27
2019
2012-05-27

Książki pisze za mnie klawiatura


Spotkanie z pisarką zaczęło się od lektury fragmentu jej powieści "Przypadki pani Eustaszyny". Maria Ulatowska czytała od zawsze. To, że napisze książkę, wiedziała również od bardzo dawna. Na co dzień specjalistka od prawa dewizowego, dopiero na emeryturze znalazła trochę czasu i zrealizowała swoje marzenie. Mieszka w samym centrum Warszawy, ale najchętniej mieszkałaby gdzieś poza miastem. Na przykład tam, gdzie stoi dworek pośród sosen. Najbardziej bowiem kocha las, swoją rodzinę i psy. Może w trochę innej kolejności. Na koncie ma cztery powieści: "Sosnowe dziedzictwo", "Pensjonat Sosnówka", "Domek nad morzem" i "Przypadki pani Eustaszyny".

 

Marzenia o pisaniu

Maria Ulatowska nie zamierzała zostać pisarką. - Nie planowałam napisać książki - przyznaje. - Każdy, kto lubi czytać ma jednak takie marzenie, że może i jemu kiedyś uda się napisać książkę. Nauczyłam się czytać będąc małym dzieckiem. Czytanie było popularne w całej mojej rodzinie. Gdy miałam siedem lat napisałam pierwsze opowiadanie wzorowane na "Alicji z krainy czarów". Mój tata był ze mnie ogromnie dumny i wysłał ten tekst do gazety. Niestety, redaktorzy nie poznali się na mnie i opowiadanie się nie ukazało w druku.

Na tych nieśmiałych próbach na jakiś czas skończyły się marzenia o pisaniu dla szerszego grona czytelników. Maria Ulatowska wróciła jednak do swojej pasji gdy była na emeryturze i miała więcej wolnego czasu. - Młody człowiek ma różne zajęcia, pracuje, troszczy się o do i rodzinę - wyjaśnia pisarka. - Dopiero, jak przeszłam na emeryturę zdecydowałam, że będę robić to, na co mam ochotę. Ku mojemu zdziwieniu książka powstała dość szybko.

 

Powieść za powieścią

Napisanie książki to był zaledwie początek. Kolejnym etapem było znalezienie wydawnictwa, które zechce ją opublikować. - Porozsyłałam do kilku wydawnictw książkę za pośrednictwem maila - wspomina autorka "Sosnowego dziedzictwa". - Później przyszło mi do głowy, że może zrobiłam to w niewłaściwy sposób. Bardzo się tym przejmowałam i zaczęłam pisać drugą część "Sosnowego dziedzictwa". Po dwóch tygodniach odezwały się dwa wydawnictwa. Byłam pełna entuzjazmu i gotowa zgodzić się na wszystko. Wkrótce jednak odezwało się też wydawnictwo Prószyński i S-ka. Po jakimś czasie podpisałam z nim umowę na wyłączność. W lutym ubiegłego roku wyszła moja pierwsza powieść, w maju ukazał się "Pensjonat Sosnówka", a w październiku - "Domek nad morzem". Moja ostatnia powieść, "Przypadki pani Eustaszyny", została opublikowana w marcu tego roku.

 

Ciekawe historie

Jeden z czytelników "Sosnowego dziedzictwa" podsunął autorce pomysł na kolejną książkę. - Na targach książki w maju ubiegłego roku odnalazł mnie straszy pan, który w mojej powieści czytał o ul. Kruczej 46 w Warszawie - wspomina Maria Ulatowska. - Okazało się, że ten mężczyzna również kiedyś mieszkał w tym domu. Opowiedział mi wiele ciekawych historii i mieszkańcach tego budynku i ich losach. Postanowiłam napisać książkę pod tytułem "Krucza 46", której akcja zaczyna się w 1937 roku i ciągnie się poprzez wojnę, okupację, powstanie, aż po lata 80. To nie jest książka historyczna, a o ludziach, którzy tam mieszkali przez te wszystkie lata. Książka ta zostanie wydana jesienią.

 

Dużo pomysłów

Trzeba przyznać, że Maria Ulatowska dość szybko pisze swoje książki. Ma też dużo pomysłów. Skąd czerpie inspiracje? - W moich książkach jest trochę ze mnie, trochę z moich przyjaciół i znajomych. Inspirację można też czerpać z tego, co usłyszy się w tramwaju, autobusie, czy na ulicy. Reszta to już wytwór wyobraźni. Ja na przykład uwielbiam Adama Małysza i Jarmark Dominikański w Gdańsku - w tym jestem podobna do jednej z moich bohaterek. Nie lubię natomiast gotować - tu się akurat różnimy. Tak naprawdę to książki pisze za mnie moja klawiatura. Ja jej tylko pomagam. Mam jakiś plan, gdy zaczynam pisać, ale później okazuje się, że moi bohaterowie robią coś zupełnie innego. Kiedy skończę pisać książkę, czytam ją trzy razy.

Czekamy wobec tego na kolejne powieści i kolejne ciekawe spotkania z autorami w Bibliotece Miejskiej.

 

Katarzyna Markusz

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe