17
2020
2011-04-27

Jak powstawał największy zakład w powiecie


Przy Alei 550-lecia, szerokim, asfaltowym trakcie stoi duma i prestiż Sokołowa Podlaskiego - Zakłady Mięsne Sokołów. Prezentujemy garść wspomnień z czasów, gdy je budowano…

Ich lokalizację w Sokołowie zawdzięczamy staraniom Lucjana Maraska – wiceprzewodniczacego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Sokołowie Podlaskim i Zdzisławowi Żałobce - przewodniczącemu Wojewódzkiej Komisji Planowania Gospodarczego w byłej Warszawskiej Wojewódzkiej Radzie Narodowej.
O zakłady mięsne budowane przez firmę Epstain z Chicago biło się kilka miast. Sokołów wygrał dzięki sprawnej organizacji i znaczącym wynikom w hodowli trzody chlewnej. Jak pamiętam, musiało być co najmniej sto sztuk na 100 ha użytków rolnych. I było. Realnie, nie w sprawozdaniach. Wielu rolników zapewne pamięta, że na hodowlę świń przeznaczano stodoły, garaże i pośpiesznie budowane nawet z betonowych elementów przystanków autobusowych pomieszczenia.
Dokumentację w trybie przyśpieszonym wykonywali pracownicy wydziału Architektury i Budownictwa pod kierunkiem inż. Franciszka Łomży. Byliśmy na początku lat 70., bez urazy, najbardziej „zaświnionym” powiatem w Polsce. Ciekawe jak jest teraz?
Towarzyszyłem budowie zakładów - od wizyty geodetów, wytyczających największą sokołowską inwestycję na gruntach rolnych b. PGR Przeździatka, które trzeba było w nagłym trybie odrolnić. Całe noce geodeci rysowali mapy i przygotowywali potrzebne do tego celu dokumenty za dobre słowo przewodniczącego i kolację, którą postawił za swoje pieniądze.

Wszystko na zdjęciach
Towarzyszyłem budowie z aparatem fotograficznym i razem z Heńkiem Rudasiem, Leszkiem Piećką i Michałem Kurcem dokumentowaliśmy kolejne etapy budowy do jej zakończenia i odbioru technicznego.
Nasza rola kronikarza wzrosła, gdy centrala firmy z Chicago zażądała od kierującego budową p. Kempy, by do każdej faktury za wykonane roboty dołączać zdjęcia pokazujące postępy robót. Wyobraźcie sobie hektary dachów i posadzek na czarno-białych fotografiach w formacie 40x60 cm. Zgrzytali zębami moi instruktorzy na takie sztampowe zlecenie i jak mogli wykręcali się od niewdzięcznej roboty. Ja musiałem, bo dom kultury podjął się tego zadania za obietnice zakupu aparatury dyskotekowej. Tymi zdjęciami zarobiliśmy na sprzęt nagłaśniający „Dynacorda” o wartości 17 tys. niemieckich marek. Warto było. Szkoda, że nie można odnaleźć negatywów tych i wielu innych historycznych zdjęć, skrzętnie opisanych i ułożonych w specjalnej kasecie, która, była jakiś czas w lokalu udostępnionym redakcji Gazety Powiatowej przez SOK.

Koncert na jazzowo
W 1974 r. zakończono budowę i kierujący nią p. Kempa zlecił domowi kultury organizację koncertu dla budowniczych kombinatu, przedstawicieli władz i mieszkańców Sokołowa współpracujących z nim w realizacji tej inwestycji. Koncert miał być na miarę dzieła zrealizowanego przez firmę Epstain z USA Koszty się nie liczą. Za wszystko zapłaci inwestor.
Natychmiast wziąłem się za organizację. Zaproponowałem, będący po sukcesach w Stanach Zjednoczonych, znakomity zespół jazzu tradycyjnego Vistula River Brass Band z Fryderyką Elkaną jako solistką, znakomitych konferansjerów i satyryków. Pani Lilien Frankowski - asystentka p Kempy była zachwycona propozycją, która trafiała w gusta międzynarodowej widowni. Budowniczowie kombinatu pochodzili niemal z całego świata, co potwierdzają późniejsze małżeństwa zawarte z najładniejszymi sokołowiankami przez Jugosłowian Niemców, Francuzów i Duńczyków.
W przeddzień koncert zostałem wezwany do I sekretarza H. Berezy na tzw. dywanik i zobowiązany do zmiany miejsc w pierwszym rzędzie sali widowiskowej. Usłyszałem przy okazji kilka niepochlebnych opinii na temat moich wątpliwych, zdaniem sekretarza, kompetencji w kierowaniu domem kultury i zapowiedź, że powiatowy komitet PZPR wróci do sprawy jeśli wynikną z tego kłopoty.

Czas zmienić obyczaje
A wyniknąć mogły, bo nie znający polskich realiów pan Kempa, dysponując zaproszeniami chciał posadzić w pierwszym rzędzie ks. Stanisława Pielasę i pierwszego sekretarza KP PZPR Henryka Berezę. Moje próby zamiany miejsc okazały się żałosne. Pan Kempa nie rozumiał bądź nie chciał zrozumieć argumentów, jakie przedstawiałem. Gorzej. Przekonał mnie do własnych.
- Obaj przywódcy lokalnej społeczności współpracowali ze mną doskonale - mówił. - Moja firma odwdzięczyła się. Jednemu postawiliśmy wieżę na kościele tak szybko, że nie zdążyli interweniować urzędnicy z nadzoru budowlanego, a drugi dostał 1200 nowych miejsc pracy i zapewnienie dla rolników hodujących zwierzęta na długoletnią współpracę. Co w tym złego - pytał rozbawiony budowniczy kombinatu.
Mnie też trudno było znaleźć logiczne argumenty. Powiedziałem tylko, że takie są u nas obyczaje, że publicznie nie pokazują się razem ksiądz dobrodziej z towarzyszem sekretarzem partii. Na co pan Kempa: to czas zmieniać te obyczaje i zaczniemy to pierwsi w Sokołowie, z okazji zakończenia budowy kombinatu. Tak też się stało .W1974 r. ks. Stanisław Pielasa siedząc w towarzystwie tow. Henryka Berezy słuchał muzyki jazzowej. Skandalu nie było. Muzyka łagodzi obyczaje, a jazzowa podobno budzi z letargu komórki mózgowe.
WACŁAW KRUSZEWSKI
FOT. BG

« wróć | komentarze [10]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Mieszacie trochę faktami!!! Generalnym wykonawcą Z.Ms. było Łukowskie Przedsiębiorstwo Budowlane a kierownikiem budowy był Jerzy Wysokiński natomiast firma Epstein formalnie była podwykonawcą /fakt że ich przerób był znaczący/ bo przecież hala produkcyjna to 4 ha. /100x400 mb./ ponadto kotłownia i podczyszczalnia ścieków. Pierwotnie zbiorcze zestawienie kosztów budowy wynosiło 2 miliardy 200 milionów zł. Faktycznie budowa zamknęła się w 2,5 miliarda, wstępnie zakładano spłatę w ciągu 7 lat, a faktycznie spłacono w ciągu 5 lat. Pracowałem na tej budowie od pierwszych dni a następnie w Z.Ms.do 1985 roku. pełniłem tam różne funkcje. Mieczysław Lipka. P.S. Jak by był ktoś szczególnie zainteresowany, to opisze wiele innych różnych nawet szczegółów które doskonale pamiętam włącznie z podaniem wielu nazwisk ludzi wówczas związanych z budową a następnie z pracą już w Z.Ms. W/w artykuł jest prawdą ale pisany przez osobę nigdy bezpośrednią nie związaną z tym zakładem, /taka prawda Panie Wacku/ . Jestem też w posiadaniu wielu fotografii z okresu budowy.


2017-05-12 09:59:17

Jutro jade na 15- lecie sokołow s.a. Trochę mnie to zdziwiło bo pamiętam ze te zakład jest dużo starszy.To już 40-latek.Nie rozumiem włodarzy,że zmieniają historię ,ale może to jakiś chwyt marketingowy.Tyle że większość firm raczej chwali się swoją historią niż ją ukrywa.Tym bardziej ,że SOKOŁOW I JEGO MIESZKAŃCY mają się czym chwalić.Konsternacja....

robert
2015-06-19 23:11:17

Budowałem te zakłady pamiętam dobrze te błoto jakie tam było pamiętam kolegów co z nimi pracowałem wielu już niema .Ja pracuje w tym zakładzie od 1973r do dziś Pierwszy ubój był 25 października byłem przy 1 sztuce uboju

stach
2011-07-27 18:09:18

Zakończenie budowy i uruchomienie pierwszego uboju było chyba w 1975 r.Pracowałem wtedy na budowie jako geodeta.

Tom
2011-07-03 16:52:36

Zgadza się, ten zakład to przede wszystkim ludzie, którzy go stworzyli. A na dzień dzisiejszy piankę spija garstka osób, a o całej reszcie się nie pamięta. Pan prezes nie dofinansowuje nawet sokołowskich akcji i nie pomaga własnej, małej społeczności, która go stworzyła. Woli przecież promować się w "Tańcu z gwiazdami" i nasze ciężko zarobione pieniądze wydawać na autka dla "gwiazd". Co do niemieckich zarobków, to tam Polak jest traktowany znacznie gorzej, jak niewolnik, do czego dąży zresztą nasz prezesina, tylko tam zarobki rekompensują straty moralne, a u nas co, pozostaje tylko stwierdzenie: Co polskie, niekoniecznie dobre!

obserwator
2011-06-11 11:07:38

do d..y z taką dumą i prestiżem kiedy za pensję którą oferują ciężko związać konie z końcem...

xyz
2011-05-30 17:58:09

Pamiętam te czasy tuż po wybudowaniu zakładów. Pracownicy zadowoleni, zarobki niezłe ale obecnie co się dzieje to obłęd. Zarobki marne dyscyplina jak w obozie (...)!!! Co to się porobiło???

Darek
2011-05-24 21:12:55

Piękny polski zakład przerabia mięsko duńskiego i niemieckiego hodowcy a polska świnka bez DIOKSYN pewnie nie spełnia norm

hodowca
2011-05-15 10:01:30

"Przy Alei 550-lecia, szerokim, asfaltowym trakcie stoi duma i prestiż Sokołowa Podlaskiego - Zakłady Mięsne Sokołów". Ciekaw jestem, czy pracownicy tej dumy są równie dumni ze swoich zarobków. Jakie wynagrodzenie za pracę otrzymuje zwykły pracownik, a jakie pan prezes i reszta kadry kierowniczej ? W Niemczech pracownik fizyczny zatrudniony w zakładach mięsnych otrzymuje 1500 euro miesięcznego wynagrodzenia za pracę, a w Polsce 1500 pln i o czym tu mówić i z czego być dumnym. Przyłączam się do pięknego komentarza z 2011-04-27 11:51:16 o zwykłych pracownikach, którzy ciężką pracą tworzyli i tworzą tę Sokołowska dumę i prestiż i to im należą się pokłony i podziękowania.

Pewien obywatel
2011-04-28 07:34:35

Te zakłady to nie tylko mury i piękne wystroje prezesowskich i dyrektorskich gabinetów. To ciężka praca ludzi, którzy ten zakład tworzyli i pracowali na tę opinię w mieście, regionie, kraju a nawet poza jego granicami. Pracowali ciężko i z pasją. Szkoda tylko, że obecni rządzący nie potrafią tego docenić a wszystkie zasługi przypisują tylko sobie...

GOŚĆ
2011-04-27 11:51:16
Strona 1/1






Dane kontaktowe