42
2019
2015-11-24

Uczcie się języków obcych...


...Do tego zachęcał sokołowską młodzież Andrzej Zbrożek. 

Wyjątkowy gość - aktor, kaskader i dubler hollywodzkich gwiazd. 18 listopada spotkał się z sokołowską młodzieżą. 
 
O Andrzeju Zbrożku pisaliśmy już kilka razy. Człowiek, który pracował u boku największych hollywodzkich gwiazd, pochodzi z małego Sokołowa. Tutaj się urodził, tutaj spędził także pierwsze lata swojej młodości. Po ukończeniu sokołowskiego LO wyjechał z rodzicami do Warszawy. Długo tam jednak nie mieszkał.
 
W 1981 roku wyjechał ze znajomymi do Meksyku. Miała to być krótka wycieczka, ale życie potoczyło się nieco inaczej. Został tam dłużej.
 
Tam właśnie zaczęła się jego kariera z filmem. Najpierw statystował, potem grał role drugoplanowe w serialach, aż w końcu został dublerem głównych bohaterów. Pracował przy takich produkcjach jak: "Diuna", "Licencja na zabijanie" i "Old Gringo"
18 listopada spotkał się z uczniami z sokołowskiego Zespołu Szkół nr 1. 
 
- Uczniowie nie tylko zapoznali się z bogatym dorobkiem zawodowym aktora, ale również usłyszeli o kluczowej roli języków obcych w życiu zarówno osobistym, jak i zawodowym - informuje ZS nr 1. - Aktor podczas spotkania wielokrotnie podkreślał, iż władanie językami obcymi jest jedną z podstawowych umiejętności, która  jest nieodzowna w dzisiejszych czasach i dzięki temu jesteśmy w stanie z większą łatwością realizować swoje cele i życiowe plany.

opr. KW
fot. ZS nr 1
 

« wróć | komentarze [6]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Uczcie się ... najlepiej ukraińskiego !!!


2015-12-21 19:35:09

Odpowiedz dla Pani Eli Truszkowskiej: Okazuje się,że wszyscy przez kogoś się znamy. Mąż mojej stryjenki Michaliny zmarl wcześniej. Ja też z moją mamą chodziliśmy do stryjenki.Zawsze miala jakies ciasteczka dla mnie. Pamiętam kilka drewnianych schodów prowadzących do tego drewnianego domu.Bardzo lubiłem stryjenkę. Jej mąz Kazimierz, brat mojego ojca był zegarmistrzem i miał pracownię na Wilczyńskiego, chyba 27.Okna wychodzily na Maly Rynek. My mieszkaliśmy nad pracownią. Jeszcze 10 lat temu w tym lokalu pan Głąbikowski miał sklep z warzywami i owocami, a teraz jest tam jakiś nowy sklep,nie pamiętam jaki. Stryjenka zmarla kiedy bylem w Meksyku.Jej mąż Kazimierz został pochowany na cmentarzu za szkołą przy Polnej. Spełnilem wolę moich rodziców, którzy też chcieli zostać pochowani na tym cmentarzu .Moje prochy także tam znajdą swoje ostateczne miejsce. Tak to bywa. Mieszkalem w wielu krajach Ameryki Łacińskiej i wroce obrócony w proch do Sokołowa. Slę serdeczne pozdrowienia dla Pani Elżbiety. Andrzej Zbrożek


2015-11-27 16:20:42

Tak to ta pani Michalina ... fakt może miejsce zamieszkania pomyliłam bo chodziłam tam do niej z babcią będąc małą dziewczynką, pamiętam z opowieści że dzieci nie miała,była wdową. Nas cukierkami częstowała :) .. Ale świat mały. Pewnie z Pana jest dumna tam wysoko . Pozdrawiam Pana Andrzeja . Elżbieta Truszkowska (Telakowska)

WdTFa9
2015-11-27 11:48:44

Odpowiedz dla pani Eli: była taka pani Michalina Zbrożek ale ona mieszkala na rogu Siedleckiej i Repkowskiej w drewnianym domku,ktory już od dawna nie istnieje.Byla to żona mojego stryja, natomiast ja z rodziną mieszkaliśmy w istniejącej do tej pory starej,narożnej,jednopiętrowej kamienicy, wychodzacej na Mały Rynek. Ta moja stryjenka Michalina pochowana jest na cmentarzu przy Chopina. Ja po zdaniu matury wyprowadziłem się dawno temu do Warszawy a potem wyjechałem do Meksyku. Pozdrowienia dla Pani, Pani Elu. Andrzej Zbrożek


2015-11-26 12:13:52

Czy Pan Zbrozek jest związany rodzinnie z panią ZbroZkową starszą pania ktora 32 lata temu mieszkala w drewnianym domku na ulicy Wilczynskiego w Sokolowie? Rodzina jej chyba wlasnie wyjechala do Wawy.Pytam bo tam u niej bywalam juz jako male dzieciątko bywala źe opieke nade mną sprawowala.Dobra i ciepla.Prosze o odp.Pozdrawiam Ela

trela
2015-11-25 14:29:09

Bardzo dziękuję za serdeczne przyjecie i za możliwość spotkania z uczniami oraz ich pedagogami.Niezwykle miło wspominam spotkanie w gabinecie u Pani Dyrektor.Dziękuję za kwiaty i książki.Chciałbym podkreślić,że to dzięki Pani profesor Justynie Maćkowiak znalazłem się wsród tak miłych i życzliwych osob. Naszą wspólną fotografię skopiuję sobie do mojego albumu,żeby mi przypominała to sympatyczne przedpołudnie w Waszej szkole. Zyczę wszystkiego, co najlepsze. Andrzej Zbrożek


2015-11-24 23:13:42
Strona 1/1






Dane kontaktowe