42
2019
2012-01-05

Pomagają potrzebującym dzieciom


- Pragnę z całego serca wyrazić wielką radość z naszego dzisiejszego spotkania - mówił biskup Antoni Pacyfik Dydycz. - Nasze spotkanie to podzielenie się przede wszystkim obecnością, to podzielenie się sercem. Życzę wam, kochane dziewczynki i chłopcy, abyście w tym spotkaniu z bożym dzieciątkiem dostrzegli jego bezradność i waszą bezradność. W stosunku do tego dzieciątka nikt nie może czuć się upokorzony. Nie było tam żadnych ozdób, dekoracji, żadnej służby, tego wszystkiego, co nieraz może nas peszyć. Do żłóbka może podejść każdy. To jest zbliżenie bożego dzieciątka do każdego z nas, zwłaszcza do tych, którzy mogą czuć się w pewnej mierze upokorzeni, aby nas podnieść na duchu. I z tego powodu to spotkanie jest dla nas ważne. Chodzi o to, abyśmy się nawzajem ubogacali tym duchem.

 

Niosą nadzieję

- Spotkaliśmy się tutaj, aby rozmawiać o świętach Bożego Narodzenia - podkreślała Ewa Orzełowska, członek Zarządu Województwa Mazowieckiego. - To święta, które są bardzo ważne dla każdego katolika. To święta, które niosą nadzieję. Chciałabym życzyć państwu, aby nigdy nie zabrakło wokół nas ludzi życzliwych; ludzi, którzy dostrzegają drugiego człowieka. Życzę wam, aby nasz świat nie zamykał się tylko w pędzie do wartości materialnych, abyśmy zawsze pamiętali, że drugi człowiek czuje, ma marzenia i trzeba na niego patrzeć. Czasami tak niewiele wystarczy - wyciągnięta dłoń, zwykłe dobre słowo. Nie zapominajmy nigdy o człowieczeństwie. Człowieczeństwo to jest to, co może dać każdy z nas drugiemu człowiekowi. Sensem naszego istnienia jest przekazywanie dobra.

 

Dla potrzebujących

Spotkanie w Domu Miłosierdzia wiązało się również z zakończeniem projektu, podczas którego rodzice mogli uczyć się między innymi tego, jak najskuteczniej rehabilitować swoje dzieci. - To już druga edycja naszego projektu rehabilitacji dla dzieci do lat dziesięciu - wyjaśnia ksiądz Krzysztof Kisielewicz, dyrektor Caritas Diecezji Drohiczyńskiej. - Chcieliśmy tutaj na naszym terenie dotrzeć do tych najbardziej potrzebujących. Zauważyliśmy, że kiedy rodzi się dziecko niepełnosprawne, rodzice mają najwięcej problemów - gdzie się udać i jaką pomoc uzyskać. Czują się zagubieni. Nasza diecezja to tereny wiejskie i małe miasteczka, więc jest tym bardziej trudno. Podjęliśmy myśl, aby pomóc tym dzieciom. Udało się napisać dobry projekt i przy współfinansowaniu Urzędu Marszałkowskiego zorganizować warsztaty dla rodziców z powiatu sokołowskiego i węgrowskiego. Były spotkania z terapeutą, który pokazywał, jak w domowych warunkach można rehabilitować takie dziecko. Była też możliwość spotkania z doradcą zawodowym, prawnikiem, który udzielał informacji, jakie prawa ma taki rodzic. Pojawiały się informacje na temat problemów osób niepełnosprawnych - jak je rozwiązywać, gdzie się udać. Były też oczywiście spotkania z psychologiem. Jest pewien próg w życiu takiej rodziny, który trzeba przekroczyć. Trzeba zaakceptować, że dziecko urodziło się niepełnosprawne i takie będzie. Nie ma co rozpaczać, załamywać się. Trzeba korzystać z możliwości rehabilitacji. Trzeba zrobić co tylko możliwe, aby pomóc mu się rozwijać.

 

Wielu pomagało

Po raz drugi już Dom Miłosierdzia im. Jana Pawła II zorganizował również paczki świąteczne dla najuboższych dzieci w Sokołowa Podlaskiego i okolic. - W tym roku zostało przygotowanych 105 paczek - wyjaśnia ksiądz Piotr Arbaszewski, dyrektor Domu Miłosierdzia im. Jana Pawła II w Sokołowie Podlaskim. - W paczkach znalazły się dary zorganizowane przez Dom Miłosierdzia oraz zebrane podczas zbiórki żywności w sklepach. Poza tym podarunki dla dzieci przekazali chłopcy z sokołowskiego fan klubu Legii. Dziękuję im za to serdecznie. Dziękuję też młodzieży z Gimnazjum Nr 1 i 2 za pomoc w zrobieniu paczek oraz asystę podczas ich rozdawania.

Świąteczne prezenty sprawiły z pewnością radość w wielu domach. Dom Miłosierdzia nie zapomina o potrzebujących i zapowiada, że przed Wielkanocą również otrzymaj oni pomoc.

 

Katarzyna Markusz

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Ten w czerwonym czepku, to pomocnik,przyjaciel Rydzyka.Pamiętam jak manto zbierał wpychając się do namiotów chłopców na obozach harcerskich.

zuch
2012-01-08 20:24:12
Strona 1/1






Dane kontaktowe