40
2018
2017-03-06

Nie żyje Władysław Piecyk - została piękna pamięć


W poniedziałek 13 lutego 2017 r. w Warszawie zmarł polonista Władysław Piecyk, emerytowany nauczyciel I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie i jego dyrektor w latach 1985 – 1990. Pogrzeb odbył się w piątek 17 lutego w parafii pw. Matki Bożej Saletyńskiej w Warszawie-Włochach. Uczestniczyła w nim kilkudziesięcioosobowa grupa osób z naszego miasta – przyjaciół, znajomych, byłych uczniów. W ich imieniu profesora pożegnał Adam Koprowski, w imieniu Sokołowskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Agata Mosiej, w imieniu kolegów - nauczycieli Kazimierz Strupiechowski.

Dla „Wieści Sokołowskich” Władysława Piecyka wspomina Wanda Wierzchowska, Honorowy Prezes Sokołowskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego.

„Włodek, bo tak do niego się zwracaliśmy, urodził się w Kieleckiem, w rodzinie kolejarza, następnie wraz z rodzicami zamieszkał w Jaktorowie niedaleko Grodziska Mazowieckiego. Ukończył Studium Nauczycielskie w Kielcach i Wyższą Szkołę Pedagogiczną im. Powstańców Śląskich w Opolu. Do Sokołowa przybył w 1965 r. i rozpoczął pracę jako nauczyciel j. polskiego. Pracował w różnych placówkach oświatowych, najdłużej w I LO, od 1984 r. aż do emerytury w 2006 r. Na początku uczył w Technikum Chemicznym, które przez pewien czas mieściło się w budynku obecnej PSP nr 4 przy ul. Kupientyńskiej, podobnie jak I Liceum Ogólnokształcące.
Włodka poznałam w 1965 r. Byłam wtedy komendantką Hufca ZHP, a on założył w szkole drużynę harcerską. Potem okazało się, że razem z żona zamieszkał w tym samym bloku, co i ja z rodziną. Zaprzyjaźniliśmy się. Często spotykaliśmy się w ogrodzie działkowym, gdzie i Piecykowie, i my mieliśmy działki prawie po sąsiedzku. Ta działka była jego wielkim hobby - bardzo wypielęgnowana, z ogrodniczymi nowościami, po które jeździł do Powsina do Ogrodu Botanicznego i na różne wystawy.
Był wyjątkowym polonistą - regionalistą, językoznawcą, świetnym znawcą literatury. Szczególnie kochał twórczość klasyków - Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Kraszewskiego, a także Gałczyńskiego i Miłosza. Zaangażował się w działalność Sokołowskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Praca Włodka była nieoceniona, szczególnie przy powstawaniu kolejnych wydawnictw. Prawie w każdym z nich znajdują się jego bardzo interesujące artykuły.
To z inicjatywy prof. Piecyka w I LO powstało bardzo prężnie działające Koło Młodych Regionalistów. Mottem aktywności członków Koła były słowa „Tutaj mieszkasz, tu są Twoje korzenie. Pomóż ocalić od zapomnienia to, co jest jądrem tej ziemi. To dla tych, co teraz, dla tych, co po nas”. Te słowa Władysława Piecyka stanowią też motto kolejnych numerów Biuletynu „U nas na Podlasiu”, wydawanego przez STS-K.
Włodek aktywnie uczestniczył w obozach gwaroznawczych. Wygłaszał wykłady, kierował pracą młodych ankieterów, opracowywał wyniki badań i przygotowywał je do druku. Młodzi regionaliści pomagali mu gromadzić legendy, słownictwo gwarowe, ale też i żargon młodzieżowy. Uczestniczył, wraz z innymi przedstawicielami STS-K, w ogólnopolskich konferencjach regionalistów w Olecku, Suwałkach, Augustowie, na UKSW w Warszawie. Wszędzie budził zachwyt swoją wiedzą i pięknem języka. W mojej pamięci zapadły jego rozmowy z Jerzym Zelnikiem, prof. Falińską, z polską młodzieżą z Wilna,
W Sokołowie mieszkał 52 lata. We wrześniu 2016 roku wyprowadził się z żoną do Warszawy, bliżej córki i lekarza specjalisty, pod którego opieką pozostawał od wielu lat. Mimo wyjazdu, tak jak i wcześniej bardzo interesował się tym, co robimy aktualnie w Towarzystwie, przejmował się wszystkim, pomagał. O tym często rozmawialiśmy na działce. Żył Sokołowem. Wyjazd stąd, podobnie jak wcześniej przejście na emeryturę, były dla niego dużym przeżyciem.
Był dobrym nauczycielem, bardzo lubił młodzież, która szanowała go za poczucie humoru, wiedzę, elokwencję, takt, skromność, ale i stanowczość. Wprowadzał w swoje otoczenie ład, spokój. Nie podnosił głosu nigdy, jednak kiedy wchodził na salę, zapadała cisza. Kulturą osobistą emanował na młodzież. Żył zdecydowanie za krótko…”

Jeden z artykułów, zamieszczony w okolicznościowym wydawnictwie STS-K „W pamięci naszej… W 150. rocznicę stracenia ks. St. Brzóski i Fr. Wilczyńskiego” Władysław Piecyk zakończył słowami znakomitego poety epoki renesansu Szymona Szymonowica „Będzie pamiątka moja na wieczny czas stała/, Bo nie żył, po kim piękna pamięć nie została”. Odwołując się do tych słów, można napisać, że po Władysławie Piecyku niewątpliwie została piękna pamięć.

J.O.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe