33
2018
2016-12-13

"Oskarżenia związków zawodowych to kłamstwo" - wywiad z dyr. Ewą Wojciechowską


Jak pisaliśmy w numerze 43, na XXI sesji Rady Powiatu poruszony został temat konfliktu pomiędzy pracownikami a dyrekcją SP ZOZ w Sokołowie Podlaskim. Jadwiga Bałkowiec oraz Bożena Niemińska-Gromada zatrudnione w SP ZOZ wysunęły przeciwko dyrektor szpitala Ewie Wojciechowskiej oskarżenia o dyskryminacji pracowników. Udało nam się porozmawiać z dyrektor Ewą Wojciechowską o trwającym konflikcie, kondycji szpitala, a także planach budowy SORu.

Jak odnosi się Pani do oskarżeń o dyskryminacji pracowników i wyrównaniu pensji jedynie osobom na stanowiskach kierowniczych?

Dyr. Ewa Wojciechowska: Nikt z kierowników nie dostał żadnej podwyżki, także oskarżenia pani Bałkowiec są bezpodstawne. W najbliższym czasie odniosę się do nich na piśmie. Posiadam nagranie z Sesji, muszę porównać je z dokumentami, które dostała pani Bałkowiec od kadr. Moje postępowanie jest zgodne z prawem, natomiast pani Bałkowiec nie potrafiła prawidłowo odczytać otrzymanych dokumentów. Pismo zostało przygotowane punkt po punkcie na pisemną prośbę związku „Solidarność”. Chcieliśmy uniknąć oskarżeń, że czegoś nie dopełniliśmy. Pani Bałkowiec po prostu nie potrafiła prawidłowo odczytać pisma. Kierownicy w administracji nie dostali podwyżek. Również mówienie o tym, że administracja w 80% nie oddała pieniędzy jest nieprawdziwe. Pani przewodnicząca życzyła sobie danych z roku 2013 zdając sobie sprawę z tego, iż 105 pracowników zostało przekazanych do innej firmy, że część odeszła na emerytury… Ale życzyła sobie na tamten dzień, kadry więc na tamten dzień przygotowały dokumentację. Nie można powiedzieć, że ominęliśmy osoby znajdujące się na zwolnieniu lub mające przejść na emerytury. Gdyby pani przewodnicząca chciała zobaczyć ile osób obecnie zostało - dane byłyby inne. Nie widzę z naszej strony oszustwa, pani Bałkowiec odczytała to tak jak chciała. Dla mnie są to pomówienia i zupełnie się z tą opinią nie zgadzam.

Na sesji padły jednak słowa, że w tym roku szpital przeznaczył około miliona zł na podwyżki dla osób zatrudnionych na stanowiskach kierowniczych.
E.W.: Kierownicy nie dostali żadnych podwyżek, jest to kłamstwo. Natomiast jako szpital przeprowadzamy regulacje na bieżąco. Jest to bardzo duży zakład pracy, zatrudniamy 500 osób. 260 pracowników to pielęgniarki, które kształcą się cały czas, kończą studia, robią specjalizacje. Kwalifikacje podnoszą w ostatnim czasie także fizjoterapeuci. Zgodnie z naszym Regulaminem Wynagradzania, który jest zatwierdzony przez związki zawodowe, jeżeli pracownik ukończy licencjat, magistra bądź specjalizację, dokonana zostaje regulacja płacy. Pieniądze, które przeznaczamy na płace rzeczywiście są więc większe niż trzy lata temu. Staram się jednakowo traktować pracowników - jeżeli lekarz kończy specjalizację dokonuję przegrupowania, co oznacza wyższą grupę i inne uposażenie. Dlaczego mam tego nie zrobić w stosunku do pielęgniarki czy fizjoterapeuty? Osoba, która ukończy studia bądź zrobi specjalizację dostaje podwyżkę zgodnie z Regulaminem Wynagradzania. Podobnie dzieje się w sytuacji, gdy pracownik otrzymuje większy zakres obowiązków. Skoro musi wykonać więcej obowiązków niż pierwotnie, nie wykluczone, że jego pobory zostaną podniesione. Każda podwyżka jest uzasadniona i zgodna z regulaminem.

Czy to prawda, że rok 2015 zakończył się dla szpitala na plusie?

E.W.: Ale to nie znaczy, że nie mamy długu. Mamy 10 mln długu, który się ciągnie za nami od kilku lat. Stanowisko dyrektora tego szpitala objęłam w listopadzie 2012 roku. Szpital był wtedy zadłużony z poprzedniego roku na kwotę 3,5 mln zł, natomiast z roku bieżącego groziło nawet 9 milionowe zadłużenie. W następnym roku strata była dużo mniejsza, ale wciąż była. To, że rok 2015, trzeci rok mojej pracy zakończył się na plusie, oznacza że w danym roku z bieżącej działalności nie zadłużyliśmy szpitala. Mówiąc prościej – szpital posiadał długi, które miał w poprzednim roku ale nie zadłużył się bardziej. Wynik był dodatni tylko dlatego, że NFZ zapłacił za 95% nadwykonań, które zrobiliśmy ponad umowę. W tym roku Fundusz nie zapłacił nam nawet za nadwykonania świadczeń ratujących życie. W grudniu otrzymaliśmy 50% kwoty za nadwykonania w okresie od stycznia do września, jednak tylko za te wykonane na Oddziale Intensywnej Terapii. Na razie sytuacja jest ciężka. Dzięki temu, że NFZ zapłacił choć 50%,  zakończymy rok stratą poniżej poziomu amortyzacji. Oznacza to, że powiat nie będzie musiał pokrywać naszego długu, ale to wciąż jest dług. Powiat bardzo nas wspiera i dokłada do inwestycji unijnych, nie są to małe kwoty, jednak nie jest w stanie pokryć całego długu szpitala. Musimy także oddać do powiatu milion zł pożyczki. Jeżeli chcemy zapłacić pracownikom pensje przed świętami, będziemy musieli składki ZUS uregulować dopiero w styczniu. To jest sytuacja dramatyczna i nie widzę tutaj złej woli dyrekcji w tym, że nie chcemy zwrócić oddanych dobrowolnie przez pracowników pieniędzy. Rozumiem, że pracownicy zarabiają mało i chcą odzyskać to, co oddali. Dlatego odbyły się negocjacje ze związkami zawodowymi w tym roku, które zainicjowane zostały przez dyrektora. Z racji mniejszego bezrobocia, a co za tym idzie większej ilości wpłacanych składek zdrowotnych, mieliśmy nadzieję, że NFZ zapłaci w terminie za nadwykonania. Nadchodzi jednak reforma i nie jest płacone nic. W takiej sytuacji nie stać nas, żeby cokolwiek oddać. Zasugerowanie przez panią Niemińską-Gromadę, że milion zł więcej zadłużenia nie stanowi problemu i że szpital ma pieniądze, a sytuacja jest dobra jest oderwane od rzeczywistości. Stanowi to ogromny problem. Coś takiego może powiedzieć tylko osoba, która zupełnie nie orientuje się w sytuacji finansowej szpitala i nie zna się zupełnie na ekonomii. Pani Niemińska-Gromada przez pół roku pełniła funkcję dyrektora szpitala i powinna mieć taką wiedzę. Myślę, że jej zachowanie jest celowe. Powiedzieć można wszystko, a media natychmiast to podchwycą. Jako dyrektor odpowiadam za finanse szpitala. Nie mogę ryzykować jego zamknięciem. Zmianie uległa ustawa o działalności leczniczej i jest powiedziane, że jeżeli organ założycielski, czyli powiat, nie pokryje naszej straty trzeba będzie zamknąć szpital. Wiemy, że w Polsce szpitali jest zbyt wiele, dlatego walczymy aby strata nie była tak duża i abyśmy weszli do sieci szpitali. Staramy się ściągać jak najwięcej unijnych pieniędzy, aby zapewnić taką jakość świadczeń, żeby nikomu nie przyszła do głowy jego likwidacja.
 

Cały wywiad do przeczytania w wersji papierowej.

Rozmawiała Paulina Joanna Fedorczyk

« wróć | komentarze [13]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Jakie związki zniszczyły stocznie i kopalnie ... co za brednie ?!


2016-12-23 18:48:02

Zdzisław ! Zastanów się, co ty za bzdury piszesz ! Popatrz wstecz i policz ile kradli za poprzedniej władzy ! Rządzili osiem lat i też mogli dać ty biedniejszym po 500 ?! Pani Kopacz obiecuje, że jak wygrają wybory to da po 1000 złotych !


2016-12-23 16:56:51

Związki zawodowe zniszczyły stocznie, niszczą kopalnie, a teraz biorą się jeszcze za rozwalanie szpitali. Piotr Duda to największy w Polsce szkodnik.

Pracownik
2016-12-22 11:41:25

Pisiory to Ojcom Rydzykom przekazują pieniądze podatników.

O Rydzyk
2016-12-19 13:24:56

Teraz ludzie leczą się nie z chorób, które im dolegają tylko na NFZ. Pracować też nikomu się nie chce, bo po 500 rozdają - KRADNĄ TYM, KTÓRZY PRACUJĄ. ZŁODZIEJE. PISIORY PIE

zdzisław
2016-12-19 11:39:57

Związki zawodowe odebrały ludziom wszystko. Taka jest prawda. Gdzie są wczasy pracownicze?, gdzie są kolonie dla dzieci?. Nie wiem czy w tej trupiarni są jeszcze 13, premie, wysługa lat, podwyżki?. Siedzi tam jakaś babina z upustu "gnojowicy" i myśli, że myśli. SZOK!.

popo
2016-12-17 12:24:26

Związki zawodowe w Sokołów SA gdzie pracuję 20lat nie robią nic poza wyjazdami za pieniądze zbierane od członków. Absolutnie nic dla pracowników z siebie nie dają. Podobnie jest pewnie w szpitalu itp.

Xxx
2016-12-13 17:16:38

Związkowe "tłuste koty" to plaga do tępienia. Niczego dobrego nie wnoszą tylko żerują na pracy innych i wykańczają zakłady pracy.

Polak
2016-12-13 17:11:42

To czysta demagogja. Pani Dyrektor. mija się z prawdą.Z tekstu wynika że pielęgniarka że specjalizacją zarabia tyle co lekarz ze specjalizacją


2016-12-13 16:33:14

do "Marianny":Skarbie wyjedź na wschód, tam nie ma związków.Dzięki nim możesz pisać co ci ślina na język przyniesie. Tak piszą bardzo kiepscy niedouczeni zarządzający, przywiezieni w teczkach. Pozdrawiam wolnego człowieka, o ile "człowiek" tu brzmi dumnie.

obserwator
2016-12-13 16:31:19

Gdyby wszyscy tak rozumieli ekonomię jak pani dyrektor, rzekomo po MBA, to w Polsce zostaliby tylko Ukraińcy. Jak rozumiem dyrekcja ciągnie na koszt pracowników - należy się NOBEL! Rozdane ośrodki zdrowia, następne już szykowane , żaden pacjent nie został zapytany czy chce być w niepublicznym ośrodku i powiat udaje, że nic nie może zrobić! Oj, biedaki w tym zarządzie, biedaki... A bogaci pracownicy niechaj dalej dokładają do tego "BIEDACTWA"! Pod każdym względem...

Pacjent
2016-12-13 16:14:07

Zadawanie w grudniu 2016 r. pytania "Czy to prawda, że rok 2015 zakończył się dla szpitala na plusie?" jak wiadomo o tym od kilku miesięcy to jakiś absurd. A pani Wojciechowska tak chaotycznie mówi skacze z tematu na temat. Dziennikarka dała sobie kit wcisnąć.

Epi
2016-12-13 11:13:21

Zakładowe i branżowe związki zawodowe tylko rozwalają zakłady pracy. W Polskich realiach to same szkodniki i pasożyty.

Marianna
2016-12-13 08:36:30
Strona 1/1






Dane kontaktowe