43
2019
2011-04-27

Trzeba wspólnie znaleźć jakieś wyjście


Na kwietniowej sesji radni miejscy i burmistrz dyskutowali o bloku stojącym przy ulicy Węgrowskiej 7. Budynek ma 120 lat i wymaga kosztownego remontu, na który lokatorów nie stać…

Obiekt należy do tych, które powstały jeszcze pod koniec XIX wieku przy cukrowni. Zakwaterowano w nich rodziny pracowników zakładu. Obecnie blokiem, w którym mieszka 21 rodzin, administruje Spółdzielnia Mieszkaniowa „Cukrownik”.

Drogi remont
- W imieniu mieszkańców bloku przy ulicy Węgrowskiej 7 zwracamy się do pana burmistrza i rady miejskiej o pomoc w sprawie naszego budynku, a dokładniej – w sprawie decyzji przeciwpożarowej, która obecnie obowiązuje – mówiła Maria Wikieł, która przyszła na sesję wraz z grupą mieszkańców budynku i w ich imieniu zabrała głos. – Mieszkają tam sami biedni ludzie – starsi, emeryci, bezrobotni. Budynek ma już 120 lat. Nie jesteśmy w stanie z własnych pieniędzy sfinansować wszystkich prac, które według ekspertyzy należałoby w nim wykonać. A ich lista jest niemała. Dlatego zwracamy się do władz miasta o pomoc.
- Kłopoty z blokiem przy ul. Węgrowskiej 7 są już od kilku lat. Zaczęły się, gdy jego mieszkańcy kupili lokale od Krajowej Spółki Cukrowej. Wiem, że mieszkania były bardzo tanie i wydawało się, że to atrakcyjna propozycja. Ale trzeba przyznać – że to KSC pozbyła się kłopotu. Blok bowiem już w momencie, gdy państwo je kupowali – nie nadawał się do zamieszkania. Miasto wtedy nie miało wpływu na to, się tam dzieje. Cukrownia miała swojego człowieka, który odpowiadał za ekspertyzy – wyjaśniał na sesji burmistrz Bogusław Karakula.

To pierwszy krok
W 2003 r. w bloku przy ul. Fabrycznej, który należał wcześniej do cukrowni, wybuchł pożar, który miał tragiczne następstwa. Drewniane klatki schodowe i ściany z trzciny okazały się niebezpieczną pułapką. W ogniu zginęły dwie osoby. Budynek, dzięki m.in. pomocy miasta, udało się wyremontować i jest on w dość dobrym stanie. Ale ten, który stoi przy ul. Węgrowskiej, nie jest bezpieczny dla mieszkańców.
– Kilka lat temu odbyła się tam kontrola inspektorów ze straży pożarnej. Stwierdzili oni, że budynek w takim stanie, w jakim jest – nie nadaje się do zamieszkania – mówił burmistrz. – To na zlecenie miasta wykonano ekspertyzę i wskazane zostały ewentualne kierunki naprawy obiektu. Zdaję sobie sprawę z tego, ze nie macie państwo zgromadzonych funduszy na tak poważny remont. Miasto jest cały czas w kontakcie z prezesem spółdzielni mieszkaniowej i mamy opracowany plan, jak temu problemowi – przynajmniej na początku - zaradzić. Być może już do lipca uda się wykonać część tego, co konieczne. Ale, niestety, będziecie państwo musieli partycypować w kosztach tych prac. Mamy w przyszłym tygodniu spotkać się z wykonawcą, który by tą inwestycję zrobił. Chodzi o zamontowanie schodów awaryjnych – przeciwpożarowych – w każdej z klatek. Miasto znalazło sposób, jak je pozyskać. Mieszkańcy będą musieli zapłacić za robociznę. Taka jest propozycja miasta. Myślę, że w tym temacie się porozumiemy. Później trzeba będzie dalej się zastanawiać.

Miasto dać nie może...
Burmistrz przypomniał, jakie mogą być konsekwencje niezrealizowania zaleceń wynikających z ekspertyzy.
– Nadzór budowlany może zamknąć ten budynek i wtedy na barki miasta spadnie problem zapewnienia mieszkania 21 rodzinom. To byłby duży problem – podkreślił Bogusław Karakula. – Ale z drugiej strony nie mamy - jako samorząd – prawnej możliwości, by przekazać mieszkańcom funduszy na remont. Musiałoby się stać coś tak strasznego, jak przy ulicy Fabrycznej, gdy doszło do pożaru…
- Gdyby coś takiego się wydarzyło, to ja - jako administrator budynku i inspektor nadzoru, odpowiedzielibyśmy za to przed sądem – mówił z kolei prezes SM Cukrownik i radny Waldemar Połóg. – Dlatego mam prośbę, żeby tym ludziom pomóc. Oni sami nie sfinansują prac, bo nie są w stanie. A jak inspektor nadzoru każe rozebrać budynek, przydzielenie mieszkań zastępczych spadnie na miasto. A skąd weźmiemy 21 lokali? Musimy wspólnie rozwiązać ten problem.
TEKST/FOT. BOŻENA GONTARZ

« wróć | komentarze [6]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Przed wyborami prezesik całował po rękach mieszkańców żeby na niego głosowali.A dach przy Fabrycznej jak leciał tak dalej leci.Ale to nie jemu leci bo on ma suchą posad kie w radzie miasta.Może to pora przejrzeć na oczy że to wazeliniarz, a jedyne co potrafi to obiecanki.

waldi
2011-05-01 21:13:46

Do próbujących prowadzić dyskusję na poziomie GS i posługiwać się językiem tam używanym: tu bohaterów i specjalistów, podpisujących się pseudonimami - nie potrzebujemy. Nie masz nic mądrego do napisania - nie pisz. Bo głupotę, chamstwo i naruszanie prawa oraz dóbr osobistych innych osób w komentarzach - cenzurujemy i wcale się z tym nie kryjemy.

Bożena Gontarz
2011-04-29 19:07:03

Trudno nie zgodzić sie z komentujacymi. Rzeczywiście gdzie byli wazeliniarscy radni miasta jak Burmistrz wywala ogromna kase na magistrat??? Niektórzy są teraz niby w opozycji a w głosowaniach wspierają Burmistrza. A przezes SM Cukrownik. Nie wiedział ze ma 120 letni budynek. Nie wiedział o czym stakim jak fundusz remontowy, nie dysponuje takim? kolejny nieudolny, ale ktos go wybrał i dobrze niech teraz płacą, może się czegoś na przyszłośc nauczą.

Sokolowianin
2011-04-28 23:08:58

No,tak i wyniknął kolejny problem dla Burmistrza i jego śmiesznej,wazeliniarskiej rady.Tutaj nie ma nad czym się zastanawiać,tylko pomóc tym ludziom.Remont budynku UM(najważniejsza inwestycja miasta za pieniądze podatnika) a remont tego bloku to dwie skrajności,jeżeli chodzi o koszty.Urzędnik musi mieć godne warunki pseudo-pracy a mieszkaniec bloku,który grozi zawaleniem powinien wznosić modły do niebios,bo kochana ,lokalna władza ma ich w głębokim poważaniu.No,dalej Włodarzu Miasta i Ty Pazerna Rado,pokażcie mieszkańcom czym lub kim jesteście podszyci i jak naprawdę zależy Wam na mieszkańcach miasta i ich potrzebach!

pro
2011-04-27 20:23:59

Aj, waj, ajajaj! Się dzieje w naszej Radzie. A prezes "Cukrownika", to nie długo, tylko patrzeć, a możenawet proch wymyśli. Oczywiście razem z włodarzem cudnego miasta!

Kali i Mea
2011-04-27 11:27:44

Jeśli ekspertyza obejmowała wnętrza mieszkań, to w tych mieszkaniach remont trzeba przeprowadzić na własny koszt, bo są mieszkaniami własnościowymi. Jeśli chodzi o klatki schodowe, dachy itp. nie są one własnością lokatorów, bo lokatorzy wykupili tylko mieszkania. Płacą czynsz i psim obowiązkiem spółdzielni jest zadbanie o bezpieczeństwo p.poż. na klatkach schodach itp. Koszty w całości powinna pokryć spółdzielnia mieszkaniowa i nikt tu łaski nie robi. Dziwne, że na remont UM pieniądze się znalazły i urzędnicy jakoś nie partycypowali w kosztach.

Pewien obywatel
2011-04-27 08:10:47
Strona 1/1






Dane kontaktowe