17
2020
2010-10-27

Nie bójcie się marzeń!


Sokołowianka Aleksandra Skibniewska pojechała do Londynu w styczniu 2009 roku. - Wyjechałam wtedy, kiedy wszyscy wracali To była taka emigracja wsteczna. Chciałam sprawdzić, czy mogę tam zrealizować marzenia - wspomina. Czy jej się to udało?

Dlaczego zdecydowała się na Londyn? - W Sokołowie nie ma możliwości odbycia studiów fotograficznych. I raczej nikt nie pozwoliłby mi po takim kursie czy studiach przyjść do pracy i obsługiwać flashów, których nigdy nie widziałam na oczy. Trudno jest nie mieć doświadczenia i je zdobyć, nie wiedząc zbyt wiele o aparatach.
Oli zależało na tym, aby nauczyć się fotografowania i zdobyć w tym zawodzie doświadczenie. Dlatego wybrała Londyn. Tam było to możliwe. - Trzy dni po przyjeździe zaczęłam kurs fotografii reporterskiej na Central Saint Martins College. Już od pierwszego tygodnia musiałam biegać z aparatem i robić reportaże z najróżniejszych miejsc, np. bazarku. W ciągu trzech miesięcy oduczyłam się skrępowania, jakie towarzyszyło mi kiedy podchodziłam do obcych ludzi z aparatem.
Pierwszą pracę znalazła w studiu fotograficznym New Id. - Tam najpierw ludzi malowano, przygotowywano, później ja robiłam im zdjęcia, które następnie były sprzedawane. Spotkałam tam osoby, które pokazały mi te wszystkie softboxy i od pierwszego dnia, modląc się, żeby niczego nie popsuć, udawałam, że wiem dużo - żartuje Ola. - Kiedy minął rok pracy z ludźmi w tym studiu, mogłam z zamkniętymi oczami ustawiać oświetlenie studyjne, ludzi, dzieci, dobierać im ubrania i sprawiać, żeby czuli się dobrze.
INFO/FOT. KATARZYNA MARKUSZ
WIĘCEJ O LONDYŃSKIEJ PRZYGODZIE OLI – W WIEŚCIACH Z 28 PAŹDZIERNIKA

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe