5
2020
2013-03-04

Pieniądze nie są najważniejsze


Zespół Szkół Specjalnych w Sokołowie Podlaskim jest jedną z niewielu placówek, która kształci uczniów umiarkowanie i znacznie niepełnosprawnych. Istnieje od 1999 roku, a w tej chwili uczy się w niej ponad stu uczniów.
I chociaż wydawane są orzeczenia o potrzebie nauki konkretnego dziecka w takiej placówce, to ilość uczniów pozostaje bez zmian. Oznacza to, że kształcą się w innych szkołach.
Sytuacja taka budzi niepokój władz powiatu, które uważają, że rodzice powinni zająć się tym problemem i zgodnie z zaleceniami wysyłać dziecko do tego typu szkoły, nie zaś do szkół masowych. Apelują przy tym do wójtów o zainteresowanie się tym problemem, chociaż z drugiej strony z punktu widzenia samorządów chodzi o finanse, które szkoły otrzymują na danego ucznia.
Jak twierdzi wicestarosta Marta Sosnowska, to rodzice decydują, do jakiej placówki dziecko ma uczęszczać. Jednak, jeżeli istnieją takie przesłanki i orzeczenie komisji, dla ich dobra należy ich kierować do szkoły specjalnej.
- Chciałabym, aby i wójtowie na to zwracali uwagę. Istnieje potrzeba funkcjonowania tej placówki, powiat jest jej organem prowadzącym – mówi M. Sosnowska. - Oświata boryka się z problemami finansowymi, orzeczenia takie są wydawane, a uczniów nie przybywa, co ciekawe, istnieje tendencja spadkowa. Należy wpływać na rodziców aby dla dobra swoich dzieci decydowali o kierowaniu do takiej właśnie szkoły.
- Nie powinniśmy dopuścić, aby z powodu braku uczniów z orzeczeniami kwalifikującymi ich do tego typu szkoły doszło do zwolnień nauczycieli – dodaje starosta Leszek Iwaniuk.
- Są to specjaliści od wielu lat pracujący z takimi dziećmi i młodzieżą. Znają problem, potrafią pomóc.
Dyskusja o szkole specjalnej toczyła się podczas konwentu, na którym byli wszyscy wójtowie z powiatu sokołowskiego. Z kolei oni twierdzą, że orzeczeń Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej jest mało i przez to szkoła cierpi na niedobór uczniów. – Otrzymuję informacje od nauczycieli i uważam, że poradnia nie wydaje zbyt dużo takich orzeczeń. Co jest tego przyczyną, nie wiem – zastanawiała się Czesław Marian Zalewski, Wójt Sterdyni. Zbigniew Woźniak, Wójt Gminy Bielany dodał: – Orzeczenia poradni o stopniach iepełnosprawności, nic nie gwarantują gminom i samorządowi powiatowemu. Z kolei Wójt Gminy Sokołów Marcin Pasik wyraził opinię o stratach, jakie mają przede wszystkim dzieci. - Jako gmina nie chcemy na niepełnosprawności zarabiać, to nieetyczne. Od nas oczekuje się zatrudniania nauczycieli, którzy znają problem, to są dla nas koszty.
Zarząd powiatu i wójtowie są zgodni co do konieczności istnienia tej placówki oświatowej. Jest dobrze wyposażona, ma świetną kadrę nauczycielską. Problemem jest sposób dotarcia do rodziców i uświadomienia im, że nie oddając dzieci do tego typu szkoły, działają na ich niekorzyść. Zabierają im szansę na normalność i przystosowanie do dalszego życia, życia w społeczeństwie.
Pojawia się zatem pytanie, czy rzeczywiście tych orzeczeń jest tak mało. Jak mówi Marta Sosnowska, w ubiegłym roku było ich ponad 70.
– O wydanie orzeczenia występuje rodzic, wójt ani szkoła nie mają na to wpływu. Wiadomo, że rodzice chcieliby, aby ich dziecko znalazło się w szkole masowej i często na ich prośbę, mimo niepełnosprawności, tak się staje. Jeżeli jest inaczej, można wtedy sugerować miejsce w szkole specjalnej – mówi M. Sosnowska. Wiadomo, że ważne są i pieniądze. Subwencja zależy od stopnia niepełnosprawności. Im większa, tym większe pieniądze. Ale czy tak naprawdę to one są najważniejsze? Może ważniejsze jest dobro dziecka, jego uśmiech, zadowolenie i pobyt we właściwym miejscu.

LESZEK KOPER

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe