17
2020
2012-12-21

Pamięć o ofiarach stanu wojennego


Dyskusyjny Klub Filmowy Zbyszek działający przy Sokołowskim Ośrodku Kultury wznowił swoją działalność. Pierwszym filmem, jaki mogli obejrzeć członkowie DKF był film Kazimierza Kutza "Śmierć jak kromka chleba". Prelekcję wygłosił znany sokołowski historyk i nauczyciel Jacek Odziemczyk.

Data spotkania DKF - 13 grudnia - nie była przypadkowa. Chciano w ten sposób upamiętnić bohaterów stanu wojennego, w tym wypadku szczególnie górników z Kopalni Wujek.

"Śmierć jak kromka chleba" to filmowy zapis pacyfikacji kopalni "Wujek" - najtragiczniejszego epizodu stanu wojennego. Kazimierz Kutz z wielką dbałością o szczegóły zrealizował patetyczny fresk o tamtych dramatycznych wydarzeniach. Jego film, o niekwestionowanej wartości artystycznej, jest też swoistym hołdem dla odwagi i determinacji górników, którzy nie zawahali się oddać życia za ideały Sierpnia.

Szturm na kopalnię

Katowice, noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Jednostki wojskowe zajmują strategiczne punkty miasta. Niebawem generał Jaruzelski ogłosi w telewizji wprowadzenie stanu wojennego. Grupa zomowców, rozbijając związkową ochronę, wyciąga z mieszkania przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w kopalni "Wujek". Wieść o tym szybko przedostaje się do górników. Początkowo zaskoczeni, wkrótce reagują spontanicznym protestem. 14 grudnia w zakładzie wybucha strajk. Robotnicy domagają się zniesienia stanu wojennego i uwolnienia przewodniczącego. Negocjacje z władzami kończą się fiaskiem. Wojsko, ZOMO i milicja przygotowują szturm na kopalnię.

W rolach głównych w filmie wystąpili: Janusz Gajos, Jerzy Trela, Jan Peszek, Anna Dymna.

Prelekcję poprowadził znakomity sokołowski historyk Jacek Odziemczyk, który jest również członkiem Rady Dyskusyjnego Klubu Filmowego.

Stan wojenny

Jak doszło do opisywanych w filmie wydarzeń? 13 grudnia 1981 około 1 w nocy aresztowano Jana Ludwiczaka. Został on zaliczony do grona 648 "ekstremalnych przywódców i aktywistów" związku i innych "wrogich ustrojowi" organizacji z województwa katowickiego. Już o 3 w nocy do kopalni dotarła wiadomość o zatrzymaniu Ludwiczaka. Wywołało to napięcie wśród pracujących na nocnej zmianie górników. Około 6 nad ranem zostało wyemitowane przemówienie gen. Jaruzelskiego na temat wprowadzenia stanu wojennego. Po mszy odprawionej przez ks. Henryka Bolczyka postanowiono poczekać na zebranie całej załogi.

14 grudnia na porannej masówce zapadła decyzja, aby nie podejmować pracy, dopóki do kopalni nie przybędzie Jan Ludwiczak. Negocjacje dyrektora zakładu nic nie przyniosły. Na górnicze nastroje wpłynęła także decyzja o zmilitaryzowaniu kopalni. Na spotkanie z komisarzem wojskowym zostali wybrani Adam Skwira, Stanisław Płatek i Jerzy Wartak. Niestety delegacja nic nie wskórała u komisarza i postanowiono nie przerywać strajku. Została stworzona poszerzona lista żądań. Górnikom jedzenie i wszelkie potrzebne rzeczy przynosili mieszkańcy z pobliskiego osiedla. Dla zapewnienia bezpieczeństwa przez całą noc teren kopalni był patrolowany.

Brutalna pacyfikacja

16 grudnia około godz. 9 na teren kopalni przybył dyrektor Maciej Zaremba, zastępca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego płk Piotr Gębka z płk. Czesławem Piekarskim i wiceprezydentem Katowic, Jerzym Cyranem. Kiedy próbowali zabrać głos, górnicy zaczynali śpiewać hymn. O godz. 9.30 z dyrekcji przekazano górnikom polecenie, aby teren kopalni opuściły wszystkie kobiety. Pół godziny później siły pacyfikacyjne zaczęły zajmować wyznaczone pozycje. Odcięto kopalnię od miasta i o godz. 11 rozpoczęto akcję "oczyszczania przedpola", czyli rozpędzenia tłumu zgromadzonego przed bramą.

Do głównego uderzenia przeznaczono: 5 kompanii ZOMO, 2 kompanie ORMO, 1 kompanię NOMO, 7 armatek wodnych, a ponadto 3 kompanie po 10 bojowych wozów piechoty i 1 kompanię czołgów. Dodatkowo do dyspozycji dowódcy zostawiono pluton specjalny ZOMO.

W pacyfikacji zginęło 9 górników: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając, a 21 zostało rannych.

Dziś, gdy od tych wydarzeń mija ponad 30 lat, warto o nich pamiętać i wyciągać wnioski, które mogą służyć nam w przyszłości.

Katarzyna Markusz

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe