37
2017
2013-08-30

Płacz i płać … czyli rodziców szkolne zakupy!


Sierpień i początek września to dla wielu rodziców czas szczególny. Czekają na niego z niepokojem, patrząc z przerażeniem w portfel i zastanawiając się, czy starczy.

A chodzi o coroczne zakupy dla idących do szkoły dzieci. Budżety domowe mocno nadszarpnięte, ale wydatki konieczne.
- Co roku z niepokojem czekam na ten okres. 
W domu się nie przelewa, pracuje tylko mąż. Z całej listy najdroższe są podręczniki. Ratujemy się kupując na wyprzedażach, od starszych. Ale niewiele to pomaga, program zmienia się. Do tego dochodzą inne wydatki, jest naprawdę ciężko – mówi Anna, mieszkanka Sokołowa, matka dwójki dzieci.

Wrzesień to miesiąc bolesny i tak jest co roku. Jak wynika z badań, które prowadzi CBOS w ubiegłym roku wydatki polskich rodzin związane z wyprawką do szkoły wyniosły średnio 1122 zł. To więcej, o 100 zł niż rok wcześniej. Najbardziej jednak z tego wszystkiego szokiem są różnice w wydatkach. Najmniej na jedno dziecko było to ponad 200 zł, najwięcej ponad 3,5 tysiąca. W większości, ponad połowa, na szkołę przeznaczyła ponad 800 zł. A co, gdy więcej dzieci z jednej rodziny uczęszcza do szkoły?
A przecież kupno podręczników to dopiero początek, chociaż jest to największy wydatek. Do tego dochodzą zeszyty, kredki, bloki, długopisy i inne szkolne przybory, plecak, strój na zajęcia z wychowania fizycznego, buty na zmianę. Trzeba też pamiętać o szkolnych składkach, funduszach klasowych. Ubezpieczenie również ma swoją cenę. U wielu dochodzi także cena wykupowanych obiadów. Różnice w cenach są nie tylko między podręcznikami. Dla przykładu, można kupić plecak za kilkadziesiąt złotych, ale można i wydać kilkaset. Wszystko zależy od grubości i zasobności portfela. I znów posłużmy się badaniami CBOS. Stwierdza on jasno, że największą pozycję stanowi zakup podręczników szkolnych, dalej idą ubrania, a na samym końcu inne szkolne przybory. Czy jednak jest to reguła? Otóż nie. Przykładowo, podręczniki kosztowały 300 zł, ale plecak i wszystkie potrzebne przybory kosztowały ponad 500 zł. Jak twierdzą ankietowani, ceny podręczników rosną wraz z uczniem. Owszem, istnieje możliwość odkupienia podręczników od starszych roczników, jednak większość rodziców woli nowe. A często nie ma takiej możliwości, obowiązuje bowiem inny program. Co roku istnieje możliwość otrzymania dopłaty do kupna podręczników. W połowie września wojewodowie muszą przekazać Ministerstwu Edukacji listy osób, które zgłosiły się po dotację. 
W tym roku rząd przeznaczył na „Wyprawkę szkolną 2012” 128 milionów złotych.
Wnioski o dotację na kupno podręczników przyjmują dyrektorzy szkół. Do wniosku rodzic musi dołączyć paragon za kupione książki. Dopłata wyniesie maksymalnie od 180 - 352 złotych. Pieniądze należą się uczniom pierwszych czterech klas szkoły podstawowej, pierwszej klasy szkół ponadgimnazjalnych i uczniom niepełnosprawnym. Stosowne informacje znajdują się na stronie ministerstwa. Jednak jest jeden warunek, skomplikowane kryterium dochodowe. Dyrektorzy szkół mogą jednak w wyjątkowych przypadkach przyznać dotację nawet przy wyższych dochodach. Jak szacuje Ministerstwo Edukacji z wyprawki szkolnej skorzysta ponad pół miliona uczniów.
Największy ruch w księgarniach i punktach sprzedających na przykład używane podręczniki zaczyna się w połowie sierpnia. Stosy książek dla uczniów zalegają półki i podłogi. A wkoło kręcą się zaaferowani rodzice. Książki znikają w ciągu dnia, a na ich miejsce natychmiast pojawiają się nowe. Nowa podstawa programowa wpływa na to, że wybór i ruch w księgarniach jest duży. Po prostu nie ma możliwości zakupu używanych podręczników czy sprzedaży z lat ubiegłych.

