17
2020
2014-08-15

Nie tylko serce zostało nad Bugiem


W niedzielę 10 sierpnia po Mszy św. o godz. 8 ze swoimi rodakami z ceranowskiej parafii spotkał się Franciszek Kobryńczuk, profesor doktor habilitowany nauk weterynaryjnych, autor kilkudziesięciu zbiorów wierszy dla dzieci, młodzieży i dorosłych.  Wspomnieniowe teksty Franciszka Kobryńczuka wielokrotnie ukazywały się w naszym tygodniku. 

Na spotkaniu w kościele parafialnym w Ceranowie autor zaprezentował poemat „Pieśń o Matce Bożej Kodeńskiej”. Starannie wydana książka pod tym samym tytułem, ilustrowana zdjęciami Bogusławy Szmurło, ukazała się w bieżącym roku dzięki wsparciu Towarzystwa Miłośników Ziemi Sterdyńskiej. Zebrani ze wzruszeniem wysłuchali wierszowanej opowieści o historii powstania obrazu i jego burzliwych losach po tym, jak książę Mikołaj Sapieha wykradł go z Rzymu i umieścił w rodzinnym Kodniu. Poeta w wyjątkowy sposób ożywił bohaterów tamtych wydarzeń, dziękując w ten sposób „Pieśnią …” i wierszem „Błękitna moja Madonno” za powrót w matczyne objęcia oraz za wyrwanie z zimnych uścisków śmierci. Wspomniała o tym we wstępie Stanisława Maciak, Sekretarz TMZS. Trzeba tutaj wyjaśnić, ze te „zimne uściski śmierci” odnoszą się do młodości autora, kiedy to za przynależność do tajnej młodzieżowej organizacji niepodległościowej w Sterdyńskim Gimnazjum Samorządowym został skazany na wyrok długoletniego więzienia, który to wyrok odbywał w latach 1950 – 1955. Po obaleniu reżimu komunistycznego, na początku lat 90-tych XX wieku wyrok został unieważniony przez sąd.
Po spotkaniu była możliwość nabycia książki z dedykacją autora oraz rozmowa ze sławnym ziomkiem, który często podkreśla, że jego „serce zostało nad Bugiem”.
Książka jest dostępna  w Bibliotece Pedagogicznej przy ul. H. Oleksiaka-Wichury.
 
J.O.




« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Pan profesor, to wspaniały człowiek

Helena
2014-08-18 16:40:43
Strona 1/1






Dane kontaktowe