28
2019
2012-03-24

Historia dawnych Kresów


Dom Spotkań z Historią w Warszawie to instytucja, która organizuje wiele spotkań, wykładów i wystaw. - To miejsce tętni życiem na co dzień - podkreśla dyrektor SOK, Maria Koc. - Odbywa się tam wiele spotkań poświęconych historii Warszawy, Kresów, ale i nie tylko. A przedstawianiem historii Kresów zajmuje się pan Tomasz Kozłowski. Na pewno niejedna osoba spośród nas ma kresowe korzenie. Ta historia jest niezwykle pasjonująca i warta poznania.

 

Ziemie Wschodnie

- W Domu Spotkań z Historią zajmujemy się historią najnowszą XX wieku, zwłaszcza doświadczeniami Polski z nazizmem i komunizmem - mówi Tomasz Kozłowski. - Prowadzimy zajęcia dla różnych grup wiekowych. W ramach projektu historii mówionej zgromadziliśmy też ponad cztery tysiące relacji na taśmach filmowych. Jest to żywa opowieść o najnowszej historii.

Znana pisarka, Zofia Kossak-Szczucka, mówiła o Kresach, że jest to miejsce skąd do Macierzy przychodzi nowy żywioł ludzki, surowce i szeroki młody oddech. Z Kresów pochodziło wielu zasłużonych ludzi, m.in. Tadeusz Kościuszko, Romuald Traugutt, Józef Piłsudski, Edward Rydz-Śmigły, Gabriel Narutowicz, Ignacy Daszyński, Ignacy Paderewski, Tadeusz Bór-Komorowski i wielu innych. Z Kresów pochodził też Wincenty Ferreriusz Jakub Pol, geograf i poeta, dziś zapomniany, ale w swoim czasie uważany za jednego z najwybitniejszych polskich wieszczów. Napisał on kilkunastotomową geografię I Rzeczpospolitej, które to dzieło spłonęło niestety podczas rabacji chłopskiej. "A czy znasz ty bracie młody te pokrewne twoje rody?" - pisał Pol zabierając czytelnika w poetycką podróż przede wszystkim po Kresach. - Do II wojny światowej obszar, który dziś nazywamy Kresami to były Ziemie Wschodnie - wyjaśnia Tomasz Kozłowski. - Kresami było terytorium położone jeszcze dalej: Kowno, Mińsk, Kamieniec Podolski. Po wojnie zaczęliśmy Kresami nazywać Lwów, Wilno, Grodno, Nowogródek, bo o tych wcześniejszych Kresach to już nawet najstarsi zapomnieli.

 

Utracone dziedzictwo

Kresy to ziemie dawnego Księstwa Litewskiego i Rusi wchodzące w skład dawnego zaboru rosyjskiego. To tam znajdują się najważniejsze ślady polskiej kultury materialnej - zamki, pałace na Żmudzi, Litwie, Ukrainie, Podolu. - Tam mieliśmy największe rezydencje magnackie - przypomina Tomasz Kozłowski. - Tam znajdowały się niezwykłe latyfundia, które dorównywały obszarem małym państwom europejskim. U hrabiego Potockiego wokół pałacu spacerowały wielbłądy, a przed I wojną światową odbywały się dewizowe polowania. Za zabicie żubra płaciło się 15 tysięcy rubli, ale było na co polować.

W dawnej Rzeczpospolitej występowało kilkanaście narodowości i religii. Wszyscy ci ludzie żyli ze sobą w zgodzie i spokoju. Najlepszym dowodem na to może być fakt, że zamieszki i pogromy, jakie występowały w naszym kraju w latach trzydziestych, nie miały miejsca na Kresach. Tam wielokulturowość była czymś zupełnie normalnym i nikt nie starał się zmienić tego stanu rzeczy. - Żyło się w wielokulturowym, wielobarwnym, wieloreligijnym świecie - mówi Tomasz Kozłowski. - Ludzie sami decydowali o tym, do jakiej grupy lub narodowości chcą należeć. Polacy z Kresów byli bardziej otwarci i tolerancyjni. Ziemianie mówili po polsku, włościanie po ukraińsku, urzędnicy po rosyjsku, kupcy po żydowsku, stały tam też tureckie minarety.

Wykład poświęcony Kresom był niezwykle interesujący, zwłaszcza że wiele osób interesuje się tym tematem. Z pewnością Tomasz Kozłowski będzie musiał jeszcze raz przyjechać do Sokołowa, aby odpowiedzieć na wszystkie pytania słuchaczy Sokołowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

 

Katarzyna Markusz

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe