17
2020
2020-11-17

Narodziny niepodległości w gminie Jabłonna Lacka


W 2015 roku drukiem w Efekt Studio ukazała się obszerna publikacja „Gmina Jabłonna Lacka w słowie i fotografii”. Jej wydawcą jest Gmina Jabłonna Lacka, autorem – Bogusław Niemirka, pochodzący z Jabłonny znawca i pasjonat historii regionu, prawnik z zawodu. Korzystając z tej jakże potrzebnej książki warto z okazji niedawnego święta 11 listopada zaprezentować naszym czytelnikom, jak kształtowały się zręby niepodległości po 123 latach zaborów w jednej z większych gmin powiatu sokołowskiego.

Lata I wojny światowej
W okresie I wojny światowej gmina Jabłonna nie doznała poważniejszych zniszczeń. Odwrót Rosjan w lecie 1915 r. łączył się ucieczką znienawidzonych funkcjonariuszy aparatu państwowego. Uciekły także „menaszki” z Wirowa oraz popi z Gródka i Czekanowa, nikt ich nie żałował. W ramach ewakuacji ludności na wschód pociągnęło także kilkanaście miejscowych rodzin, które przyjęły prawosławie, niektóre z nich wróciły dopiero po 1929 r. Przy wycofywaniu się jednostki odwrotowe niszczyly plony i niektóre budynki. Całościowo spaliły się wsie Krzemień, Wieska i Czekanów. Okolice Jabłonny były terenem walk odwrotowych, w wyniku których zginęło z obu stron [rosyjskiej i niemieckiej] kilkunastu żołnierzy. Niemcy pochowali ich potem we wspólnej kwaterze żołnierskiej na skraju lasu „Ojców”. […]
Po 1915 roku Polacy mogli za zgodą okupanta niemieckiego przystąpić do tworzenia szkół na terenie powiatu, potem polskiego sądownictwa. Doświadczony na tym polu Feliks Grzymała [syn byłego właściciela Jabłonny, właściciel Toczysk Czortek, absolwent słynnego uniwersytetu w Dorpacie, aktywny na polu społecznym, w 1906 r. wybrany do sądu gminnego, w 1907 r. współzałożyciel słynnej Spółdzielni Spożywców „Pszczoła” w Jabłonnie] był inicjatorem a potem przewodniczącym rady szkolnej powiatu sokołowskiego, od jesieni 1917 roku pełnił funkcję sędziego polskiego sądu pokoju w Skrzeszewie, orzekający już „w Imieniu Korony Polskiej”.[...] Okupacja niemiecka połączona była z drenażem gospodarczym ziem polskich. Niemcy nakładali wysokie kontyngenty i egzekwowali je skrupulatnie. Konfiskowano na potrzeby frontu metale szlachetne, łupem padła m.in. część dzwonów kościelnych. Lata wojny były dla ludności latami głodnymi. Z drugiej strony lokalna społeczność cieszyła się z możliwości organizowania swoich spraw bez ingerencji obcych władz. Po wsiach powstawały polskie szkoły i małe kooperatywy, do ksiąg parafialnych wprowadzono język polski (koniec 1915 r.).”

Parafie
W dobie prześladowań unitów świątynia unicka w Gródku została zawłaszczona na prawosławną cerkiew, podobnie stało się z cerkiewką w Czekanowie i z kościołem katolickim w Wirowie. Po ewakuacji Rosjan na początku I wojny, możliwa stała się restytucja dawnych parafii, również unickich. Ostatecznie w 1919 w Gródku i w Wirowie powstały nowe katolickie parafie, natomiast w Czekanowie w latach 30. XX wieku powołana została filia parafii katolickiej w Jabłonnie.

Samorząd gminny
"[…] W zakresie spraw ustrojowych samorządu lokalnego utrzymano na początku w mocy ustawę o samorządzie gminnym z 1864 roku, z modyfikacjami wprowdzonymi dekretem Naczelnika Państwa z 27 XI 1918 r. Na mocy tych postanowień wójtowie i sołtysi byli jednocześnie funkcjonariuszami państwowymi. Wybierało ich zgromadzenie gminne. Nowym organem była Rada Gminy wybierana przez zgromadzenie na okres 3 lat. Rada przygotowywała wnioski i budżet, zawiadywała majątkiem i funduszami gminnymi. Kontrolowała urzędników gminnych i wójta. Organem wykonawczym gminy był wójt. Urząd gminy składał się z sekretarza i zazwyczaj z dwóch jego pomocników. Działalność gmin nadzorował wydział powiatowy, kierowany przez starostę. […] Radnych w mniejszych gminach typu jabłońskiej było 12. […] Pierwsze wybory gminne odbyły się na początku 1919 r. (…). Najważniejsze były wybory wójtów. (…) Pierwszym wójtem został Jan Prywata z Dzierzb (zastąpił wójta Stanisława Teodorczuka, powołanego w czasie okupacji niemieckiej). Kolejnym wójtem kadencji 1922- 1925 był Połosa. W zaciętych wyborach w 1928 r. konkurowali Jan Tomczuk z Gródka i Jan Harasimiak z Dzierzb, wygrał ostatecznie Tomczuk”. Natomiast Jan Harasimiak po wygraniu kolejnych wyborów sprawował urząd wójta aż do 1942 r., wspierany przez sekretarza gminy Pawła Czornieja.

Wojna polsko- rosyjska

„Na początku sierpnia 1920 roku Podlasie znalazło się na linii odwrotu wojsk polskich. Na linii Bugu próbowano zorganizować kolejną linię obrony, nad rzeką stały krótko pułki poznańskie, które po niewielkich utarczkach wycofały się. Nadejście wojsk bolszewickich oznaczało trudny czas dla pozostałych na miejscu mieszkańców. […] Obyczajem Rosjan było tworzenie komitetów rewolucyjnych, składających się przede wszystkim z przedstawicieli ludności folwarcznej oraz Żydów. Jeńców- żołnierzy, ale i ludność cywilną wojska rosyjskie mordowały bez pardonu. Uciążliwe były rekwizycje żywności i branie podwód na potrzeby wojska. Niejeden z mieszkańców gminy wzięty z podwodą pod Warszawę stracił tam wóz z koniem. Rządy Rosjan na szczęście trwały krótko. Podlasie znalazło się na szlaku odwrotu rosyjskiej XVI armii. Jej jednostki wycofywały się od 16 VIII przede wszystkim szosą z Sokołowa w kierunku mostu na Drohiczyn. Idąca od południa Grupa Jazdy Ochotniczej mjr Feliksa Jaworskiego przecięła ich linię odwrotu w Skrzeszewie i Frankopolu w dniu 19 VIII 1920 r. Po bardzo zażartych walkach, gdzie sam most i Skrzeszew przechodziły kilkakrotnie z rąk do rąk, Rosjanie zostali wyparci, a sam most we Frankopolu zniszczony. Zdezorientowani Rosjanie zaczęli szukać ucieczki przez inne przeprawy na Bugu, w tym w Gródku i Grannem. W ten sposób wsie jabłońskie zostały narażone na bezpośrednie gwałty i rabunki uciekających tędy wojsk rosyjskich”.

Zbrodnia na mieszkańcach Niemirk

„W dniu 20 VIII 1920 r. cofający się oddział kawalerii bolszewckiej popędził wyłapanych we wsi mężczyzn w stronę Gródka, a nastepnie już po przeprawieniu się przez Bug, w sposób wyjątkowo okrutny wymordował, krzyki mordowanych słychać było kilkanaście klometrów wzdłuż rzeki. Mordercy myli potem w Bużyskach swe zbroczone krwią ręce. Niepojęte jest, że uciekający w popłochu barbarzyńcy mieli jeszcze czas dokonać wymyślnych tortur na bezbronnych cywilach. Z rąk Rosjan zginęli wtedy: Edward Zawadzki (lat 53, pradziadek autora cytowanej publikacji), Antoni Krasnodębski (lat 46), Władysław Niemirka (lat 44), Feliks Uściński (lat 32), Wacław Kobyliński (lat 23), ponadto dwóch innych mieszkańców Niemirk nieustalonego nazwiska. Nieco dalej na północ podczas forsowania Bugu w dniu 20 VIII 1920 r. został ranny w brzuch mjr Tedor Chmielowski (1892- 1920)- dowódca dywizjonu 11 pułku artylerii polowej, wcześniej żołnierz II Brygady Legionów i oficer armii gen. Józefa Hallera. Zmarł następnego dnia w szpitalu polowym w Jabłonnie. Tam został pochowany na cmentarzu parafialnym. Przy jabłońskim cmentarzu znaleziono też zwłoki zarąbanego przez Kozaków bezimiennego polskiego ułana. Zapewne jego grób był oznaczony potem jako „grób nieznanego żołnierza”. Bardzo szybka ucieczka Rosjan sprawiła, że straty były raczej niwielkie i dotyczyły głównie dworów. Bolszewicy zdążyli jednak zrabować sklep Spółdzielni „Pszczoła”, zniszczyli także jej dokumenty”.

W II Rzeczypospolitej
Następne lata niepodległości przynoszą rozwój gminy. Przebudowano budynek urzędu, a obszerny dom zakupiony od Magdaleny Bujalskiej zaadaptowano na szkołę, wznosząc też obok drugi drewniany budynek z przeznaczeniem na ten cel. Z kolei zasłużony dla gminy ks. Aleksader Fijałkowski, proboszcz, doprowadził w 1930 r. do wybudowania tzw. Domu Ludowego, który służył społeczności aż do czasów stalinowskich. Ks. Fijałowski aktywnie działał też w spółdzielni „Pszczoła” oraz doprowadził do powołania w 1926 r. Spółdzielni Mleczarskiej. Aktywność mieszkańców gminy przejawiała się też w powstawaniu ochotniczych straży pożarnych, które w tamtych czasach były organizacjami masowymi. Straż w Jabłonnie powstała jeszcze w 1916 r, a jej pierwszy sprzęt pochodził z darów Franciszka Bujalskiego (właściciela folwarku Jabłonna Lacka) i Feliksa Grzymały. Rozwijały się handel i rzemiosło, znajdujące się głównie w rękach Żydów. Działały młyny, kuźnie, olejarnie, kółka rolnicze. Ważnym wydarzeniem tamtych lat było odsłonięcie w 1930 r. pomnika na cześć poległych żołnierzy wojny polsko- bolszewickiej, pochodzących z gminy Jabłonna. Byli to m.in. Jan Połosa z Krzemienia, który w pułku 1 Dywizji Piechoty Legionów zginął na Ukrainie w końcu 1919 r., Wacław Marczuk z Jabłonny, Wacław Zawadzki z Czekanowa, Franciszek Mikiciński z Gródka, syn Zofii i Mikołaja, z 22 pp w Siedlcach, zginął w maju 1920 roku w miejscowości Bronne koło Żytomierza. Inicjatorem upamiętnienia był ówczesny kierownik szkoły w Jabłonnie Stanisław Stępień. Monument został zniszczony w 1939 roku przez Rosjan, którzy wkroczyli na wschodnie ziemie Polski w wyniku porozumienia z Niemcami. Trzeba dodać, że w listopadzie 2018 roku, w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, odtworzony według pierwowzoru pomnik został odsłonięty ponownie. Inicjatorem jego odbudowy był obecny wójt Wiesław Michalczuk.


 



Oprac. J.O.

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe