17
2020
2011-08-11

Mój poród - moje prawa


8 kwietnia weszło w życie rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia dotyczące standardów opieki okołoporodowej. Nowe zasady określają zakres obowiązków personelu medycznego wobec kobiety w czasie ciąży, porodu,  połogu oraz postępowania z noworodkiem. Oprócz tego wszystkie podejmowane przez nich działania muszą być udokumentowane.

Poród to jeden z najważniejszych, choć najtrudniejszych momentów w życiu kobiety. Z jednej strony radość z powodu narodzin długo wyczekiwanego maleństwa, z drugiej strach przed bólem, obawa o zdrowie i życie dziecka, i wreszcie wstyd spowodowany odsłonięciem intymnych części ciała. Aby w tych szczególnych chwilach zapewnić kobiecie poczucie komfortu i bezpieczeństwa, wprowadzono nowe zasady medyczne wynikające ze starań min. Fundacji "Rodzić po ludzku". Nie wymagają one reorganizacji pracy oddziału położniczego, ale przede wszystkim szczerych chęci jego personelu.   

Na temat opinii dotyczących tylko niektórych kwestii zawartych w rozporządzeniu rozmawiałam z ordynatorem oddziału położniczo - ginekologicznego, Krzysztofem Popowskim.

            Według ustawy już od pierwszych wizyt u ginekologa pacjentka powinna znać harmonogram badań i wizyt lekarskich, plan opieki prenatalnej i porodu. To obowiązkowa część dokumentacji medycznej, której kopię ma otrzymać również ciężarna.

Krzysztof Popowski: Są to standardy postępowania, które pewne rzeczy uproszczą i pomogą w wielu sytuacjach. Pacjentka ma być świadoma tego, co ją czeka: badania, zagrożenia, ocena ryzyka. Niestety takich wzorcowych planów, jednakowych dla wszystkich oddziałów, nie ma. Wciąż zbieram wprowadzane w innych placówkach dokumenty i na ich podstawie opracuję najodpowiedniejszy dla naszego szpitala. Jednak pozostałe elementy, które reguluje nowa ustawa, już funkcjonują w naszej poradni i oddziale. Od dawna praktykujemy porody rodzinne, gdzie mąż przecina pępowinę, masaże wodne, szkołę rodzenia, ale z pewnością niektóre sytuacje wymagają dopracowania, a inne dopiero zaczniemy wprowadzać. Jestem przekonany, że uda nam się to wszystko zrealizować w przeciągu przyszłego miesiąca.

            Od 21 tygodnia ciąży lekarz prowadzący lub położna dbają o praktyczne i teoretyczne przygotowanie przyszłej mamy do porodu, połogu, karmienia piersią i rodzicielstwa w formie indywidualnej lub grupowej, np. kierując do szkoły rodzenia. Jak to wygląda w sokołowskim szpitalu?

Krzysztof Popowski: W naszym szpitalu od wielu już lat funkcjonuje szkoła rodzenia, do której uczęszcza ok. 20% pacjentek. Na pewno zajęcia będziemy proponowali wszystkim kobietom, ale wątpię, by każda tego potrzebowała. U pierworódki jest to jak najbardziej wskazane, lecz kobieta przed 2, 3 czy 4 porodem- niekoniecznie. Indywidualne przygotowanie  może być realizowane podczas kolejnych wizyt.  

            Ciężarna ma prawo do wyboru miejsca porodu. Nowością jest to, że nie musi rodzić w  szpitalu, najważniejsze, by czuła się bezpiecznie i swobodnie.

Krzysztof Popowski: Prowadząc ciążę tłumaczę przyszłej matce, gdzie powinna rodzić i do niej należy wybór. Szpitale dzielimy według III stopni referencyjności. W I - odbywają się porody matek bez czynnika ryzyka, natomiast w II i III - ciąże patologiczne. Nasz oddział od 2008 roku ma II poziom referencyjny, co oznacza, że możemy odbierać porody patologiczne, czyli np. ciąże bliźniacze, czy z przedwczesnym odpłynięciem płynu owodniowego. Po porodzie umieszczamy dziecko na patologii noworodka, gdzie zapewniamy mu najlepszą opiekę. Proponujemy kobiecie poród w najwłaściwszym dla niej i dziecka miejscu.

Nie jestem natomiast zwolennikiem porodów rodzinnych, ponieważ widziałem wiele porodów nieobciążonych ryzykiem, gdzie nagle, gdyby nie właściwy sprzęt i personel, mogłoby dojść do tragedii. Poród jest nieprzewidywalny, wiele może się podczas niego zdarzyć. Bałbym się rodzić w domu.  

            Pracownicy oddziału położniczego powinni namawiać rodzącą i jej męża czy partnera do wspólnego porodu. Co sądzi Pan o porodach rodzinnych?

Krzysztof Popowski: Porody rodzinne odbywają się u nas od dawna. Nie ma z tym najmniejszego problemu. Kobiecie może towarzyszyć mąż, matka czy inna bliska osoba. Jesteśmy zwolennikami porodów rodzinnych, bo one wpływają na psychikę i dobre samopoczucie kobiety.

            W trakcie porodu zespół medyczny ma nawiązać właściwy kontakt z rodzącą, zwracając uwagę na ton rozmowy, postawę oraz słowa, które do niej kieruje. W ustawie wielokrotnie użyto wyrażenia: personel zachęca. "Należy zapytać rodzącą o jej potrzeby i oczekiwania, a informacja w tym zakresie powinna zostać wykorzystana do wspierania i kierowania rodzącą podczas porodu. Kobieta powinna być traktowana z szacunkiem oraz decydować w kwestiach przebiegu porodu, np. wykonania wszelkich zabiegów i badań". Warto podkreślić, że to tylko niektóre wytyczne. Co ma na celu ten porodowy nie obciążonych ryzykiem?

Krzysztof Popowski: Wszystko zależy od człowieka. Dobry - podejdzie do kobiety ze współczuciem, sercem, ciepłem, zły - będzie okazywał nagminny brak kultury. Nie można traktować rodzącej przedmiotowo i protekcjonalnie, gdyż brak kultury i opryskliwość w myśl nowej zasady jest karygodna. Często ważne są proste gesty lub słowa otuchy, by kobieta psychicznie się nie poddała.

            Wiele kobiet obawia się nacięcia krocza. Według nowych zasad obowiązuje ochrona krocza. Co to oznacza?

Krzysztof Popowski: Kiedy zaczynałem pracę nacinaliśmy 100% kroczy, później 80-90%, a teraz zupełnie odchodzi się od nacinania krocza. Poród bez nacięcia trwa dłużej o 3-4 skurcze. Krocze musi się pomału naciągać, bo inaczej pęknie. To jest kwestia techniki. Bez ingerencji skalpela matka lepiej funkcjonuje: nie odczuwa bólu, wstaje, normalnie siedzi. Dawniej staraliśmy się pomóc nacięciem, by kobieta urodziła jak najszybciej. Teraz wśród pierwiastek wykonujemy 40-50% nacięć, a w pozostałych przypadkach poddajmy krocze naturalnemu rozciąganiu, dążąc do nieokaleczenia. Na naszym oddziale już wcześniej staraliśmy się chronić krocze, ale nie zawsze jest to uzasadnione, np. przy dużym dziecku lub zaburzeniach tętna płodu.

            Odchodzi się również od pozycji leżącej i pół leżącej na rzecz wertykalnej. Dlaczego?

Krzysztof Popowski: Pozycja porodowa zależy od doświadczenia położnej. Kobiety rodzą na boku, w kuckach, na specjalnych krzesłach. Nadal często stosuje się pozycję leżącą, co wynika z łatwości obserwacji i postępu porodu. Inne badania są technicznie trudniejsze. My proponujemy kobietom piłki, worki, chodzenie. Kobiety boją się rodzić w wodzie, co przy porodach fizjologicznych jest jak najbardziej uzasadnione, bo woda zmniejsza odczuwanie bólu. Panie korzystają z masaży wodnych, ale do samych porodów w wodzie podchodzą sceptycznie.

            Osoba odbierająca poród ma położyć dziecko na brzuchu matki, gdzie spędzi ono pierwsze 2 godziny życia, wtedy też dokonywana jest wstępna ocena stanu noworodka. Czy według Pana metoda "skóra do skóry" jest najlepszą dla kobiety i dziecka?

Krzysztof Popowski: Chciałbym znaleźć złoty środek. Wszystko zależy od stanu pacjentki i dziecka. Zawsze trzeba zachować zdrowy rozsądek. Pomimo szczęścia i radości z powodu narodzin dziecka, matki są tak zmęczone, że obarczanie ich noworodkiem na 2 godziny wydaje się bez sensu.

Uważam, że wiele z tych elementów, o których jest mowa w ustawie stosujemy od dawna, ale niektóre trzeba poprawić i udoskonalić. Wszyscy muszą pamiętać, że w położnictwie nie ma 100% sukcesów. Są sytuacje, których nie da się przewidzieć, często niebezpieczne albo po prostu bez wyjścia, a ludzie tego nie rozumieją. Śmierć dziecka zawsze odbiera przyjemność z pracy. Pracuje się wiele lat na swoją renomę i pozycję społeczną, a jedna sytuacja może zaprzepaścić wszystkie starania.

AR(J)

« wróć | komentarze [6]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Rodzić po ludzku w naszym szpitalu????? Nie możliwe, a jak się były ordynator mądrzy w tym wywiadzie

mimi
2012-01-14 22:46:51

wszystkie 4 dzieci urodziałam w tym szpitalu i szczęściliwie i zdrowie. Zawsze moze przytrafić się jakies powikłanie, przecież lekarz nie jest jasnowidzem. Trochę wiary w naszych wspaniałych lekarzy.

MirakaM
2012-01-05 22:53:02

Ja też rodziłam w szpitalu Sokołowskim. Cesarka została mi zrobiona w ostatniej chwili, gdy zanikało tętno płodu. Czy można tak zwlekać???? tym bardziej że byłam tydzień po terminie!!!!!

mama 1
2011-08-31 12:31:40

witam szpital sokołowski i poród tam to pomyłka... rodzić po ludzku śmiechu warte. Wiem bo sama 6 lat temu rodziłam tam i dziecko ledwo żywe wyszło z tej akcji porodowej...

niki
2011-08-29 07:34:55

Szkoda słów na temat porodu w sokołowskim szpitalu. Teraz jestem tuz przed drugim porodem na szczęście nie w Sokołowie. Mój poród odbywał się jeszcze za ordynatora |Rasteńskiego.... przy opiece lekarza którego nie chce tu wymieniać przez grzeczność. Co pz tego że lekarz prowadzący mnie znał bo do niego chodzilam z ciążą i byl na dyrzurze kiedy to tydzien po terminie kilka razy podawano mi oksytocyne bez rezultatu i kiedy wiłam się z bólu w skurczach bez postepu porodu 10 godzin. Bl cały czas i nic powtarzam nic nie zrobił do momentu zaniku tętna u dziecka ... cesarskie ciecie pionowe i 3 Apgar- Zamartwica...Co mi po słowach lekarza prowadzącego przepraszam choć dobrze że one były....Na co czekano... Jakaż do dziś mnie trzyma trauma z tamtego czasu.


2011-08-26 13:54:20

O czym my mówimy najpierw zlikwidujcie prywatne gabinety może będzie normalnej a tak to chodzisz prywatnie /wizyta z badaniem usg 300 zł /parę wizyt i przyjęcie do szpitala z pełną uprzejmością ale nie daj boże trafić na innego lekarza niż ten z prywatnych wizyt zazdrość wzrasta wprost proporcjonalnie do majętności

mama
2011-08-21 11:16:00
Strona 1/1






Dane kontaktowe