17
2020
2013-01-11

Trzepot skrzydeł


Zastanawiam się nad tym czy jest w Polsce kobieta, która nie zna Katarzyny Grocholi ? Raczej nie. Znaczna część przedstawicielek płci pięknej przeczytała co najmniej jedną książkę tej pisarki, a te Panie, które nie przeczytały żadnej, obejrzały raczej któryś z filmów nakręconych na podstawie jej książek: „Nigdy w życiu!” lub „Ja wam pokażę!”.  Z osobnikami płci brzydszej jest trochę trudniej. Mało mężczyzn czyta literaturę Grocholi, ale nazwisko tej Pani zna chyba każdy. Przyznam, że jestem jednym z wyjątków, bo bardzo chętnie zagłębiam się w książkach owej autorki. Do dziś pamiętam dzień, w którym osobiście poznałem Panią Grocholę. Mina Pani Kasi była bezcenna.
- Młody człowieku, Ty naprawdę czytasz moje książki ?  - zapytała ze zdziwieniem.
- Tak - odpowiedziałem. - Czy aż tak to Panią dziwi ?
- Ależ oczywiście. Rzadko spotykam panów, w szczegółności młodych chłopców, którzy czytają moje książki. Tym bardzoiej jest to dla mnie miła niespodzianka - odpowiedziała z uśmiechem.
Od razu uprzedzam, że książka o której zamierzam napisać kilka słów nie jest kontynuacją losów Judyty, Tosi i Adama. „Trzepot skrzydeł” to zupełnie inna historia; historia Hanki – takiej kobiety którą często widujemy w telwizji i we własnym życiu. Hanka ma własny dom, ogród, samochód, dobrą i satysfakcjonującą pracę oraz przede wszystkim kochającego mężczyznę. A więc, czy tej kobiecie czegokolwiek brakuje do szczęścia ? Można rzec, że jej życie usłane jest różami. Czy tak jest rzeczywiście... ?
 Niejednokrotnie słyszę w swoim otoczeniu wypowiedzi kobiet w stylu: „Ach, ona to ma dobrze. Ma własny dom, luksusową furę, pracę w której siedzi i nic nie robi a mimo to zarabia kokosy. Mąż ją kocha, troszczy sie o nią. A ja co mam ? Nic. Dom wzięty na kredyt, samochód  - stary złom, praca, w której tyram od świtu do nocu, a zarabiam marne grosze oraz męża, który lata za innymi babami”. Ten oto schemat jest nam dobrze znany. Swoje życie widzimy w barwach szarych, a życie innych przez różowe okulary.
Wracając do Hanki, czy tej kobiecie brakuje czegokolwiek do szczęścia ? Wiele osób bez wahania stwierdzi, że NIE !! W takim razie, skoro Hanka ma w życiu wszystko, co jest niezbędne do szczęścia to dlaczego czuje się nieszczęśliwą kobietą ? Dlaczego czuje strach, lęk, brak poczucia bezpieczeństwa ??? Jak się okazuje, źródłem lęku i strachu jest jej mąż. Tak, ten mąż, który ją kocha. Ten, który w towarzystwie osób troszczy się o nią. Ten, który nazywa ją kochaniem, myszką, perełką. I właśnie ten sam mąż w domu okazuje się tyranem. Zimnym draniem, który żonę poniża, wyzywa, stosuje wobec niej przemoc psychiczną i fizyczną, po czym mówi, że ją kocha, przeprasza za swoje zachowanie i mówi, że to się nigdy nie powtórzy. Tym samym utwierdza bohaterkę w przekonaniu, że wszystko jest jej winą i że prędzej czy później mąż się zmieni. Jednak prawda jest taka, że słowa męża są słowami rzucanymi na wiatr, bo mąż - tyran raczej nigdy się nie zmieni.
Takich kobiet jak Hanka wymyślona przez Panią Grocholę jest w Polsce bardzo dużo. Być może nawet w naszym najbliższym otoczeniu są takie Hanki, o których nie zdajemy sobie sprawy. Rozejrzyjmy się zatem, szczególnie tam gdzie na pierwszy rzut oka wszystko jest OK.
***
Pani Grochola przekazuje nam w książce bardzo mądrą prawdę mówiącą o tym, żebyśmy pohopnie nie oceniali ludzi, bo pozory bardzo często mylą. Książkę tę poleca bardzo wielu terapeutów. Myślę, że ta książka otworzy oczy wielu ludziom, nie tylko kobietom. Gorąco polecam :)

KAMIL WASZCZUK Z SUCHODOŁU,
UCZEŃ SOKOŁOWSKIEGO LICEUM W ZS NR 1

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe