2
2020
2013-01-18

Słuchajmy się wzajemnie


 „Demokracji nie ma ani w Polsce, ani w USA. Nie ma demokracji, jest reżim liberalnej gry interesów, wygrywa ten, kto aktualnie silniejszy. To grupy interesów dają społeczeństwu do rąk tzw. zabawki demokratyczne. Sytuacja podobna jest do zabawek dziecka w piaskownicy, są nimi zajęte, są grzeczne i nie wtrącają się do spraw naprawdę poważnych” - taką opinię wyraził jeden z amerykańskich uczonych.
Czy demokracją jest to, że każdy ciągnie do siebie, aby jak najwięcej oderwać. Chodzi o władzę, o możliwie największy zakres wpływów, o możliwość kształtowania politycznej, społecznej, kulturalnej i gospodarczej rzeczywistości. Nie liczy się wtedy ogół, ważny jest oderwany właśnie kawałek wpływu. Trzeba rozmawiać a nie się zwalczać, wzajemnie się słuchać i przekazywać to, co jest najlepsze w danym momencie. Kiedy patrzymy na ustawiczne spory, kłótnie polityków na najwyższych urzędach państwowych, oficjalne i głośne podrywanie sobie autorytetu ogarnia nas zgroza. Nie ma chyba w Polsce urzędu państwowego, który nie zostałby zbeszczeszczony tylko dlatego, że osoby w nim zasiadające mają różne poglądy. Słowo polityk staje się słowem obraźliwym, coraz częściej ludzie prowadzący naprawdę dobrą działalność polityczną bronią się wytrwale przed posądzeniem ich o to, że są politykami. Najgorsze jest to, że  urzędy , których szefowie i ich otoczenie toczą takie wojny, to najwyższe urzędy Rzeczypospolitej. Czy naprawdę w takich wypadkach jesteśmy bezradni? Możemy nie wierzyć w to, że wszyscy politycy są tacy, jak przedstawiają to środki masowego przekazu. Wielu jest uczciwych i kompetentnych. Że wiele z tego, co słyszymy, to pomówienia i zwykła ludzka zawiść. Że jest to krzywda zadawana ludziom tylko dlatego, że ktoś inny chciałby obsadzić jakieś stanowisko, że jakaś partia zabiega o obsadę wszystkiego, co daje się obsadzić. Głośno, nawet w małych grupkach protestujmy przeciw zohydzaniu działań i stanowisk politycznych. Protestujmy gdy na stanowiskach ważnych dla kraju, województwa czy gminy znajdzie się człowiek niegodny, ale nie bądźmy pochopni. Większość niepowodzeń budujemy sami, własnymi rękami. Sądzimy, że ważniejsze jest postawienie na swoim, niż osiągnięcie choćby częściowego powodzenia przez kompromis, bardziej zachwycamy się spektakularną, piękną porażką niż ograniczonym sukcesem. Konflikty, często bardzo ostre, toczą się na niskich poziomach aktywności społecznej. Marnuje się mnóstwo cennego czasu i energii na bezsensowne spory. Trzeba czasem ustąpić, poczekać, zrezygnować z szybkiego sukcesu, by potem powoli dzięki drobnym działaniom budować lepsze życie.
A zrobić to możemy w swoim miejscu zamieszkania, na swoim osiedlu, w swojej wsi, mieście, gminie czy powiecie. Nie oszukujmy siebie i nie wmawiajmy innym, że wszystko jest piękne, że tylko my mamy rację. Wystarczy spojrzeć na upadające zakłady pracy, panujący marazm gospodarczy i kulturowy, aby stwierdzić, że tak nie jest.         LESZEK KOPER

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe