17
2020
2012-10-16

Po raz drugi w ojczyźnie mojego ojca


Pierwszy raz byłem w Armenii dawno temu. Miałem wtedy niespełna pięć lat. Z tej wizyty nie pamiętam praktycznie nic, bo byłem za mały.
W tym roku latem wybrałem się z całą rodziną do kraju mojego ojca po raz drugi. Lotnisko Zwartnoc w Erewaniu zaskakuje nowoczesnością i kompetentną obsługą. Głównym celem mojej wyprawy było spotkanie z rodziną mojego ojca. Po odprawie i odebraniu bagażu, radości nie było końca, gdyż wszyscy, a było ich około 30 osób, czekali na nas na lotnisku
Chciałbym wtajemniczyć czytelników w historię i kulturę Armenii i w skrócie napisać o tym, co warto zobaczyć w stolicy kraju - Erewaniu. Początki państwa sięgają VI w.p.n.e, wówczas to plemiona Hayk zjednoczyły się na odległych równinach u stóp góry Ararat. Armenia, jako pierwszy kraj na świecie, przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową. Większość ormiańskich świąt ma podłoże chrześcijańskie. Jest Boże Narodzenie i Wielkanoc. Na Wielkanoc tak jak w Polsce maluje się pisanki. Armenia jest krajem górzystym, klimat ma kontynentalny z przeważającą roślinnością stepową. Kraj ten nie ma dostępu do morza, gdyż stracił je w wyniku wojny z Turcją. Ormianie posługują się językiem ormiańskim oraz mają swój własny alfabet. Podstawą ormiańskiego społeczeństwa jest rodzina. W kulturze ormiańskiej rozwody są niezwykłą rzadkością. Kuchnia Armenii jest bardzo bogata, łączy wpływy arabskie, mongolskie oraz kuchnie starożytną. Podstawą jest chleb - lawasz. Narodowym owocem jest grant. Klimat pozwala na uprawę wielu egzotycznych roślin. Legendarne są też wielowarstwowe cukierki, bardzo czasochłonne w przygotowaniu.
W Erewaniu byłem na tzw. wernisażu, czyli ogromnym targowisku znajdującym się na placu Hanrapetutyan. Jest tam ogrom złota i srebra w przystępnych cenach, przeróżne dzieła sztuki, dywany ręcznej roboty, rzeźby.
Najważniejszym punktem miasta jest plac Republiki z usytuowanym przy nim Ministerstwem Spraw Zagranicznych, w którym to przez 10 lat pracował brat mojego taty. Na tymże placu znajdują się fontanny tańczące w rytm muzyki. Rozświetlają ciemności  swoim  różnobarwnym blaskiem w kolorach  tęczy. Nie można było od nich oderwać wzroku. Będąc przy nich wieczorem., czułem się jak w bajce Zauważyłem, że na placu Republiki są ludzie różnych narodowości i tak samo jak ja wpatrują się w fontanny jak zaczarowani.
Centrum Erewania lepiej zwiedzać pieszo, ażeby nie ominąć pięknych, zapierających dech w piersiach widoków. Tata twierdzi, że Erewań nocą jest najpiękniejszym miastem na świecie. Podróżując po różnych państwach rzeczywiście nie widziałem tak pięknego miejsca, jak  stolica Armenii.
Będąc w Armenii odwiedziłem miejsce przypominające o zagładzie Ormian w wyniku represji tureckich. Jest to muzeum na wzgórzu Cicernakabet. Znajduje się tam płonący znicz, który otacza dwanaście płyt symbolizujących utracone prowincje. Obok wznosi się strzelista, rozdwojona iglica, która przypomina dwie części narodu ormiańskiego to znaczy, że jedna część, to ta żyjąca w kraju, a druga na emigracji. Przy muzeum znajduje się park, w którym są liczne drzewa zasadzone przez głowy państwa, również przez Polaków.
Wartym odwiedzenia jest Echmiadzin, który to Ormianie nazywają swoim Watykanem. To bogato zdobiony kościół z  kolorowymi mozaikami na ścianach, pięknym ołtarzem na środku oraz cudnymi żyrandolami i przepięknym sklepieniem. Zwiedziłem także kościół w Geghard jedno z najwspanialszych dzieł architektury ormiańskiej. Całość wykuta w skale, kaplice i grobowce z VII w. n.e także wydrążone w kamieniu. Wewnątrz panuje cisza i mrok. Gdyby nie setki świeczek zapalonych przez pielgrzymów, byłoby zupełnie ciemno. W tym kościele można złożyć ofiary z kóz i owiec. Jest to jedno z nielicznych miejsc, gdzie zwyczaj ten przetrwał do dziś.
Wypoczywałem  nad największym jeziorem Sewan, które znajduje się około 60 km od Erewania. Na brzegu jeziora są liczne i piaszczyste szerokie plaże. Widziałem na własne oczy biblijną górę Ararat, na której miała stanąć arka Noego po Potopie.
W Armenii ludzie są bardzo gościnni. Jeżeli mogliby, to odgadywaliby nasze życzenia. Żałuję bardzo, że tak mało zobaczyłem. Chciałbym dużo więcej zwiedzić, lecz po czas pobytu był za krótki. Następnym razem wybiorę się na dłużej, by jak najwięcej dowiedzieć się o ojczyźnie mojego ojca.
                     Sebastian Naltakjan
 uczeń Publicznego Gimnazjum Nr 2 w Sokołowie Podl.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe