42
2019
2010-12-15

Na „nową drogę życia”


W ubiegłym tygodniu zamieściliśmy relację ze spotkania ministra Marka Sawickiego i kandydata (a dziś już wójta) Wiesława Michalczuka z mieszkańcami Dzierzb. Mowa była na nim m.in. o biogazowniach. Dziś publikujemy list, który przyszedł jako komentarz do tego tekstu.

Gratuluję zwycięstwa wyborczego w gminie Jabłonna Lacka, choć nie ukrywam, że swój głos oddałem na Pana kontrkandydata.

Nadzieje i pytania
Mam nadzieję, że jako wójt będzie Pan lepszym samorządowcem niż był Pan przewodniczącym Rady Gminy ubiegłej kadencji. Ufam, że wyciągnie Pan wnioski z popełnianych błędów i zrobi wszystko, by ich nie powtarzać. Wierzę, że wprowadzi Pan dyscyplinę pracy w urzędzie przez siebie kierowanym i że nie zatrudni Pan (a chodzą plotki na ten temat) bez oficjalnej procedury nowych pracowników w ramach podziękowania za to, co zrobili dla Pana w kampanii przedwyborczej.
Żeby jednak miał Pan zajęcie na pierwsze dni urzędowania już dziś poproszę Pana o ustosunkowanie się do poniższej kwestii. Robię to teraz, żeby nie było za późno, gdy zostaną podjęte za plecami mieszkańców jakieś decyzje.

Patrzmy w przyszłość
Jeśli chodzi o spotkanie w Dzierzbach i poruszaną tam sprawę budowy biogazowi , to minister Sawicki i Pan zapomnieliście powiedzieć, że istnieje program rządowy dot. budowy biogazowi w każdej gminie. Pan użył czasu przeszłego i sprytnie wybrnął z odpowiedzi na pytanie mówiąc, że: „Moja kadencja, jako przewodniczącego rady, już się skończyła, jestem tylko kandydatem na wójta. Chciałbym publicznie powiedzieć, że żadnego wniosku, żadnej dyskusji na temat biogazowi w poprzedniej kadencji nie było. Z całą odpowiedzialnością podkreślam, że o tym nie słyszeliśmy”. Panie Michalczuk, mieszkańców nie interesuje to co było kiedyś ! Nas interesuje to, co dzieje się OBECNIE i czy Teraz układał się Pan z „górą” w sprawie budowy biogazowi na terenie gminy, a może i w naszej okolicy.
Znane są układy innych samorządów z firmami deweloperskimi specjalizującymi się m.in. w budowach biogazowi na terenie Polski. Zaufani ludzie w gminnych władzach mają w/w firmom ułatwić pozyskiwanie terenów pod inwestycje. Pozyskanie terenu nie jest łatwe, bo trzeba uzyskać zgodę lokalnej społeczności. Warunkiem powstania inwestycji jest dogodna lokalizacja, tj. bliskość ludzkich siedlisk (chodzi o podłączenie biogazowi do stacji transformatorowej, by mógł następować odbiór wyprodukowanej energii elektrycznej). W innym przypadku koszt budowy linii energetycznej może przekroczyć połowę kosztów budowy biogazowi.

Psychoterapia
Druga ważna sprawa, to zapewnienie dostaw wsadu, tj. substratu roślinnego lub zwierzęcego i tu wsad zapewniać mogłaby chłodnia Morszków, a w przypadku substratu zwierzęcego sokołowskie zakłady mięsne, łukowski „Łmeat”, firma Mościbrody i okoliczne małe ubojnie. Samorządowi gminnemu w zamian za pomoc udziela się wsparcia finansowego na gminne inwestycje, np. położy się asfalt na starych nawierzchniach dróg, po których będą musiały kursować również samochody z wsadem do biogazowi. Gdyby zniszczyły stare nawierzchnie dróg, to mógłby podnieść się krzyk ze strony mieszkańców.
Przedwyborcze spotkanie z ministrem Sawickim było tzw. psychoterapią, tj. przygotowaniem gruntu w celu szybszego pozyskania terenu pod inwestycje. Wiadomo, że jak ktoś załapie się na wójta, to będzie chciał być wójtem w następnej kadencji, a „góra” spoza gminy spełni jego marzenia, zapewniając pieniądze na gminne inwestycje. Najgorzej wyjdą na tym mieszkańcy miejscowości, w której wybudują biogazownię, bo padną od smrodu fermentującej gnojowicy i innych substratów.

Chodzi o zysk…
I jeszcze jedno - biogazownia biogazowi nierówna. Te na wsad roślinny są mniej uciążliwe dla otoczenia (i taka zapewne powstanie w Sawicach), gorzej z tymi zasilanymi wsadem zwierzęcym. W Liszkowie, jak wybudowano biogazownię na wsad roślinny, to obiecano okolicznym rolnikom, że zapewni się im zbyt na kukurydzę i rolnicy dali się nabrać. Tego rodzaju działalność opiera się na odpadach poprodukcyjnych, by zmniejszyć do minimum tzw. koszty własne. Kupując od rolników pełnowartościowy wsad właściciele biogazowi wyszliby na tym jak przysłowiowy „Zabłocki na mydle”. Tu chodzi o to, by pozyskać coś za darmo i zrobić na tym grube pieniądze ( nie mówiąc już o dofinansowaniach unijnych), a te są do podziału miedzy właścicieli firm deweloperskich i ludzi którzy pomagają rozkręcić biznes.
W Niemczech nie działa już 25 procent z istniejących biogazowi, bo stały się nierentowne, a w Polsce powtórzy się ten sam scenariusz. Minister Sawicki nie zna sensu wypowiadanych słów, nazywając ludzi przeciwnych budowie tych „perfumerii” – hipokrytami. To jego wypowiedź jest hipokryzją. Pracująca biogazownia, to potworny smród powstały z utleniającego się metanu, siarkowodoru i transportów gnojowicy.
To pseudonowoczesność i pseudoekologia! A zysku z tego dla mieszkańców jest tyle, co kot napłakał.
OBSERWATOR (PERSONALIA DO WIADOMOŚCI REDAKCJI)
FOT. BG
NA ZDJĘCIU: LAGUNY BIOGAZOWNI W LISZKOWIE

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe