17
2020
2012-09-28

Rowerem przez Litwę i Mazury


Do wartości turystyki rowerowej nikogo nie trzeba przekonywać i ma ona w całym kraju wielu pasjonatów. Bieżący rok jest dla nich wyjątkowy, ponieważ Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze ogłosiło go Rokiem Turystyki Rowerowej PTTK i podjęło szereg ciekawych działań uświetniających obchody 60-lecia turystyki kolarskiej.

Również w naszym regionie zwolenników tego sposobu spędzania wolnego czasu jest wielu. W ubiegłym roku, po wakacjach, Wieści Sokołowskie przedstawiły relację z rowerowej podróży trzech mieszkańców Sokołowa Podlaskiego do Trójmiasta. W dzisiejszym numerze opowieść o ich kolejnej wyprawie. Tym razem na Suwalszczyznę i Mazury oraz południowo-zachodnie krańce Litwy. O swojej rowerowej pasji i tej wyprawie opowiedział nam pan Sławomir Wróblewski.
„Od dawna fascynuje mnie przyroda i krajobrazy, a rowerem do tej przyrody można łatwiej dotrzeć niż samochodem. Od wielu lat wyjeżdżałem na krótkie trasy wokół naszego miasta, a tutaj wokół jest co oglądać. Polecam chociażby wyjazd ulicą Świerkową poza jego granice i tam już mamy wspaniałe krajobrazy. Najbardziej mnie urzeka widok ze wniesienia w okolicy miejscowości Góry za Korczewem na przepiękną panoramę Drohiczyna i dolinę Bugu. Kiedy trzy lata temu przejechaliśmy jednego dnia ponad dwieście kilometrów, postanowiliśmy ruszyć poza nasz region. Jeździmy we trzech: mój kolega Henryk Płachetko, mój brat Leszek i ja. Bierzemy ze sobą dętki, podstawowe narzędzia i to wystarcza. W tym roku właściwie jeździliśmy bezawaryjnie. Nie planujemy w szczegółach swoich wypraw. Mamy mapę i ogólnie wytyczamy trasę. Przy pięknej pogodzie o g. 18 szukamy noclegu, jak pada, noclegu szukamy wcześniej i nie ma z tym najmniejszych problemów. Ceny są naprawdę przystępne, szczególnie w kwaterach agroturystycznych. Uciekamy od głównych tras, tym bardziej, że często drogi lokalne mają lepszą nawierzchnię niż te krajowe i wojewódzkie.
Jechaliśmy przez pełen uroku Tykocin, z synagogą i świeżo odrestaurowanym rozległym placem oraz równie piękny Knyszyn. Urzekła mnie także Suchowola, czyściutkie miasteczko z przepięknym rynkiem. Tam nad obeliskiem oznaczającym środek Europy rozpina się olbrzymi łuk stalowy o ażurowej konstrukcji – element  ołtarza polowego z lotniska Krywlany w Białymstoku, przy którym papież Jan Paweł  II w 1991 odprawiał Mszę św. Pierwszy nocleg mieliśmy w Dąbrowie Białostockiej. Rano jechaliśmy przez położone nad rzeką Biebrzą miasteczko Lipsk, z widocznym z daleka pięknym monumentalnym neogotyckim kościołem, potem Puszczą Augustowską do miejscowości Rygol. Tam zatrzymaliśmy się przy godnym uwagi suchym doku Kanału Augustowskiego i pomniku Jana Pawła II. Tutaj Karol Wojtyła jeszcze jako biskup Krakowa przyjeżdżał z młodzieżą na kajaki.  Potem jechaliśmy dalej wiele kilometrów leśnymi drogami przez puszczę i dotarliśmy na Litwę. Tam bardzo życzliwi tubylcy, mówiący dobrze po polsku, pomogli nam dotrzeć do właściwego miejsca. Na Litwie widać różnicę cywilizacyjną, mimo że jesteśmy w tej samej Unii Europejskiej. Dużo zaniedbanych pól, zabudowa kolonijna, biedne chatynki, mało ludzi. W ostatnich latach wyemigrowała stamtąd podobno prawie jedna trzecia ludności. Urzekła nas czystość, piękne drewniane przystanki, piękny krajobraz. U naszych sąsiadów byliśmy zalewie pół dnia, między innymi w Druskiennikach. Trochę pogoda nam nie sprzyjała, więc postanowiliśmy wrócić do kraju, ale granicę przekraczaliśmy w innym miejscu. Na nocleg dotarliśmy do Szypliszek. Trzeciego dnia przejechaliśmy niewiele ponad sto kilometrów, dotarliśmy najpierw do Suwałk, oczywiście bocznymi drogami, dzięki czemu mogliśmy lepiej widzieć piękno Suwalszczyzny, później na zachód w kierunku Olecka i na nocleg w Wydminach. Krajobrazy urzekające, pagórki, lasy, jeziora, pola zadbane, ale też i trochę opuszczonych. Mijaliśmy też fermę wiatrową. Dużo posesji do sprzedania, mało turystów, bo wiadomo, już kolejne lato – pogoda w kratkę. Kolejny dzień, czwarty, to już typowe Mazury: z Wydmin miejscami szutrową drogą do Mikołajek, tam trochę odpoczynku, obiad i dalej przez rezerwaty leśne prosto jak strzelił do Ukty, stamtąd drogą asfaltową przez sam środek Puszczy Piskiej aż do Kurpi. Jazda przez las, obcowanie z przyrodą, spokój, cisza jest wielką przyjemnością… Potem Łyse, Nowogród i tam nocleg. Ostatniego dnia nasza trasa przebiegała przez Ostrów Mazowiecką i dalej przez nowy przepiękny most na Bugu w Małkini. Warto tu wspomnieć bardzo ładną ścieżkę rowerową od Małkini aż do zjazdu w miejscowości Boreczek. W drodze mijaliśmy turystów - rowerzystów, nawet z namiotami Ten sposób uprawiania turystyki staje się coraz popularniejszy, do czego zachęcam wszystkich i do zobaczenia na szlakach wokół Sokołowa Podlaskiego. Tutaj też jest gdzie jeździć. Polecam kierunki na Sadowne, Kosów, Drohiczyn”.
Warto dodać, że w ostatnich latach w naszym regionie wytyczono kilka szlaków rowerowych, o których informacje w Internecie łatwo znaleźć, a pogodna jesień to dobra pora na rowery.

JO

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe