około 3.5 kilometra za Krzemieniem w kierunku Dzierzb. Łącznie wojska litewsko-polskie liczyły 12 000 żołnierzy i 12 dział.  Tego samego dnia pod Perlejewem stanęła awangarda armii Kreczetnikowa - 4500 żołnierzy i 12 dział, dowodzona przez generała majora Fiodora Denisowa. O świcie 24 lipca Moskale natarli na stanowiska polskie na wschodnim brzegu Bugu w Grannem, gdzie mostu chronił oddział kawalerii i dwa oddziałki polskiej piechoty. Jazda uciekła bez walki. 50-osobowy oddział strzelców stawił Rosjanom zacięty opór. Otoczony na przykościelnym cmentarzu, został przez wroga całkowicie wycięty. Drugi oddział, dowodzony przez młodziutkiego kapitana Józefa Sułkowskiego (późniejszego słynnego adiutanta Napoleona Bonaparte), po zażartej walce z Kozakami zdołał się przebić do mostu i przejść na drugą stronę Bugu. Po nim, nie rozpoznawszy terenu, ruszył oddział  Denisowa. Powstała szansa, żeby przeważające siły litewsko-polsko, dotychczas niezauważone przez Rosjan, okrążyły i pokonały wroga. Rosjanie po przejściu przez Bug sformowali szyki do natarcia i ruszyli na siły litewskie. Początkowo zaskoczony, gen. Zabiełło zdołał jednak opanować sytuację i uszykował swe wojska w dwie linie załamane na skrzydłach do przodu. Nieprzyjaciel rozpoczął od długiego przygotowania artyleryjskiego, tym samym nie wykorzystując elementu zaskoczenia. Baterie polskiej artylerii odpowiedziały ogniem. Pierwszą zaatakowała jazda rosyjska, atakując prawe skrzydło i zdobywając jedno działo. Kawaleria polska w brawurowej szarży odparła wroga. Ukryte do tej pory w zaroślach polskie oddziały piechoty prawego skrzydła zaatakowały Kozaków, wzbudzając wśród nich panikę. Denisow zorientował się o sile przeciwnika i podjął decyzję o odwrocie, ratując swe wojska przed zniszczeniem. (Gen. Denisow napisał po latach, że nigdy nie czuł takiego strachu jak w tej bitwie.) Zabrakło zdecydowanego rozkazu gen, Zabiełły, żeby odciąć Rosjanom drogę do mostu. Będąca na prawym skrzydle brygada litewskiej kawalerii Jana Eryka Potockiego ruszyła wprawdzie do ataku, był to jednak manewr zbyt późny.  W bitwie, która trwała od godziny 5: 00 do 7: 00, wojska litewskie straciły około 100 ludzi i jedną armatę, wojska rosyjskie - około 250 ludzi. Gen. Zabiełło o godzinie 19: 00 otrzymał wiadomość o marszu Dołgorukowa spod Drohiczyna i z tego powodu rozpoczął odwrót w kierunku Węgrowa. Później za męstwo w boju wyznaczył do dekoracji świeżo ustanowionym orderem Virtuti Militarni 13 żołnierzy, wśród nich kpt. J. Sułkowskiego. W tym samym czasie wycofująca się na południu armia koronna odnotowała sukcesy w słynnych bitwach pod Zieleńcami i Dubienką. Warto dodać, że w przeddzień bitwy pod Krzemieniem król Stanisław August Poniatowski przystąpił niestety do targowiczan, zawieszając wszelkie działania wojenne. Przegrana wojna polsko-rosyjska skończyła się II rozbiorem naszego kraju przez Rosję i Prusy. Bitwa pod Krzemieniem, choć dużo mniej znana niż inne w tej wojnie (pod Zieleńcami, Dubienką, Mirem), zasługuje także na pamięć i to nie tylko z powodu nieudolności dowódców, którzy zmarnowali szanse na zwycięstwo, ale głównie z powodu dzielnej postawy żołnierzy.  

J.O.    
 


 

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Było genialnie. W tym roku powtórka z rozrywki 9 września! Super!

juju
2018-09-02 22:44:23
Strona 1/1






Dane kontaktowe