17
2020
2011-10-20

Każda miłość jest pierwsza


Uniwersytet Trzeciego Wieku to jedna z najciekawszych propozycji Sokołowskiego Ośrodka Kultury skierowana do seniorów. - Uniwersytet działa już pełnych sześć lat - przypomina Marek Zarębski, przewodniczący Rady Słuchaczy. - Spotykamy się już po raz siódmy na rozpoczęciu roku akademickiego. Życzę wszystkim wspaniałych wrażeń, pasjonujących tematów oraz dużo radości z wykładów.

Wykład inaugurujący nowy semestr odbył się 12 października. Tego dnia miała też miejsce premiera audiobooka "Zwyczajny facet" - najnowszej książki Małgorzaty Kalicińskiej. - Są osoby, które rodzą się pisarzami, po prostu mają to w sobie. Są też tacy, którzy spotykają literaturę gdzieś w ciągu swojego życia i po jakimś czasie biorą się za pisanie. Są również tacy, którzy pewnego dnia stają przed lustrem i postanawiają "będę pisarzem" - mówił Małgorzata Kalicińska. - Ja należę do tej drugiej grupy. Nie byłam ani dziennikarką, ani nauczycielką języka polskiego, ani aktorką, piosenkarką, czy inną artystką. "Dom nad rozlewiskiem" pisałam do szuflady, nie myśląc nawet o wydaniu tej książki. Napisałam ją dla siebie. Mój ojciec również pisał książki, ale długo nie zdawał sobie sprawy z tego, że ma do tego talent. Dopiero mama pchnęła go w tym kierunku, jak przeszedł na emeryturę. Jako dobra żona starała się znaleźć mu taki zakres zajęć, aby nadmiar wolnego czasu nie dał mu w kość.

 

Literatura kobieca

Ojciec Małgorzaty Kalicińskiej pisał o swoim życiu. Jej wydawało się, że nie jest w stanie mu dorównać. - Nie chciałam pisać pamiętnika - przyznaje pisarka. - Moje książki to powieści, gdzie jest wiele elementów kreacji. Gdy pisałam pierwszą książkę, czytałam jej fragmenty córce. Gdy skończyłam ona namawiała mnie, aby ją wydać. Tak też się stało. Nie złoszczę się na określenie "literatura kobieca". Przecież autorzy czytani przez kobiety to nie tylko pisarki, ale również mężczyźni. Przykładem może być "Anna Karenina" Tołstoja, który miał tę fenomenalną zdolność, aby wejść w duszę 30-letniej rozedrganej emocjonalnie kobiety. Literatura kobieca to książki napisane w określony sposób, z nastrojem. Cieszę się jednak, że "Dom nad rozlewiskiem" czytają również mężczyźni. Dom to przecież atmosfera, która panuje w danym miejscu, nie tylko sam budynek. Kobiety mają skłonność do tworzenia aury domu. To miejsce, gdzie kobieta lepi pierogi, a mężczyzna stoi gdzieś z boku i podjada farsz.

 

Obrona mężczyzn

Małgorzata Kalicińska przekonuje, że w swoich książkach staje w obronie mężczyzn. - W mojej rodzinie byli świetni faceci - podkreśla. - Jeżeli kobiety pomstują na mężczyzn, to widocznie same dopuściły do takiego stanu rzeczy. W moich książkach widać, ze lubię mężczyzn i nie zamierzam przyłączać się do wojny damsko-męskiej. "Zwyczajny facet" opowiada m. in. o przemocy w rodzinie ze strony kobiecej. W przeciągu ostatnich lat występowanie takiego rodzaju przemocy wzrosło dziesięciokrotnie. Dziewczyny już w szkołach są bitewne, aroganckie, niegrzeczne. Agresja ma swoją przyczynę kulturową; wynika z wychowania w rodzinie i grupie rówieśników, gdzie występuje przemoc. Również w telewizji nie brakuje programów tego typu. "Zwyczajny facet" to książka również o męskiej przyjaźni, samotności na emigracji. Tą publikacją przybijam piątkę fajnym facetom.

 

Nowy początek

- Krystyna Kofta powiedziała kiedyś, że każdy pisarz w swojej pierwszej książce topi siebie - przypomina Małgorzata Kalicińska. - Myślę, że jest w tym wiele prawdy, chociaż "Dom nad rozlewiskiem" to nie jest moja biografia.

Ważnym elementem jej twórczości jest miłość. - Każda miłość jest pierwsza - uważa pisarka. - Nasze serce nie ma zielonego pojęcia, co to jest metryka. Mamy tylko pamięć, ale ona nie wchodzi w sferę uczuć. Fantastycznie odbieram też pomysł audiobooków. To nadaje nowy wymiar mojej twórczości.

A co z planami na przyszłość? - W zeszłym roku mailowałam ze swoją córką i stwierdziłam, że powinnyśmy napisać wspólnie książkę. Mam też w planach publikację, która porusza problem pustego gniazda. To problem, który pojawia się, gdy dzieci się wyprowadzają, małżonek odchodzi, odchodzą najbliżsi nam ludzie, umierają rodzice i robi się niebezpiecznie pusto. Słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku są dowodem na to, że koniec jednego etapu może być jednocześnie początkiem czegoś ciekawego. Ośrodku kultury mają teraz taką ofertę, że należy z niej korzystać. Trzeba tylko wyjść z domu.

Podczas spotkania z pisarką fragmenty jej książek czytał aktor Stanisław Górka, a wieczór prowadził Piotr Siła.

 

Katarzyna Markusz

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Lubię czytać książki Pani Małgosi.Podobały mnie się bardzo.Ekranizacja telewizyjna,jednak nie udała się/moim zdaniem/.Pani Brodzik i Braunek nijak nie pasują do głównych bohaterek.Film nie oddaje tego ,co mają książki Pani Kalicińskiej/a może tylko ja to tak odebrałam/

dado
2011-10-20 15:24:42
Strona 1/1






Dane kontaktowe