16
2020
2011-03-10

Niechciany przez telewizję


„Kolba, na szczęście" to film o walce z chorobą nowotworową, jaką podjął znany aktor Krzysztof Kolberger. 2 marca mogli go obejrzeć słuchacze Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Dokument o Krzysztofie Kolbergerze został zrealizowany przez Marię Nockowską i Tomasza Drozdowicza. - Telewizja publiczna broniła się przed tym filmem, jakby wcale nie chciała go pokazać - mówi Drozdowicz. - Zaczęliśmy więc robić go na własną rękę. Trwało to trzy lata.

Zamieszanie z telewizją
Filmowcy stali się w tym czasie niemal częścią życia aktora.
- Filmowaliśmy go podczas prób spektakli teatralnych, podróży, pobytu w szpitalu - wspomina Drozdowicz. - Dużo z nim rozmawialiśmy. Wreszcie w 2009 telewizja publiczna uznała, że chce ten film pokazać. Dała nam wtedy trzy miesiące na dokończenie dzieła. Normalnie byłoby to niemożliwe, ale udało się dzięki temu, że mieliśmy materiał, który kręciliśmy przez ostatnie kilka lat. Oddaliśmy film telewizji, a tam... trafił na półkę. Okazało się, że stacja nie bardzo była zainteresowana jego pokazaniem. Zaczęliśmy nawet żartować, że być może telewizja czeka na śmierć bohatera naszego dokumentu. Okazało się, że są to słowa prorocze.

Czasem grał siebie
Samemu Kolbergerowi nie podobało się, że filmu o jego zmaganiu się z chorobą nowotworową nie można zobaczyć na ekranie.
- Postanowiliśmy wynająć kino w Warszawie - wyjaśnia Drozdowicz. - Zaprosiliśmy przyjaciół Krzysztofa Kolbergera oraz naszych znajomych i dziennikarzy. Było to w maju 2010 roku. Wtedy film został po raz pierwszy pokazany publicznie. Później znów trafił na półkę. Przypomniano sobie o nim dopiero, gdy Krzysztof zmarł. Najbardziej martwi mnie to, że nie główny bohater doczekał premiery tego dzieła na telewizyjnym ekranie. „Kolba, na szczęście" opowiada przecież o człowieku, któremu udaje się walczyć z chorobą, który pokonuje trudności i w pewnym sensie wygrywa, bo nie pozwala chorobie zdominować swojego życia.
Praca nad tym filmem nie była łatwa.
- Krzysztof Kolberger starał się chronić swoją prywatność przed nami na tyle na ile było to możliwe. Obawiał się być może, że będziemy chcieli zrobić coś wbrew niemu. Zachowywał się jak zawodowy aktor. Gdy czuł, że kamera pracuje zaczynał grać Krzysztofa Kolbergera. Udało nam się jednak to przezwyciężyć. W czasie prac na filmem aktor przechodził różne fazy swojej choroby. Jego najbardziej szczere, emocjonalne wypowiedzi nagraliśmy po jego wyjściu ze szpitala. Wtedy człowiek inaczej patrzy na życie.

Wielkie tytuły
Krzysztof Kolberger urodził się w Gdańsku 13 sierpnia 1950. Zmarł 7 stycznia 2011 w Warszawie. Warszawską PWST ukończył w 1972; debiutował na deskach Teatru Śląskiego. Później występował w Teatrze Narodowym w Warszawie, gdzie grał m.in. w „Dziadach", „Wacława dziejach" i „Weselu". Jako reżyser wystawił „Krakowiaków i górali" (Opera Wrocławska, później Teatr Wielki w Poznaniu), „Nędzę uszczęśliwioną" (również Teatr Wielki w Poznaniu), „Żołnierza królowej Madagaskaru" (Opera Szczecińska) oraz „Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków".
W jego ocenie jednym z najważniejszych zadań aktorskich w jego karierze było powierzenie mu przez Telewizję TVN przeczytania testamentu papieża Jana Pawła II w czasie żałoby po jego śmierci w kwietniu 2005.
Wystąpił także jako narrator i solista u boku Krystyny Tkacz, Beaty Rybotyckiej i Krzysztofa Gosztyły w „Mszy Polskiej" H.F. Tabęckiego, do słów ks. Twardowskiego. Był jednym z bohaterów książki "Odnaleźć dobro" (autor Marzanna Graff-Oszczepalińska), w której opowiadał w formie pamiętnika o swoim osobistym spotkaniu z prawdziwym dobrem tkwiącym w człowieku. Znany był z m.in. z ról w Romeo i Julii, Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny, Kornblumenblau oraz Najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy.

Trudne doświadczenie
Krzysztof Kolberger przez wiele lat zmagał się z rakiem nerki. Był honorowym przewodniczącym Stowarzyszenia Chorych na Raka Nerki.
Aktora dwukrotnie operowano, co – jak sam twierdził – w istotny sposób zmieniło jego podejście do życia i do wykonywanego zawodu, w tym wpłynęło na podjęcie się przez niego – prócz grania na scenie – także reżyserowania. Mówi o tym opublikowana przez Edycję św. Pawła w 2007 roku książka-wywiad pt.: „Przypadek nie-przypadek. Rozmowa między wierszami księdza Jana Twardowskiego".
Po latach walki z nowotworem, zmarł 7 stycznia 2011 roku. Bezpośrednią przyczyną śmierci była niewydolność serca.
KATARZYNA MARKUSZ
FOT. PIOTR JANKOWSKI
NA ZDJĘCIU: KRZYSZTOF KOLBERGER PODCZAS NADANIA KIRZE GAŁCZYŃSKIEJ TYTUŁU HONOROWEGO OBYWATELA SOKOŁOWA PODLASKIEGO, 2003 ROK.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe