38
2019
2012-03-24

Nauczyciele będą pracować dłużej?


Jak wiadomo Oświata powinna być finansowana przez Państwo, które co roku wypłaca tak zwaną subwencje oświatową. Wszystko byłoby w porządku gdyby kwoty tych subwencji wystarczały na utrzymanie poszczególnych placówek. Jednak od kilku lat coraz większe koszty spadają na samorządy gminne, miejskie i powiatowe. Poza kosztownymi remontami i codziennymi kosztami utrzymania placówek, najwięcej funduszy przeznaczanych jest na wynagrodzenia dla nauczycieli, którzy według przewodniczącego konwentu Józefa Grzegorza Kurka, są faworyzowani z racji obowiązującej Karty Nauczyciela. Dzięki temu aktowi prawnemu nauczyciele mają zabezpieczony tygodniowy 18 godzinny wymiar czasu pracy, co jest nie w porządku wobec innych pracowników, którzy korzystają z uprawnień gwarantowanych przez zwykły kodeks pracy.

„Różnica zauważalna jest również w wymiarze urlopu wypoczynkowego. Zgodnie z kodeksem pracy pełny wymiar urlopu wynosi 1 miesiąc, natomiast nauczycielom przysługują prawie 3 miesiące urlopu.”- stwierdza przewodniczący.

W trakcie spotkania zwrócono również uwagę na to, że  niż demograficzny spowodował ucieczkę nauczycieli przed utratą pracy w tak zwane „urlopy na poratowanie zdrowia.” W ostatnich miesiącach zauważono znaczne nasilenie takiego postępowania, co dodatkowo obciąża gminne budżety, ponieważ samorząd zmuszony jest do dwukrotnej zapłaty za tą samą pracę, ponieważ wynagrodzenie należy się zarówno zastępcy jak i nauczycielowi przebywającemu na urlopie. Szacuje się, że tylko w województwie mazowieckim samorządy rocznie wydadzą na ten cel ok. pół miliarda złotych. Średnia pensja nauczyciela dyplomowanego w minionym roku wynosiła 4607 zł brutto, jednak do tej kwoty należy doliczyć 812 zł kosztów, które musi ponieść pracodawca, co daje łączną sumę ok. 5419zł miesięcznie. Jednak to nie wszystko, w przypadku nauczycieli pracujących w gminach wiejskich należy doliczyć 10%  dodatek wiejski i dodatek mieszkaniowy. Poza tym co roku gminy zobowiązane są do wypłaty tzw. „13” pensji  nawet temu nauczycielowi, który przebywa na urlopie.

W piśmie przedstawionym podczas konwentu przedstawiono kalkulację wynagrodzenia nauczyciela dyplomowanego od września 2012 r. pracującego na pensum tj. 18 godz. tygodniowo.  Jak czytamy „Planowane średnie wynagrodzenie wynosi 5000,35 zł brutto i składa się na nie:

1. wynagrodzenie zasadnicze 3109 zł

2.staż pracy 20%  621,8zł

3.1/12 – „13” pensja 325 zł

Co razem daje 4055,8 zł + ewentualne dodatki motywacyjne, lub funkcyjne. Z tych obliczeń wynika, że do pełnego wynagrodzenia nauczyciela brakuje ponad 940 zł, które musi wypłacić samorząd. Jednak aby nauczyciel zarobił te pieniądze musiałby pracować podstawowe 18 godzin w tygodniu plus dodatkowe 6 godzin, co nadal daje tylko 24 godziny pracy w tygodniu, a nie 40 jak w przypadku innych pracowników szkoły. Warto zwrócić uwagę również na to, że każda podwyżka płac, o której decyduje rząd coraz bardziej obciąża budżety poszczególnych samorządów. Zgromadzeni na konwencie burmistrzowie i wójtowie zdają sobie sprawę z tego, że potrzebna jest zmiana w przepisach. Jedynym rozsądnym wyjściem z tej trudnej sytuacji, jest zwiększenie godzin pracy nauczycieli. Jednak jeśli zmiany w Karcie Nauczyciela nie są możliwe, subwencja oświatowa przekazywana na każdą placówkę powinna zostać zwiększona tak, aby wystarczała na pokrycie wszystkich kosztów. Utrzymanie obecnych warunków jest zmierzaniem w tzw. „ślepą uliczkę”, która prowadzi do likwidacji mniejszych placówek i zadłużania kolejnych gmin.

 

JF

« wróć | komentarze [9]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Zapewniam Cię, że nie trzeba mieć dwudziestoletniego stażu pracy w szkolnictwie aby zarabiać 3000 „na rękę”, pamiętając cały czas, że mówimy o wymiarze godzin o połowę niższym od wymiaru godzin obowiązującego w każdej innej branży. Co do drugiej części Twej wypowiedzi, sam przerabiałem opisane przez Ciebie sytuacje, ale ja staram się patrzeć na sprawę kompleksowo wiedząc, że o taki stan rzeczy nie należy winić tego miłego pana/pani z okienka a ich kolegów po fachu urzędujących parę szczebli wyżej, których nierzadko mamy wątpliwą przyjemność oglądać na ekranach naszych telewizorów. Podsumowując, jeśli nadal w parlamencie będą zasiadać wciąż te same twarze, bez dopływu świeżej krwi, jeśli nadal istniał będzie wszędobylski nepotyzm w instytucjach państwowych, utrudniający awans ludziom młodym, wykształconym, pełnym zapału do pracy to my jako społeczeństwo ciągle będziemy skazani na tego typu przyjazne nam rozwiązania. Pzdr

narciarz
2012-03-27 18:36:08

Panie Narciarzu; trzy tysiące, to może zarabiają ludzie z godzinami nadliczbowymi; z dwudziestoletnim stażem nauczyciel dyplomowany w Sokołowie osiąga na tzw. gołym etacie czyli bez godzin nadliczbowych jakieś 2500 zł. Natomiast szafowanie jak w artykule kwotami brutto, to trochę jest niepoważne, wszak z tego brutto państwo zabiera ZUS, podatek dochowdowy czyli 50% + 19%. A jak dodamy jeszcze to co weźmie sobie tytułem vatu czyli 23% przy każdej wizycie w sklepie, akcyzę itp., to się okaże, że ... No ale to poboczna dyskusja o skali rabunku dochodów obywateli, zresztą wszystkich. Co do załatwiania spraw przez urzędników, to opadły mi ręce. Jak istnieje przepis kretyński, że ja muszę, żeby postawić płot, mieć plan tegoż płotu i zgodę urzędu, no to urzędnicy załatwiają owe sprawy. Wyobrażam sobie świat, w którym właśćieil działki bez nadzoru urzędniczego jest w stanie zdecydowac o budowie ogrodzenia, ba on nawet wynajmie fachowców i zbuduje dom bez nadzoru urzędów!!! Kolejne kuriozum - jak ściąć drzewio na swojej ziemi jeśli nie jest owocowym? Oto trzeba iść do tych "uśmiechniętych i kompetetnych urzedników" żeby wydali zgodę. Zauważ, zgodę na ściecie mojego drzewa na mojej ziemi!!! I tutaj zasadnicza uwaga, rzeczywiście są to ludzie wykształceni, zapewne mili osoboście, ale społecznie biurokracja jest jak rak. Nie generuje żadnych wartości ekonomicznych, a odwrotnie, dusi działalność obywateli i kosztuje nieporównainie więcej niż szkoły. Zresztą ten kształt szkolnictwa, który po wszelkich zmianach teraz obwiązuje jest właśnie efektem działalności nie nauczycieli, ale urzędników w MENie i innych okupujących nas instytucji biurokratycznych. Pozdrawiam; i do nastepnej wymiany zdań ...

Algorytm likwidacji
2012-03-27 09:20:33

To, że samorządy są spadkobiercami obowiązku utrzymywania szkół wraz z Kartą Nauczyciela nie oznacza, że nie należy zreformować owej Karty, która jest dokumentem przestarzałym i niedostosowanym do dzisiejszych realiów. Mówiąc o zawodzie nauczyciela na poziomie gminnym czy powiatowym do tej pewności etatu należy jeszcze dodać aspekt finansowy połączony z mniejszą ilością godzin co sprawia, że praca nauczyciela staje się jednak dość atrakcyjna. Zakładając wynagrodzenie na poziomie 3 000zł proszę wskaż mi szanowny Panie Algorytmie inną profesję gdzie można uzyskać takie wynagrodzenie pracując ok. 20 godzin tygodniowo. Inny przykład, czy przedszkola nie powinny być czynne trochę później niż do godziny 16 (nie wszyscy mają szczęście kończyć pracę o tej godzinie) i zajmować się naszymi dziećmi również w wakacje (nie wszyscy rodzice mają 2 miesiące wolnego)? Następny temat – zamykanie szkół. Czy zasadne jest sztuczne utrzymywanie szkół do których uczęszcza kilkanaście lub kilkadziesiąt uczniów? Szkół w których na jednego nauczyciela przypada 4-5 uczniów? Ostatnie zdania Twojej wypowiedzi zadziwiły mnie najbardziej. Piszesz, że z nauczycieli jest pożytek społeczny bo oni czegoś uczą, z urzędników jest taki sam pożytek społeczny bo pomagają załatwić masę spraw a, że czasem wykazują się niekompetencją i ignorancją to tyczy się to również nauczycieli, którzy nierzadko nie potrafią nauczyć dziecka na przyzwoitym poziomie i przechodzą sobie obok swoich obowiązków bokiem. Ponadto dziwi mnie stwierdzenie o urzędniczym przeszkadzaniu. Powinieneś wiedzieć, że często jest to następstwem masy przepisów często niespójnych, których stosowanie jest niestety obowiązkiem. Z mojego osobistego doświadczenia z sokołowskimi urzędami wynika, że coraz częściej można spotkać tam ludzi wykształconych uśmiechniętych, służących pomocą i przede wszystkim znających dany temat, co jeszcze kilka lat temu było czymś rzadko spotykanym.

narciarz
2012-03-26 19:05:28

Do Pana Narciarza: racjonalny - od ratio - znaczy rozumny, więc proszę bardzo. Oto wszelkiej maści samorządy w podskokach przejęły szkolnictwo od państwa, przejęły z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z KN. Przyjęły, bo to zwiększało znacznie zakres ich władzy nad pieniądzem publicznym. Przyjęły, bo mogą wpływać na obsady kiepskich bo kiepskich, ale stanowisk kierowniczych w oświacie, a i posada nauczyciela w naszych cudownych czasach, mimo że finansowo dziadowska od wieków, ale w świecie gminnym czy powiatowym chociażby przez względną pewność etatu, stała się interesująca. Ale rychło okazało się, że rząd nie był dobrym wujkiem i dał oświatę bez pełnego finansowania, trzeba wszak oszczędzać. Dodatkowo rząd zdjął z siebie odpowiedzialność, tworzy idiotyczne reformy, maturzyści nie wszyscy piszą i czytają, a liczą ... , no słowem inteligencja 30% (tyle trzeba mieć żeby zdać). Teraz jak powstaje problem z pieniędzmi, to nasi samorządowcy zamiast iść do sądu i wymusić pełne finansowanie przez rząd, no to oni wolą zamykać szkoły i zgwałcić KN. Najprościej, a jaka finezja rozumowania! Ja mam lepszy pomysł, i ten Twój Panie wójt z Repek byłby rad, oto zamknąć wszystkie szkoły, a subwencję oświatową przeznaczyć na zwiększenie zatrudnienie w gminach i powiatach, podnieść niebożętom urzędnikom pensje, niech widzą, że hasło gierkowskie "Żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej" -, że ono obowiązuje. Tyle tylko, że z nauczycieli jest jakichś pożytek społeczny, oni czegoś kogoś uczą. Jak władza nie przeszkadza to nawet nieźle, a urzędnicy? Doją ten kraj, a jak już zadziałają, to przeszkadzają żyć: nauczycielom, rolnikom, budowlańcom, handlowcom etc., etc.Więc może redukcje w urzędach gminnych, miejskich, powiatowych, wojewódzkich ... ? A kasa na edukację?

Algorytm likwidacji
2012-03-26 12:35:32

Żeby dostać się do pracy do szkoły trzeba znać kogoś w gminie, mieście czy powiecie. Inaczej nie ma szans. No i później okazuje się, że nasze dzieci ma pod opieką osoba, która nie ma o tym zielonego pojęcia i się męczy. A dzięki właśnie takim osobom chcą zlikwidować KN.

abc
2012-03-26 10:09:48

Poproszę racjonalny argument Panie Algorytmie. Co do radości gawiedzi okolicznej to chyba jednak jest zupełnie odwrotnie. Również pozdrawiam

narciarz
2012-03-25 19:10:17

Do jegomości Narciarza: widać, że Wasze mało masz pojęcia o pracy nauczyciela, rękami, czy też "ręcami" się Waść podpisować nie spiesz, bowiem przy narciaskim fachu łacno jest je na stoku nadwyrężyć - kozła nieprzystojnie machnąwszy. Nieprzystojnie, bo wylądować można w dziwej pozie, mocno wypiętej. Słowem słuchać hadko Waścinych myśli, a rada jeszcze jedna dla Waszmość Pana narciarza, weź umiłowanego wójta ze sobą, razem ślicznie na stoku fikniecie; ku uldze nauczycieli i radości gawiedzi okolicznej. Pozdrowienia!

Algorytm upadłości
2012-03-25 14:33:36

Likwidacja częściowa czy całościowa Karty Nauczyciela doprowadzić powinna do pewnej racjonalizacji w zatrudnianiu. Nie może być tak, że z połowy dochodu gmin jakie przeznacza się na oświatę kilkadziesiąt procent stanowią pensje nauczycieli, których tygodniowy wymiar pracy jest o połowę niższy od wymiaru osób pracujących w każdym innym zawodzie. Podpisuje się obiema rękami pod działaniami Wójt gminy Repki, po których nauczyciele dostępni są w szkole 8 godzin, z czego korzystają zarówno sami uczniowie jak i ich rodzice.

narciarz
2012-03-25 11:03:30

Karta Nauczyciela z wielu względów jest aktem kuriozalnym, ale jak zwykle jest to ale ... Gdyby nie ona - wójtowie, burmistrzowie i starostowie mieliby zupełnie wolną rękę. A to oznacza, że uczyłby w szkole najczęściej szwagier szwagra. Czy trzeba zmieniać Kartę, bo "państwo nie daje" na szkoły? Chyba nie, przecież w rządzie i parlamencie są koledzy partyjni naszych gminnych, miejskich i powiatowych Umiłowanych Przywódców. Sam parlament kosztuje ok. 700 mln zł rocznie, jakby dodać koszty rozmaitych "gabinetów politycznych" w rozmaitych ministerstwach, skasować np. powiatowy szczebel administracji (jako zbędny), to pewnie znalazłoby się z 6-8 mld złotych. Te pieniądze mogłyby postawić na nogi oświatę, a i w znacznym stopniu politykę prorodzinną (nie mylić z nepotyzmem). Trzeba zamiast "dojeżdżać" nauczycieli mocniej upominać się o swoje od rządu. A i nie podrzucać pomysłów skasowania KN, bo nauczyciele, przynajmniej niektórzy, mogą pamiętać w czasie wyborów, kto i jak im pomógł pozbyć się Karty.

Algorytm likwidacji
2012-03-25 00:16:57
Strona 1/1






Dane kontaktowe