Najgorzej mają rodzice z kilkorgiem dzieci. Jeżeli są w mniej więcej w tym samym wieku, to problem podręczników da się jakoś rozwiązać. Niestety nie ma takiej możliwości przy ćwiczeniach, w których wykonuje się zadania lub też przy nauce języków obcych. 
- Faktycznie, najwięcej wydaję na podręczniki. Już zapłaciłam ponad 300 zł, a zdaję sobie sprawę, że to nie koniec. Do tego jeszcze zeszyty, piórnik z wyposażeniem, coś nowego z ubrania, buty na wychowanie fizyczne. Dla mnie wychodzą absurdalnie duże rachunki. A przecież w trakcie roku szkolnego pojawią się kolejne, nie zaplanowane wcześniej wydatki. Cóż zrobić, trzeba jakoś przez to przejść. Pocieszam się, że mam dopiero jedno dziecko – opowiada Grażyna z gminy Sokołów Podlaski. 
Zgodnie z przepisami ustawy o systemie oświaty oraz Karty Nauczyciela nauczyciele mają prawo wyboru podręcznika szkolnego, przy wyborze powinni się jednak kierować wyłącznie przesłankami dydaktycznymi oraz potrzebami i możliwościami uczniów, którzy będą z nich korzystać. Jak zapowiedział MEN, kontrole w zakresie wyboru podręczników przez nauczycieli zostaną przeprowadzone przez kuratorów oświaty we wrześniu i październiku. Ma to związek z umowami zawieranymi pomiędzy szkołami a wydawcami. Kontrole będą też dotyczyć obrotu używanymi podręcznikami na terenie szkoły. Skontrolowane zostaną losowo wybrane publiczne szkoły podstawowe i publiczne gimnazja, a objętych nią będzie 10 procent szkół podstawowych i gimnazjów.
Kuratorzy oświaty sprawdzą m.in., czy nauczyciele lub dyrektorzy w zamian za wybór konkretnego podręcznika nie otrzymują od wydawnictw korzyści. Chodzi o niezgodne z prawem oświatowym umowy oferowane przez wydawnictwa. Dyrektor lub nauczyciel, godząc się na korzystanie z określonego podręcznika, otrzymuje pewne gratisy, na przykład sprzęt komputerowy. O pewnych nieprawidłowościach przy wyborze podręczników w szkołach doniosła fundacja Europejska Inicjatywa Obywatelska „Polska bez korupcji”. Wskutek tych doniesień MEN zleciło kuratorom oświaty kontrole w szkołach. W wyniku kontroli prowadzonych od marca do czerwca br. stwierdzono przypadki zawarcia umów z wydawcami podręczników szkolnych w 102 szkołach. Zobowiązały się one do korzystanie z określonych podręczników. Z kolei w 311 szkołach stwierdzono przypadki zawarcia z wydawcami podręczników szkolnych umów użyczenia, darowizny, porozumienia lub innych, których przedmiotem był różnego rodzaju sprzęt multimedialny. Umowy te nie zawierały jednak zobowiązań dotyczących wyboru bądź korzystania z określonych podręczników. 
Dotychczas, łącznie skontrolowano 935 szkół, w tym 538 szkół podstawowych, 269 gimnazjów, 128 szkół ponadgimnazjalnych. W takich przypadkach wydano zalecenia dyrektorom szkół dotyczące niepodejmowania działań i zobowiązań, które ograniczają prawo nauczycieli do wyboru podręcznika lub wystąpili do organów prowadzących szkoły o zbadanie sprawy. Niektórzy z nich przekazali sprawy do prokuratur.
- Z problemem wyprawki dla dzieci borykam się już od trzech lat. Tak się składa, że rok po roku moje dzieci idą do szkoły. Koszty naprawdę są duże. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy pomogą. Dzięki temu łatwiej nam kupić dzieciakom to, czego potrzebują. Pełen komplet dla ucznia kosztuje nawet o 10-15 procent więcej niż rok temu. To dopiero podstawówka, aż się nie chce myśleć co będzie dalej, w gimnazjum czy liceum – mówi Renata z gminy Jabłonna Lacka.
Taki jest początek. Z upływem lat dochodzą przecież korepetycje, dodatkowe kursy językowe, bilety miesięczne, obiady i wiele innych wydatków. Ale cóż, jak powiedział poeta, „nauka to potęgi klucz” i na nią nigdy nie jest za późno, nawet gdy drogo kosztuje.

LK

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe