17
2020
2014-02-12

„Serce nie do pary” na SUTW


W środę 22 stycznia w lokalu dawnej kawiarni „Niespodzianka” na kolejnym wykładzie Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku spotkali się sokołowscy seniorzy.  

Przybyła również grupa młodzieży, bo spotkania w ramach SUTW są otwarte dla wszystkich. Tym razem gościem był profesor Waldemar Smaszcz, który opowiadał o swojej najnowszej książce pt. „Serce nie do pary - ksiądz, który pisał wiersze - Jan Twardowski”. Pozycja ukazała się pod koniec ubiegłego roku, a jej promocja w Sokołowie wypadła kilka dni po ósmej rocznicy śmierci ks. Twardowskiego, który zmarł 18 stycznia 2006 roku w wieku 91 lat.
Waldemar Smaszcz to historyk literatury, krytyk, eseista, tłumacz, laureat wielu nagród i odznaczeń. Otrzymał także od Jana Pawła II Insygnia Najczcigodniejszego Krzyża Pro Ecclesia et Pontifice za twórczość literacką. Urodził się w Gdańsku, ale związany jest z Podlasiem, w Drohiczynie ukończył LO. Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu był studentem profesora Konrada Górskiego, wielbiciela i znawcy twórczości księdza Twardowskiego.
W książce „Serce nie do pary” poznajemy życie wyjątkowego kapłana przez pryzmat poezji, ponieważ autor przez 23 lata pozostawał w bliskich relacjach z księdzem, przygotowywał też do druku kolejne tomy jego wierszy. Książkę o przyjacielu oparł na rozmowach, spotkaniach, odwiedzinach wszystkich miejsc związanych z poetą oraz bardzo wnikliwej analizie jego twórczości, także tej z lat gimnazjalnych. 
W Sokołowie ze wzruszeniem wspominał swoje ostatnie spotkanie z ks. Twardowskim, w przeddzień jego śmierci. Dzielił się też radością, jaką było zdobycie niedawno w cudowny prawie sposób roczników pisma młodzieży gimnazjalnej „Kuźnia Młodych”, współredagowanego przez ucznia Jana Twardowskiego w latach 1933 - 1935. Na łamach tej gazetki miał miejsce debiut poetycki i prozatorski księdza, tam prowadził „Poradnik literacki”, drukował recenzje i wywiady. Ten wyjątkowy materiał został też wykorzystany w książce.
Kto przyszedł na promocję tej napisanej sercem biografii, ten dowiedział się o jej powstawaniu, życiu poety i historii ich przyjaźni, wysłuchał recytacji fragmentów wielu wierszy. Nie zabrakło też anegdot, bo przecież Twardowski słynął ze szczególnego rodzaju humoru, który odmienił lirykę religijną i stał się znakiem rozpoznawczym jego wierszy. Wydawanie wierszy księdza Jana z powodu wszechobecnej w PRL-u cenzury było utrudnione. Przez lata nieznana była też jego biografia. Większą popularność uzyskał w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Miarę talentu poetyckiego księdza Twardowskiego pokazuje ta anegdota z udziałem profesora Konrada Górskiego: „Kiedy przyszedłem któregoś dnia, Profesor właśnie oddawał pani, która prowadziła mu dom, korespondencję do wysłania. Nieoczekiwanie, po przywitaniu, powiedział z zagadkowym uśmiechem: – Panie Waldemarze, rozmawia Pan z człowiekiem nieuczciwym…
Zaprzeczyłem oczywiście, a wówczas usłyszałem: – Akademia Szwedzka prosi mnie o opiniowanie polskich kandydatur do Literackiej nagrody Nobla. Znowu wpisałem Zbigniewa Herberta, bo to świetny poeta. Powinienem jednak księdza Jana Twardowskiego, ale przecież protestanccy Szwedzi nie dadzą tej narody katolickiemu księdzu…” (s. 22)
Znaczną część życia ks. Twardowski spędził w warszawskim klasztorze Sióstr Wizytek jako kapelan zgromadzenia. Tutaj przychodzili czytelnicy zafascynowani jego poezją. Świetny kaznodzieja i serdeczny człowiek o niezwykłym poczuciu humoru gromadził tłumy na mszach u wizytek. Jego twórczość, przepojona miłością do przyrody, Boga i ludzi oraz humorem zdobywała rzesze czytelników, 
A on traktował ją jako wsparcie swojego kapłańskiego powołania, nie przywiązując wagi do zaszczytów. Wyliczono, że do dziś ks. Twardowski jest najchętniej cytowanym współczesnym autorem. Jego  słowa „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” znają chyba wszyscy.
Trwający ponad godzinę wykład profesora Smaszcza był wyjątkowym spotkaniem ze wspaniałą poezją. Podobnie pięknie wydana książka przemawia do odbiorcy prostotą i pięknem przekazu. Po spotkaniu można było ją zakupić i otrzymać osobisty wpis i autograf od autora, a po jej lekturze zapewne niejeden słuchacz SUTW sięgnie po wiersze księdza Jana od biedronki.

JO

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe