17
2020
2013-03-08

Pamięć o Żołnierzach Wyklętych


Żołnierze Wyklęci przez wiele lat byli marginalizowani, a nawet wręcz zapomniani przez oficjalne władze. Dziś ta sytuacja się zmienia. 1 marca to Międzynarodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji w Sokołowskim Ośrodku Kultury uczniowie sokołowskich szkół mogli obejrzeć film dokumentalny „Kamienie wołać będą” w reżyserii Adama Sikorskiego.
Według szacunkowych danych w latach 1944-1956 ok. 5 tys. polskich obywateli zostało skazanych przez polski wymiar sprawiedliwości na kary śmierci, które wykonano. W większości przypadków ich mogiły pozostają nieznane. Inaczej jest jednak w przypadku zamordowanych członków konspiracji sokołowskiej. 26 lutego 1946 roku odbył się w budynku PUBP w Sokołowie Podlaskim sąd przeciwko 15 oskarżonym. 9 z nich skazano na kary śmierci. Funkcjonariusze PUBP w Sokołowie Podlaskim wyroki wykonali 27 lutego 1946 roku w godzinach nocnych, a następnie zakopali zwłoki w lesie Zielona pod miejscowością Wyrąb. Pamięć o tej zbrodni pozostała dzięki determinacji rodzin zamordowanych wówczas osób. Dzisiaj w Lasku Zielona stoją symboliczne kamienie, które upamiętniają tamte tragiczne wydarzenia.
Jako komentatorzy w filmie występują historycy: dr Sławomir Poleszak (IPN O/Lublin) oraz Jacek Odziemczyk. Scenariusz filmu napisali Tadeusz Doroszuk i Adam Sikorski, a wyreżyserował go Adam Sikorski.

Bronić niepodległości
Latem 1944 roku do powiatu sokołowskiego zawitało tzw. wyzwolenie. - Umęczeni okupacją niemiecką mieszkańcy Ziemi Sokołowskiej i żołnierze obwodu AK „Sęp” „Proso” bardzo szybko zrozumieli, na czym ma ono polegać - wyjaśnia historyk Jacek Odziemczyk. - Polegało ono na wywiezieniu co najmniej 453 osób do łagrów w głąb ZSRR, częściowo poprzez obóz przejściowy NKWD na sokołowskim stadionie. Uwidaczniało się także w postaci kilkuset zabitych i tysiącach zatrzymanych, uwięzionych i w różny sposób represjonowanych.
W tej sytuacji walkę z właśnie wprowadzonym systemem komunistycznym podjęli ludzie, chcący bronić polskiej niepodległości. Konspiracyjny obwód przeszedł reorganizację, osiągając znaczny stopień sprawności organizacyjnej. W okresie od lata 1944 do lata 1945 ukształtował się podział na cztery ośrodki, wśród których był ośrodek nr 1 (Sokołów Podlaski-Grochów-Kudelczyn-Kowiesy) na czele z komendantem Edwardem Miroszem vel Mirowskim pseudonim „Jach”. Ten z kolei dzielił się na trzy placówki: Kudelczyn pod dowództwem Franciszka Pliszki „Marynarza”; Grochów pod dowództwem Zdzisława Stokowskiego „Nurka”; Kowiesy pod dowództwem Wacława Karcza „Kuli”.

Nie wierzyli reżimowi
Już 24 lipca 1945 roku żołnierze „Marynarza” złożyli na posterunku MO w Czerwonce 15 karabinów kiepskiej jakości. - Fakt ten wskazuje, że partyzanci nie dowierzali reżimowi, a broń sprawną technicznie zachowywali dla potrzeb ewentualnej przyszłej walki - podkreśla Jacek Odziemczyk. - Tymczasem akcja ujawnieniowa trwała dalej. Była ona jednak fikcją, mającą doprowadzić do lepszego rozpoznania podziemia, by je następnie jeszcze skuteczniej zwalczać. W związku z takim rozwojem sytuacji już w grudniu 1945 roku oddział w sile ok. 20 ludzi został odtworzony. Dowódcą został „Marynarz”, zastępcą „Nurek”. 2 lutego 1946 roku Pliszka opuścił grupę, przekazując komendę i 30 tys. zł Stokowskiemu. Miał wrócić za miesiąc, do czego jednak nie doszło. W tym mniej więcej składzie żołnierze „Nurka” dotrwali do 19 lutego, czyli tragicznych wydarzeń na kolonii Trebień.

Schwytani partyzanci
19 lutego los partyzanckiego oddziału dokonał się na posesji Stefana i Janiny Błońskich na kolonii Trebień. - Partyzanci kwaterowali często w tym położonym na uboczu gospodarstwie - przypomina Jacek Odziemczyk. - Strzelanina zaczęła się wczesnym rankiem, gdy jeden z nich, Klemens Kalicki, zaalarmował resztę o zbliżaniu się obławy. Według innej wersji partyzancka czujka, gdy natknęła się na forpocztę grupy operacyjnej, nie wytrzymała napięcia i otworzyła ogień. W oparciu o dotychczasowy stan wiedzy można ustalić następujące nazwiska uczestników tragicznych wydarzeń na kolonii Trebień: zginął Aleksander Sowiński Starosta”, schwytano Zdzisława Stokowskiego „Nurka”, Tadeusza Zielińskiego, Klemensa Kalickiego i Mieczysława Dębińskiego. Udało się ukryć i zbiec Marianowi Księżopolskiemu „Kwaterce” z Rozbitego Kamienia, Wacławowi Buczyńskiemu „Ślepemu” z Kowies, Stefanowi Replinowi ps. „Kret” i Stanisławowi Replinowi ps. „Jastrząb” z Rozbitego Kamienia, Henrykowi Pliszce „Kogutowi” z Wężów.
W lutym 1946 roku czterech schwytanych partyzantów stanęło przed sądem. Dołączyło do nich 11 wcześniej uwięzionych osób.
25 lutego wiceprokurator Kazimierz Graff sporządził akt oskarżenia, 26 lutego odbyła się rozprawa, a 27 lutego wykonano wyroki śmierci na 9 skazanych. Ich ciała wywieziono do lasu Zielona pod wsią Wyrąb. Dziś w tym miejscu znajduje się pomnik upamiętniający tamte wydarzenia.

Apel poległych
Podczas uroczystości w SOK uczestnicy spotkania wysłuchali koncertu pieśni patriotycznych w wykonaniu Zespołu Szara Band z ZS Nr 1 im. K.K. Baczyńskiego w Sokołowie Podlaskim pod dyrekcją Bogusława Kwiatkowskiego w składzie: Natalia Krysiak, Karolina Murawska, Klaudia Woźniak, Łukasz Żółkowski, Mateusz Fluks, Kamil Krysiak, Mateusz Harasimiak, Robert Kowal, Olga Pietranik. W utworze „Biały krzyż” obok zespołu Szara Band wystąpiła gościnnie uczennica Publicznego Gimnazjum nr 2 im. Mikołaja Kopernika w Sokołowie Podlaskim Aleksandra Kusiak. Apel poległych odczytali uczniowie Publicznego Gimnazjum Nr 2 im. M. Kopernika w Sokołowie Podlaskim, Maciej Nowotniak i Paulina Skorupka.
KATARZYNA MARKUSZ

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe