25
2019
2012-09-04

Promocja książki o Treblince


5 września o godz. 17 w Muzeum Regionalnym w Siedlcach odbędzie się promocja książki Eddiego Weinsteina pt. „17 dni w Treblince”. Wydawcą książki jest Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łosickiej we współpracy z Instytutem Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Jad Waszem i Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince. We wrześniu spotkanie promocyjne odbędzie się również w Sokołowie.

Eddie Weinstein w czasie wojny trafił do obozu śmierci w Treblince. Spędził tam 17 dni, zanim udało mu się uciec. Swoje wspomnienia spisał w książce, której polskie tłumaczenie wydało Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łosickiej w 2009 roku.

Weinstein urodził się w Łosicach w 1924 r. w 1941 r. Niemcy, którzy okupowali miasto, utworzyli tu getto. 17-letni wówczas Eddie zamieszkał w nim z rodziną – rodzicami i młodszym bratem Izraelem. Stąd został zabrany do obozu pracy, gdzie ludzie cierpieli z powodu głodu i różnych chorób. Po 23 dniach udało mu się uciec i wrócić do getta.

W sierpniu 1942 r.oku hitlerowcy przystąpili do likwidacji getta. Jego mieszkańcy zostali przewiezieni do obozu śmierci w Treblince. Przetransportowano ich tam wagonami,
w których panował straszny ścisk i duchota. Wtedy właśnie, na stacji kolejowej, Eddie ostatni raz widział swoją matkę.

 

Uciekł w wagonie

Gdy Weinstein dotarł do Treblinki, wiedział, że musi się stąd wydostać, aby przeżyć. Nikt jednak nie zdawał sobie sprawy, co dzieje się na terenie obozu. Nikt nie przypuszczał, że dochodzi tam do mordowania Żydów na taką skalę i w tak okrutny sposób.

Niemcy wybrali silnych, młodych mężczyzn do sprzątania ciał osób zmarłych podczas transportu. Weinstein i jego znajomi pracowali wiele godzin. Kiedy w końcu Eddie poprosił o wodę, został postrzelony. Pomógł mu brat, który zaniósł go do budynku, gdzie sortowano ubrania. Sam poszedł zaś po wodę. To był ostatni raz, kiedy bracia się widzieli.

Weinstein pracował przy sortowaniu ubrań. To pozwoliło mu ukryć się w jednym z pociągów wywożących odzież z Treblinki. Wrócił do rodzinnego miasta, gdzie odnalazł swojego ojca. Nikt nie chciał wierzyć w historię, którą opowiadał na temat obozu. Nikt chyba wtedy nie przypuszczał, że takie rzeczy mogą dziać się naprawdę.

 

Niewielu przeżyło

Eddie Weinstein napisał swoją książkę niedługo po wojnie, jeszcze w latach 40. Posłużył się językiem jidysz. Rękopis znajduje się w Jerozolimie w Instytucie Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Jad Waszem.

Wspomnienia te zostały przetłumaczone przez Rafała Zubkowicza, a wydane przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łosickiej w 2009 roku. Teraz wydano je po raz kolejny.

- Ideą wydania książki przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łosickiej była przede wszystkim chęć zaprezentowania jej w okolicach, skąd pochodzi autor - zapewniają organizatorzy. - Książka stanowi wyjątkowe świadectwo czasów wojny. Wyjątkowe, jeśli weźmiemy pod uwagę, że spośród kilku tysięcy łosickich Żydów okupację na ziemiach polskich przeżyło jedynie kilkudziesięciu. Wspomnienia z gett, obozów pracy, czy okupacyjnych kryjówek okażą się z pewnością interesujące dla szerszego kręgu odbiorców. Czytelnik odnajdzie w książce inną perspektywę postrzegania okupacji hitlerowskiej niż ta, którą być może znał do tej pory. Dostrzeże, że wydarzenia wojny i okupacji, choć rozgrywające się w tym samym okresie, na tych samych ziemiach, były czym innym z perspektywy żydowskiej, a czym innym z perspektywy polskiej.

 

Inne książki

Dotychczas po polsku ukazało się kilka książek będących wspomnieniami dotyczącymi pobytu w obozie zagłady w Treblince. Są to: „Stacja Treblinka” Richarda Glazara, „Bunt w Treblince” Samuela Willenberga, „Ocalałem z Treblinki” Jechiela Rajchmana. Warto też zwrócić uwagę na książkę Gitty Sereny „W stronę ciemności. Rozmowy z komendantem Treblinki”, w której to znalazły się zapisy rozmów ­prowadzonych z komendantem obozu, Franzem Stanglem. Gitta Sereny spotkała Franza Stangla, byłego komendanta obozu śmierci w Treblince, w kwietniu 1971 r. Przebywał wówczas w więzieniu w Dusseldorfie. Spędziła z nim wiele godzin, których efektem jest ta książka. Sereny, jako dziennikarka, chciała dotrzeć do osoby w jakimś stopniu odpowiedzialnej za tragedię, która wydarzyła się podczas II wojny światowej. Chciała poznać osobowość człowieka, który, będąc jednym z oprawców, wierzył w słuszność swego postępowania. Podczas okupacji Gitta pracowała jako pielęgniarka w Paryżu. Opiekowała się osieroconymi dziećmi. Włączyła się również w działalność UNRRA. „Po miesiącach procesów norymberskich i naszej pracy z tymi, którzy przeżyli (dotarłam również do niewielkiej grupy osób z obozów śmierci w Polsce, o których prawie nic wówczas nie wiedziano), zdobywaliśmy coraz więcej informacji o popełnionych zbrodniach, a we mnie narastała potrzeba znalezienia kogoś, kto potrafiłby wyjaśnić, jak to możliwe, by pozornie normalni ludzie mogli dopuścić się podobnych czynów” - pisze we wstępie.

 

KATARZYNA MARKUSZ

 

 

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe