25
2022
2022-08-02

Opowiem Ci o przeszłości - Rok ‘44, sierpień.


Opowiem Ci o przeszłości... 

To tytuł cyklu, który rozpoczęliśmy z nowym rokiem szkolnym. Będą się w nim pojawiały moje opowiadania (lub ich fragmenty) pochodzące ze zbioru "Mgliste sny minionych dni” oraz nowe teksty przygotowywane do druku. Wszystkie są oparte na prawdziwych relacjach ludzi - świadków bądź uczestników niezwykłych wydarzeń. Wielu z nich już nie ma wśród żyjących, więc zdążyłam w ostatniej chwili poznać i utrwalić ich historię. Mam nadzieję, że ten cykl zainspiruje Czytelników do uważnego wsłuchania się w to, co mają nam do powiedzenia dziadkowie czy pradziadkowie. Wysłuchają, a potem zechcą zapisać, przekazać innym. Chętnie poznam ciekawe opowieści, by potem je literacko wykorzystać w kolejnych opowiadaniach. Można się ze mną kontaktować elektronicznie: kwiek.wieslawa@gmail.com

***
Pierwszego sierpnia 1944 roku w Warszawie wybuchło powstanie. Sokołowianka - Aniela Brzozowska (po mężu Łukasiewicz) była świadkiem tamtych wydarzeń. Swoje losy opisała w notatniku, który przechowała jej krewna - Barbara Rydzewska. Tylko pierwsze wpisy dotyczyły sytuacji w stolicy. Już w październiku bohaterka trafiła do Niemiec jako pracownik przymusowy. W zapiskach autorki dziennika zostawiłam oryginalną pisownię. Nie wszystko dało się odczytać, stąd w różnych miejscach znaki zapytania.

Z dziennika Anieli


Rok ‘44, sierpień.
1/8 Wybuch powstania. Jestem na Królewskiej przez tydzień. Pierwsze dni śpimy w domu. Dopiero jak się zaczęło bombardowanie, zeszliśmy do piwnic i tam spędzaliśmy dnie i noce.(…)

3/8 Niedziela okropna. Padł w nasz dom pocisk, za chwilę bomba. Zrobił się pożar. Byliśmy w wielkim niebezpieczeństwie. Już ksiądz udzielił ostatniej absolucji. Zrobił się wielki płacz, ale jeszcze nie było nam sądzone zginąć, bo wyszliśmy cało (...) na ulicę, i pod wielkim obstrzałem doleciałyśmy do Chmielnej 30, do mieszkania C...? Tam nie było gdzie się umieścić, więc zamieszkałyśmy w suterynie. Było nas 10 w małym mieszkaniu stolarskim, czyli w warsztacie.(...) Pod numerem 28 na Chmielnej jest szpital i jest tam kaplica, więc mamy księdza. Przychodzi do suteryny i nas spowiada. Komunia święta, kto ma życzenie, jest co dzień. W tych ciężkich chwilach jest to nasza pociecha i uspokojenie. Potem zrobili kaplicę na I piętrze w naszym domu, więc było przyjemnie, bo mogłyśmy być co dzień na mszy i wieczorem na modlitwie. Po kapitulacji dużo tam było ślubów naszej młodzieży z AK, bo brali śluby przed wyjazdem do niewoli.

6/X Wyjście z Warszawy pieszo do Ursusa. Spałyśmy na asfalcie bez niczego. Było bardzo zimno.


7/X Wyjazd do Niemiec. Podróż trwa 3 doby. Jedziemy zamknięci po 60 i 50 osób w wagonie. Wypuszczają nas dwa razy na dobę jak zwierzęta. Wszystkich razem na parę minut. Podczas tej podróży dostaliśmy 2 razy zupę.

9/X Zostaliśmy zbombardowani. 4 wagony zostały spalone i zginęło 6 osób. Przeżyliśmy okropność. Zupełnie koniec świata.(...) Po tym wszystkim wsadzili nas do pociągu i zawieźli do Spelen??. Tam mieszkaliśmy w barakach przy torze kolejowym. Pobyt był taki, że wszyscy chodzili po wsiach i starali się o jedzenie.(...) Pieniędzy nie chcieli, tylko coś na zamianę. Ja niewiele mogłam zdobyć żywności, bo nic nie miałam, tylko kawałeczek jedwabiu, to dostałam jabłek i kawałek chleba.

23/X Przyjechaliśmy na stacje w Mulheim, a później kilka wiorst pieszo. Na miejsce przyszliśmy o 2.00 w nocy(…).

18/III 1945 Wyjście z Mulheim do Essen, 6 czy 7 kilometrów pieszo z paczkami na plecach. Co parę minut zmienianie ręki.
Zaszliśmy do przedmieścia. (...)

Wiesława Kwiek

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe