17
2020
2011-06-25

O wizycie króla - Stanisław August w Sokołowie


Dzieje rodziny Poniatowskich, a w szczególności króla Stanisława Augusta oraz księcia Józefa były tematem ostatniego w tym roku akademickim spotkania Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Ostatni król Polski gościł w naszym mieście w 1893 r.

Sławomir Kosi, pracownik naukowy Działu Oświatowego Zamku Królewskiego w Warszawie, losami rodziny Poniatowskich interesuje się od dawna. Swoją wiedzę w ciekawy sposób przekazał słuchaczom SUTW, działającego przy SOK. - Poniatowscy pochodzili z Poniatowa, jednak nawet sam król Stanisław August, zmieniał jej genealogię - wyjaśnia Sławomir Kosi. - Wszystko po to, aby udowodnić pochodzenie od szlachty włoskiej.

Hulaka i prymas
Twórcą potęgi rodu Poniatowskich był ojciec króla, Stanisław Poniatowski, który jako pierwszy osiągnął wysokie urzędy państwowe. Jego pozycję wzmocniło małżeństwo z Konstancję Czartoryską, nazywaną przez współczesnych „chmurą gradową". Była ona kobietą ambitną, wyniosłą, dumną i dbającą przesadnie o swoich synów. Jednym z nich był Kazimierz Poniatowski, którego to potomkami są dzisiejsi Poniatowscy mieszkający we Francji. Kazimierz, prowadził hulaszczy tryb życia. Sprzedał nawet swój urząd podkomorzego koronnego, aby zarobić sporą kwotę.
Jego brat Michał dla odmiany wybrał stan duchowny. Był prymasem Polski oraz zwolennikiem Konstytucji 3 Maja. Jego śmierć w 1794 r. była dość tajemnicza. Michał zawsze popierał swego brata, króla Stanisława Augusta, nawet wtedy, gdy ten przyłączył się do Targowicy. Gdy w Warszawie wieszano targowiczan, atmosfera była dość nerwowa. Prymas zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, napisawszy wcześniej kilka pełnych goryczy listów. Plotka głosiła, że wolał samobójstwo, niż zawiśnięcie na sznurze.

Związki z carycą
Najsłynniejszym przedstawicielem rodu był Stanisław Antoni (po koronacji August) Poniatowski. Jako młody mężczyzna nawiązał on romans z Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst, która później została carycą Katarzyną II. Z ich związku narodziła się córka, Anna Piotrowna, która zmarła w wieku 2 lat.
- Poniatowski został królem dlatego, że chciała tego Katarzyna - uważa Sławomir Kosi. - Jego koronacja odbyła się w dniu jej imienin. Katarzyna szybko zaczęła wykorzystywać króla do własnych celów. Chciała mieć cały kraj podległy sobie – opowiadał Sławomir Kosi. - Jednym z sukcesów króla było wprowadzenie Konstytucji 3 Maja. Zrobiono to nie do końca legalnie, korzystając z tego, że część parlamentarzystów nie wróciła do Warszawy po przerwie wielkanocnej. Efektem tego była wymierzona przeciwko królowi konfederacja w Targowicy, której członkowie poprosili o pomoc Rosję. Próbując uratować sytuację król Stanisław August w 1791 r. ogłosił, że przystępuje do Targowicy. Było już jednak za późno, bo wkrótce Rzeczpospolita zniknęła z mapy. Stanisław August abdykował na rzecz carycy. Od tego czasu aż do 1917 r. carowie używali tytułu króla Polski. Po abdykacji Poniatowski wyjechał do Grodna, gdzie przebywał do śmierci carycy.
Później car Paweł I zaprosił go do Petersburga. Tu król zmarł w 1798 r. Pochowano go z wszelkimi honorami należnymi władcy w kościele św. Katarzyny w Petersburgu. Spoczywał tu do 1938 r.

Korona zaginęła
- Wiemy, że w XIX wieku trumna była dwa razy otwierana - mówi Sławomir Kosi. - Nie wiemy jednak dlaczego. Do 1938 r. zachowała się trumna, złota korona oraz dwie metalowe urny z sercem i wnętrznościami króla. W tymże roku, po konsultacjach z ambasadorem, RP w Moskwie, szczątki zostały wysłane do Polski
Trumnę z prochami króla umieszczono w nowej trumnie i wysłano pociągiem do Polski. Stanisława Augusta pochowano w Wołczynie, ponieważ w tamtejszym kościele został on ochrzczony. Poza tym nie chciano, aby spoczął na Wawelu, bo przystąpił do Targowicy. Ciężarówka z prochami władcy przyjechała do małego kościoła w Wołczynie w środku nocy. Proboszczowi zabroniono odprawiać jakiekolwiek nabożeństwo.
Stanisław August spoczywał w tym miejscu do 1989 r. Wtedy przeniesiono go do Warszawy. Zbudowano nową trumnę, jednak okazało się, że prochów jest na tyle mało, że lepiej będzie pochować je w urnie. W 1995 r. złotą urnę złożono w katedrze św. Jana. Trumny przygotowanej dla króla nie zniszczono. W 2006 r. pochowano w niej Jana Nowaka Jeziorańskiego. Do dziś nie wiadomo gdzie są dwie metalowe urny z sercem oraz wnętrznościami króla oraz złota korona. Były one złożone w Wołczynie, jednak po wojnie nie zostało po nich ani śladu.

Z wizytą w Sokołowie
Mówiąc o królu Stanisławie Auguście, warto wspomnieć o jego wizycie w Sokołowie Podlaskim. Przebieg wizyty króla w Sokołowie relacjonował dodatek do „Korespondenta Krajowego i Zagranicznego” z 1793 r.
"O ćwierć mile spotkał Najjaśniejszego Pana Michał Kleofas Ogiński, podskarbi Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po przybyciu do dworu i po obiedzie, rozerwał się Najjaśniejszy Pan słuchaniem muzyki przez 14 małych chłopców od 9 miesięcy do nauki wziętych; śpiewano przy tem piosenkę na tę okoliczność w pięknej słów prostocie przygotowaną. Oglądał potem król kobierce w guście etruskim, chustki jedwabne, pasy, płótna, kapelusze, druty itd. fabryki sokołowskiej. Nazajutrz kilkanaście familii z Montbeillard przybyłych, a częściowo w lesie osiadłych na miejscach przez siebie wytrzebionych, częściowo w mieście zamieszkałych, a wybornem stolarstwem, płócien tkaniem bawiących się, prezentowało się, oświadczając radość swoję: że tu szczęśliwą dla siebie znaleźli ojczyznę, pod dobrym, pełnym ludzkości i sprawiedliwym dziedzicem. Następnego dnia król wyjechał do Siedlec".

Z pamiętnika Ogińskiego
Sam Ogiński w swoich pamiętnikach tak opisywał wizytę króla w Przeździatce: „Król miał opuścić Grodno w kilka dni po zamknięciu sejmu. Prosił mnie aby mógł przepędzić 24 godzin na wsi u mnie, o 7 mil od Warszawy, nad wielkim traktem pocztowym. Dodał, że musi sobie wypocząć, a nade wszystko doznać pewnej pociechy jaką znajdzie bez wątpienia w domu człowieka, którego szanuje, a którego ojciec należał do liczby jego najbliższych przyjaciół. Nie mogłem odmówić tej propozycji i wyprzedziłem króla aby go przyjąć u siebie. Jego orszak składał się z małej liczby zaufanych osób, lecz miał liczne ekwipaże, a eskorta dość znaczna ułanów polskich towarzyszyła mu ciągle. Przybywszy do mego domu, kazał cofnąć straże, które porozstawiano u drzwi, a nawet te, które według zwyczaju znajdowały się w apartamentach i powiedział mi bardzo łaskawie, że nie może być nigdzie bezpieczniejszym jak u mnie. Usiłowałem rozerwać go pokazując mu moją bibliotekę, którą znalazł bardzo dobraną a uklasyfikowaną w sposób, który nieskończenie pochwalał, pokazywałem mu różne plany ogrodów i domów wiejskich, które z zadowoleniem przeglądał; przedkładałem mu wyroby różnych fabryk i rękodzielni, które urządziłem u siebie, a ponieważ mnie pytał, skąd sprowadzam robotników i jak dawno ich mam powiedziałem mu, że to wszystko Szwajcarzy, Niemcy a mianowicie Wirtemberczycy, którzy przybyli, aby u mnie osiąść w chwili kiedy sejm konstytucyjny postanowił aby każdy cudzoziemiec przychodzący na ziemie polską był ogłoszony za wolnego i korzystał z wszystkich praw przyznanych przez konstytucję. Odpowiedź ta spowodowała zmianę przedmiotu rozmowy między nami. (... ) Zapytał mnie, ile rodzin cudzoziemskich mam w swoich dobrach? Odpowiedziałem, że mam ich więcej jak 150, między któremi znajdują się fabrykanci i rękodzielnicy wszelkiego rodzaju, lecz że największa część tych cudzoziemców składa się z rolników, którym kazałem wydzielać tyle ziemi do karczowania, ile jej żądali bez żadnego podatku przez 10 lat. Pokazałem mu plan wsi Isabelsburg, którą kazałem zbudować dla nowych kolonistów i skreśliłem z takim zajęciem obraz szczęścia, którym się dotychczas cieszyli, że król nie mógł się powstrzymać od łez, wołając: Biedni nieszczęśliwi, cóż się z nimi stanie".

Śmierć i sroka
Kolejnym z braci Stanisława Augusta był Andrzej. To jego synem był słynny książę Józef. Od dziecka szkolony był do służby wojskowej. Jego umiejętności na polu bitwy zostały niejednokrotnie docenione. Istnieje legenda mówiąca, że książę Józef spotkał cygankę, które przepowiedziała mu śmierć, jakiej przyczyną będzie sroka. Przepowiednia ta w pewnym stopniu okazała się prawdziwa, ponieważ książę zginął nad rzeką Elsterą, a Elster to po niemiecku sroka.
KATARZYNA MARKUSZ

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

chodzi chyba o rok wizyty 1793 a nie 1893


2014-09-17 17:02:02
Strona 1/1






Dane kontaktowe