17
2020
2021-09-28

Tradycje i zwyczaje jesienne z dawnych lat


Wraz z wrześniem w Polsce zawitała jesień. Gdy temperatura drastycznie spada, na dworze jest zimno, mokro, a wyjście z domu trzeba poprzedzić ubraniem się na tak zwaną "cebulkę". Gdy świeci słońce, spacery w parku, wśród otaczających nas złotych liści stają się samą przyjemnością. Nie jest tak gorąco jak w lato, a jednocześnie nie tak zimno jak w zimę. Z kolei w deszczowe dni można zanurzyć się w ulubionej lekturze, pod ciepłym kocem, z rozgrzewającą herbatą w kubku. Goździki, cytryny, imbir, rozmaryn, miód czy sok malinowy to również pyszności, które wpisały się w jesienny okres. Kilkadziesiąt lat temu jesień na polskiej wsi była jednak zupełnie inna. Niezależnie od pogody był to okres bardzo pracowity. Oprócz tego istniało wiele tradycji i zwyczajów, które z biegiem lat zanikły...

Jedną z takich tradycji było darcie pierza. W jesienne długie i zimne wieczory w chacie gromadziły się kobiety i dziewczęta, które przez kilka dni skubały pierze na poduchy i pierzyny. Chodziło o to, aby z gęsich (niekiedy innych) piór odrywać chorągiewki i oddzielać od nich puch. Praca ta wymagała od dziewcząt dużo cierpliwości, dlatego też wykonywało się ją, gdy wieczorem na dworze było już ciemno i nie dało się nic innego zrobić. W grupie praca stawała się jednak bardziej przyjemna, tym bardziej, że często łączono ją ze śpiewami i opowiadaniem dowcipów. Zdarzało się, że do pracujących dziewcząt wpadali mężczyźni, którzy robili zamęt pierze zaczynało fruwać po izbie. Bardzo często był to sposób na swatanie młodych ludzi, których wspólna praca umacniała.

Inną okazją do jesiennych spotkań towarzyskich było szatkowanie i ubijanie kapusty w beczkach. Do tej roli najczęściej „zatrudniani” byli chłopcy. Oczywiście kiszenie odbywało się po wcześniejszym dokładnym przygotowaniu i umyciu stóp. Pracy również towarzyszyły żarty i dużo śmiechu. Według tradycji prace przy kiszeniu należało zakończyć do Wszystkich Świętych. W innym wypadku sądzono, że warzywo się nie ukisi.

Inną jesienną tradycją, która zanikła z biegiem lat były spasy, nazywane inaczej spasówkami. Nie było to nic innego, jak święto plonów. Organizowano je kolejno w zależności od tego, które zbiory dobiegały końca. Właściwie spasy zaczynały się już latem. Jesienią świętowano spasy jabłkowe, podczas których święcono wszelkie sezonowe owoce - jabłka, gruszki, śliwki. Z czasem spasy zaczęto łączyć w jedno święto wszystkich zakończonych zbiorów, które nazywano dożynkami lub obżynkami i które świętuje się do dziś.
Wiele lat temu jesienią obchodzono "Dziady". Święto kojarzące się większości z nas z utworem Adama Mickiewicza polegało na "obcowaniu ze zmarłymi". Dziady opierały się na wierze w to, że żywi mogą kontaktować się z duszami zmarłych, które w określone dni w roku pojawiały się na świecie. Święta zaduszne przypadały kilka razy w roku. W zależności od regionu zmarłych witano na wiosnę, w okolicach maja oraz jesienią na przełomie października i listopada. Rytuały związane z Dziadami odbywały się w myśl zasady, że duchy mogą oddać przysługę żywym poprzez wskazówki moralne, a żywi duchom przez przyniesienie na groby pożywienia i napojów. Oprócz tego na cmentarzach rozpalano ogniska,
a na rozstajach dróg palono drewniane gałązki, które miały być wskazówką drogi do raju. W niektórych regionach Polski karmienie zmarłych było praktykowane do początków XX wieku. Aktualnie święto zmarłych obchodzi się znacznie spokojniej, poprzez stawianie na grobach zniczy, kwiatów, czy wiązanek.

K. W.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe