25
2019
2014-05-16

Niech obraz nas zjednoczy!


Z ks. Robertem Mirończukiem - dyrektorem Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach rozmawia Kamil Waszczuk.

- Od 10 lat słynny obraz El Greca pt. "Ekstaza św. Franciszka" można podziwiać w siedleckim Muzeum Diecezjalnym. Jak to się stało, że obraz trafił do Siedlec?
- W 1964 roku Izabella Galicka, Hanna Sygietyńska oraz Witalis Wolny przyjechali do Kosowa Lackiego w celu przeprowadzenia inwentaryzacji zbiorów jakie zachowały się tam po drugiej wojnie światowej. Prawdopodobnie już wtedy miały sygnał z opracowania napisanego przez profesora Kopydłowskiego, że na kosowskiej parafii znajduje się „coś” cennego. Kiedy zwróciły się z pytaniem do księdza proboszcza, ten potwierdził, że na plebanii w pokoju stołowym wisi obraz. Wówczas panie rozpoczęły żmudne badania dotyczące pochodzenia i autentyczności obrazu. O obrazie zaczęło robić się głośno. 5 lutego 1968 roku po długiej i ciężkiej chorobie proboszcz kosowski ks. Władysław Stępień zmarł, a niespełna 2 miesiące później zmarł biskup Ignacy Świrski. 
W obawie, aby obraz nie został skradziony, ks. Biskup Wacław Skomorucha oraz ks. Tadeusz Kulik przewieźli obraz do Siedleckiej Kurii Diecezjalnej. Dopiero kolejny biskup Jan Mazur w 1973 roku polecił, aby oddać obraz do konserwacji. W trakcie prac konserwacyjnych ustalono, że obraz jest autentyczny. Trudne lata komunizmu nie pozwalały na publiczną prezentację obrazu i dopiero w 2004 roku zdecydowano obraz upublicznić. Oczywiście wcześniej znaleźli się sponsorzy, dzięki którym stało się to możliwe: ubezpieczenie, zabezpieczenie, odpowiednia adaptacja budynku i pomieszczenia dla obrazu były bardzo kosztowne. I od 10 lat dzieło jest u nas prezentowane. Kiedy zostałem dyrektorem muzeum w 2009 roku, obraz już tam był.
 
- Niektórzy kosowianie mają pretensję, że w kierowanym przez księdza muzeum podobno nie mówi się, że obraz przebywał kiedyś w Kosowie.
- Bardzo mnie to pytanie zdziwiło. Prawie za każdym razem podkreślamy, że dzieło zostało odnalezione na plebanii w Kosowie Lackim.
 
- Ale nie zawsze?
- Owszem, czasami o tym nie mówimy. Dlaczego? Otóż przyjeżdżają do nas różni ludzie, których nie zawsze interesuje historia obrazu. Oni widzą wielkiego Mistrza, "Ekstazę św. Franciszka", kolorystykę, kompozycję i głębię tego obrazu, podziwiają drobne szczegóły zawarte w obrazie. O tym, czy obraz został przywieziony przez żołnierza napoleońskiego czy kupiony przez księdza w antykwariacie, nie wszystkich ludzi interesuje. Nie pytają jak tu trafił, nawet nie pytają dlaczego jest w Siedlcach.
 
- Warto dodać, iż mieszkańcy Kosowa nie chcą, aby obraz do nich powrócił, bo z tym wiążą się ogromne koszty ubezpieczenia, itd. Chcą tylko tego, aby podkreślać o nich w muzeum...
- Prawda jest taka, że gdyby nawet chcieli, aby obraz do nich powrócił, nie byłoby takiej możliwości. Obraz nie stanowił bowiem nigdy własności parafialnej tylko własność prywatną księdza. Nigdzie nie jest wymieniany w żadnych inwentarzach kościelnych. Po prostu kupiony jako prezent na imieniny w warszawskim antykwariacie.
A jeśli chodzi o utrzymanie dzieła to rzeczywiście jest bardzo kosztowne. Dokładnych kwot nie mogę zdradzić, ale składa się na to ubezpieczenie, odpowiedni system zabezpieczający, monitoring oraz bieżące wydatki, chociażby klimatyzacja czy rekuperacja pilnujące temperatury na właściwym poziomie. 
 
- W Kosowie - podobnie jak w Siedlcach - zorganizowano w tym roku obchody upamiętniające hiszpańskiego artystę. Pierwsze spotkanie podczas którego miejsce miała promocja książki Izabelli Galickiej i Hanny Sygietyńskiej "El Greco z Kosowa Lackiego", odbyło się na początku kwietnia. Na spotkanie zaproszono również przedstawicieli Muzeum Diecezjalnego, ale nikt nie przyjechał. Dlaczego?
- Bardzo żałuję, iż nie mogłem uczestniczyć w spotkaniu organizowanym przez władze Kosowa Lackiego. Miałem wtedy rekolekcje w parafii Stoczek Łukowski i musiałem być na Mszy św. o godz. 17:00. Nie było zatem fizycznej możliwości, abym mógł być wtedy w Kosowie. Bardzo chciałem pojechać, ale niestety nie mogłem. 

Nic straconego! Będą przecież kolejne spotkania. Czy zaszczyci ksiądz kosowian swoją obecnością?
- Jeśli zostanę zaproszony, z wielką chęcią pojadę. Mam również nadzieję, że mieszkańcy Kosowa będą uczestniczyć w naszych spotkaniach. Bo zarówno kosowianie, jak również siedlczanie mają ten sam cel, którym jest spopularyzowanie El Greca. Ten obraz niech będzie takim magnesem, który jeszcze bardziej zjednoczy obie diecezje... Mam nadzieję, że będą jeszcze okazje do spotkań w Roku El Greca. Może jakiś wykład w ośrodku kultury czy szkole. Dodam, że wielu kosowian odwiedza nasze muzeum – i często mówią „chcieliśmy zobaczyć naszego El Greka”. A szkoła, chyba liceum, bierze udział w konkursie wiedzy o El Greco.
 
 
- Dziękuję za rozmowę. 

Rozmawiał KAMIL WASZCZUK


« wróć | komentarze [2]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Niektórzy kosowianie mają pretensję, że w kierowanym przez księdza muzeum podobno nie mówi się, że obraz przebywał kiedyś w Kosowie. - Bardzo mnie to pytanie zdziwiło. Prawie za każdym razem podkreślamy, że dzieło zostało odnalezione na plebanii w Kosowie Lackim. Prawie robi wielką różnicę.........

1
2014-05-16 16:33:41

"Owszem, czasami o tym nie mówimy. Dlaczego? Otóż przyjeżdżają do nas różni ludzie, których nie zawsze interesuje historia obrazu. Oni widzą wielkiego Mistrza, "Ekstazę św. Franciszka", kolorystykę, kompozycję i głębię tego obrazu, podziwiają drobne szczegóły zawarte w obrazie. O tym, czy obraz został przywieziony przez żołnierza napoleońskiego czy kupiony przez księdza w antykwariacie, nie wszystkich ludzi interesuje" Czyyyyyżbyyy?

xd
2014-05-16 16:32:00
Strona 1/1






Dane kontaktowe