17
2020
2012-03-02

Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”


W tym roku 1 marca już po raz drugi obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", polskie święto państwowe ustanowione z inicjatywy ś.p. Lecha Kaczynskiego, na mocy ustawy z dnia 3 lutego 2011 roku, przyjętej prawie jednogłośnie przez sejm. W preambule Ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych czytamy:

„W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” — bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”.

Warto przypomnieć, że na naszej sokołowskiej ziemi w latach 1944-1956 również miał miejsce zbrojny opór i była partyzantka niepodległościowa.   W ostatnich latach powstało wiele publikacji przywracających tę ukrywaną przez wiele lat historyczną prawdę.  Historycy IPNu i Fundacji „Pamiętamy”, regionaliści i świadkowie tamtych niezwykle ciekawych, choć niestety tragicznych wydarzeń, włożyli wiele pracy w przywrócenie narodowi pamięci. Zainteresowani mają, więc gdzie sięgnąć. W dzisiejszym numerze Wieści Sokołowskich przedstawię jedną historię z tamtych lat, którą uznano na tyle ciekawą, że powstał spektakl teatralny „Tajny współpracownik” w reżyserii Krzysztofa Langa, wyemitowany na Scenie Faktu Teatru Telewizji w 2008 roku.  Esej „Świadectwa chorej pamięci” na temat twórczości poetyckiej tegoż tajnego współpracownika – Czesława Białowąsa zamieścił też w miesięczniku Niezależna Gazeta Polska w czerwcu 2006 roku Bohdan Urbankowski.

Agent UB Czesław Białowąs o pseudonimach "Małachowski" (później "Michał"), na początku lat 50-tych swoją działalnością doprowadził do śmierci wielu żołnierzy AK i WiN i pomagającym ich osób cywilnych. Funkcjonariusze UB specjalnie kierowali podejrzenia na innych uczestników zdarzeń, cierpieli więc niewinni ludzie, na przykład rodzina Borychowskich. Szczególnie tragiczne było zdradzenie własnego brata i przyjaciół. Ten najmłodszy z braci Białowąsów do końca życia pozostał nierozpoznany przez otoczenie jako agent bezpieki. Kamuflaż okazał się doskonały. Aż do śmierci w 1981 roku Białowąs cieszył się opinią zasłużonego pedagoga i wychowawcy wielu pokoleń młodzieży Jako polonista w jednym z liceów wrocławskich ciągle współpracował z UB/SB. Bycie poetą i przynależność do Związku Literatów Polskich stanowiło kolejne pole pracy z pożytkiem dla aparatu bezpieczeństwa.

Wróćmy do wydarzeń tragicznych lat powojennych i „Żołnierzy Wyklętych”. Pod koniec lat czterdziestych antysowieckie i antykomunistyczne powstanie na Mazowszu i Podlasiu dogasało.  Jednym z ostatnich walczących oddziałów była VI Brygada Wileńska, dowodzona przez kapitana Kazimierza Kamieńskiego"- Huzara". Większość jej członków pochodziła z Podlasia i miała za sobą walkę w wojennej partyzantce antyniemieckiej. Na początku 1950 roku w małych patrolach działało około 30 żołnierzy. Po lewej stronie Bugu najsilniejszy był patrol legendarnego „Brzaska”- podporucznika Józefa Małczuka, który w partyzantce pozostawał po odbiciu przez partyzantów z wiezienia UB. Słynął z odwagi, ale też z prawości, spokoju i religijności. Nie żył już wtedy najstarszy z braci Białowąsów- „Boruta”, który otoczony przez obławę prawdopodobnie został zastrzelony przez żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego lub popełnił samobójstwo. Witold, drugi brat - „Litwin” był w patrolu „Brzaska”. Zimą i wiosną 1950 roku ukrywali się w ziemiance w lesie kurowickim. W Wielki Piątek 7 kwietnia dotarł do nich agent „Małachowski”, a następnie poinformował szefa PUBP w Sokołowie Podlaskim o miejscu postoju partyzantów.  Jak pisze Urbankowski „w ciągu kilku godzin ściągnięto 3 bataliony wojska, milicjantów, ubowców. Ośmiu żołnierzy „Brzaska”, wśród nich brat młodego poety zostało otoczonych przez ponad 600 żołnierzy, spuszczono kilkanaście psów”. W wyniku obławy, próbując przebić się przez kordon, poległ „Brzask” i dwóch innych partyzantów. Dowódcą pozostałych, w tym ocalałego „Litwina”, został st. sierżant Adam Ratyniec „Lampart”. W wyniku dalszych zdradzieckich działań „Małachowskiego”, pod koniec września UB otacza śpiących w stodole w Borychowie partyzantów patrolu „Lamparta”. Giną wszyscy, w tym  przyjaciele donosiciela. O zdradę oskarżono rodzinę Borychowskich, ale to już inna, jeszcze bardziej tragiczna historia.  Brat donosiciela i dowódca  tym razem też ocaleli, bo akurat ich tam nie było. „Lampart” z innymi partyzantami zginął w maju 1952 roku, najprawdopodobniej w wyniku donosu sołtysa jednej z miejscowości. Witold Białowąs, wtedy ciężko ranny, ocalał, a skazany na dożywocie, w więzieniu rozchorował się psychicznie. Nie miał prawdopodobnie pojęcia o zdradzie najmłodszego brata, który jeszcze w szpitalu i w wiezieniu wyciągał od niego zeznania. W jakiś sposób ułatwiły one likwidację resztek żołnierzy VI Brygady Wileńskiej.  


            Na zakończenie wspomnę, że wysoko oceniane przez specjalistów wiersze Czesława Białowąsa okazały się nie fikcją, nie literacką prowokacją, ale świadectwem czasu. Opisywał to, czego sam doświadczył, ale nikt nie domyślał się, z jakiej perspektywy! Czytelnikom jego poezji nigdy pewnie nie przyszło do głowy, że to, co wydawało im się „inspiracją poetycką” jest tak tragicznie realne: śmierć brata – „Boruty”, sprofanowanie jego grobu przez żołnierzy KBW, aresztowanie i proces matki, agenturalna misja na Podlasiu, likwidację patrolu ppor. „Brzaska”, likwidację patrolu „Arkadka”… Wiersze służyły między innymi samousprawiedliwieniu, obciążały winą za zbrodnie jej ofiarę: „Gdyby Arkadek żył/ dalej by ludzi zabijał,/ pokłony bił Ameryce/ i modlił się do atomów./Gdyby Arkadek żył/ nie pisałbym tego wiersza/ tylko by wrzosy pachniały/ na mych zbutwiałych kościach”.

 

Warto też dodać, ze nasz sokołowski rodak, major Stanisław Oleksiak - Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej podkreślił w komunikacie wydanym z okazji tegorocznego Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych", że „uroczystości 1 marca będą oddaniem hołdu wszystkim, którzy zostali zamordowani przez komunistów. Jest to też długo oczekiwany akt sprawiedliwości dziejowej, który pokazuje, że Polacy pamiętają o tych, którzy przelewali krew za wolną Polskę”.

J.O.

« wróć | komentarze [10]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Zamiast szanowac bohaterow, ktorzy walczyli o ten kraj to usmiercaliscie ich. Wy nie jestescie Polaki tylko Palaki. Zamiast czcic pamiec prawdziwych Polakow to dawaliscie ordery zdrajcom takim jak Czeslaw Bialowas. Nie ma drugiego takiego kraju, gdzie pozwala sie tak perfidnym zdrajcom robic kariere, zamiast usunac takiego szkodnika. Bialowas powinien dostac kare smierci.

echo
2013-03-09 13:04:28

Zdrajca Białowąs doprowadził świadomie i celowo do wymordowania Polaków. Takie ścierwo powinno być torturowane do końca swoich dni, ale zamiast kary pomagano mu robić karierę, dawano ordery za uśmiercanie Polaków. Czesław Białowąs to hańba dla Polski.

rtm
2013-03-09 12:58:44

al, chyba cie pogięło tzn, ze popierasz działania tego zdrajcy Białowąsa, przez którego zginęli brat, przyjaciele. a z historii jesteś niedouczony, lata manipulacji zrobiły swoje

wacek
2012-03-21 15:20:46

Do AL: I PRL trwa do dziś, z małymi zmianami. Zobacz co się dzieje w szkołach, zobacz jak się zmieniły szyldziki partyjne: PZPR na SLD-PO-PIS, ZSL na PSL, a buźki jakoś znajome, nazwiska te co trzeba, trwa przedziwna nomenklatura, zdaje się już dziedziczna. PRL zaciągało długi, teraz też założę się, że na każdego z nas przypada więcej niż 21000 zł długu. Jak zbankrutują, to pewnie ABW komuś kazać może skakać przez płot, bo znów wiele się będzie musiało zmienić, żeby wszystko zostało jak jest ...

T
2012-03-06 00:32:35

Ty "T" się nie pień.Ja stwierdzam fakt w stosunku do tych ludzi,bo o nich jest artykuł. Pewnie ,że do 1956r.w Polsce było wiele zła,ginęli wspaniali ludzie.Rządzili nami żydzi,żądni odwetu,a sprowadzeni ze wschodu.Tylko sowietom możemy "dziękować",że ich pilnowali i trochę Polaków ocalało.To ZSRR wygrał wojnę i to nasi sprzymierzeni oddali nas w ich łapy.Radziliśmy sobie dobrze przez lata,nie poddając się systemowi komunistycznemu,jako jedyni w bloku sowieckim.To PRL wykształciła miliony ludzi,z których dziś korzysta RP.Nie wszystko było złe po roku 1956.Przypomnij sobie.

AL
2012-03-05 13:32:59

Do Al: A kim byli UBecy, kim byli tow. Bierut, Minc, Berman jakim prawem zawlekli tu zarazę ze wschodu? A wie Pan, że do dziś, podobno "wolna Polska" wypłaca wszystkim owym utrwalaczom niemałe emerytury? A tym, co "chodzili" w ostatnich partyzanckich patrolach najczęściej odmówiono nawet prawa do kawałka ziemi, dwóch belek z brzozy skrzyżowanych i tabliczki z napisem. Każdy, kto zawdzięcza swoją władzę nad Polską obcym wpływom, a nie daj Boże - bagnetom, to łajza szczególnej jakości. A UBECJA i komuna ani dnia się by nie utrzymały bez obcych. Pisać proszę Panów można wszystko, ale - jeśli ma się czym, to trzeba się też zastanawiać.

T
2012-03-05 01:24:22

Dziwny to kraj.Kwiaty składają tym,którym nie powinni.Zakłamanie na każdym kroku.Dziwny to naród,dziwny.

Pietro
2012-03-04 19:12:29

Składać hołd ludziom,którzy mordowali w imię politycznych zapotrzebowań.I mieszać do tego harcerzy.To się nie godzi pani harcmistrz.Idzie nowe,a do emerytury jeszcze ciut,ciut.

Marek J.
2012-03-04 18:24:01

Boicie się prawdy o tych bohaterach.Nie drukujecie opinii.Porozmawiajcie w powiecie o ich wyczynach.W Skibniewie,Hilarowie,Tchórznicy itd.,jak ludzi na gorące piecyki sadzali,jak dziewczyny traktowali,jak sołtysów rozgrzeszali.To bohaterowie.

Jakub
2012-03-04 13:18:13

Bandyci nie żołnierze.

AL
2012-03-04 10:31:36
Strona 1/1






Dane kontaktowe