17
2020
2013-02-07

Handlowanie po podlasku


Pojawienie się pierwszego supermarketu o powierzchni przekraczającej 2500 m2 w lutym 1995 r. w Warszawie spowodowało prawdziwy handlowy boom. Prototyp tanich supermarketów powstał w USA, a stworzył go amerykański przemysłowiec Frank Woolworth, który w 1879 r. w Utica w stanie Nowy York otworzył sklep oferujący wszystkie towary jedynie po 5 centów. Ta forma sprzedaży, gdzie na dodatek klient ma swobodny dostęp do półek i nie potrzebuje pośrednictwa sprzedawcy, wywołała w handlu detalicznym prawdziwą rewolucję.
Czy to się komuś podoba, czy nie, także w najbliższych latach możemy się spodziewać w Polsce dalszego rozwoju i ekspansji supermarketów. Wynika to zarówno z przesłanek społecznych, jak i ekonomicznych. Tam gdzie istnieją szanse na rozwój handlu, a co za tym idzie motywy czysto finansowe, powstają ogromne obiekty handlowe.
Każda nowa budowa supermarketu czy domu handlowego w miastach to strach dla tych, którzy już istnieją na rynku. Po jego otwarciu zaczyna się wielka batalia o klienta, do której przyłączają się pozostałe sklepy. Najczęściej jest tak, że wygrywają ją firmy bogatsze, mające na taką sytuację przygotowane środki i opracowaną taktykę działania. Ale zdarza się i tak, że nawet te najbogatsze mają określone limity cenowe, poniżej których nie mogą zejść, a wtedy wygrywa najtańszy. Każdy nowy sklep to więc przede wszystkim szansa dla ludzi, którzy nie zarabiają wiele, a zróżnicowanie cenowe daje im możliwość skorzystania z dobrodziejstwa supermarketu.

Jest ich wiele
Przeciętny klient nie rozróżnia typów marketów. Dla niego liczy się parking, wózek i pełne półki. A rodzajów marketów jest kilka. Supermarkety to sklepy o powierzchni sprzedaży od 400 do 2,5 tysiąca metrów kwadratowych. Powyżej tej powierzchni mowa jest już o hipermarketach.  Innym rodzajem występujących w naszym kraju sklepów są tzw. outlety. Można w nim kupić markową odzież, buty i artykuły sportowe, których nie udało się sprzedać w firmowych sklepach. Są to końcówki serii, nietypowe rozmiary, niepopularne wzory. Ceny obniżone są od 30 do 70 procent. Tego typu centra sklepów fabrycznych są popularne w USA, jest ich ponad 600 i w Europie - głównie ze względu na duży wybór różnych artykułów, odzieży i obuwia.
Jednym z najbardziej znanych typów marketów są dyskonty. Jest to sklep lub jego sieć, w którym wybór towarów jest ograniczony, najczęściej do 1000 produktów; głównie do towarów najtańszych i tylko jednej lub dwu marek; dużą ilość towarów stanowią tzw. marki własne. Są to często dobra konsumpcyjne o gwarantowanej jakości, a równocześnie niższej cenie, która wynika z korzyści związanych ze skalą produkcji. Supermarkety zainteresowane są wprowadzaniem własnych marek, pozwala to bowiem na wzrost obrotów, a jednocześnie niższe koszty promocji w przeliczeniu na jeden produkt.
Dyskont różni się także niskimi cenami i kosztami: sprzedaż wprost z palet lub kartonów, a także mało personelu, niewiele kas. Co ciekawe, w prawie polskim sklep dyskontowy jako pojęcie nie istnieje.

Dlaczego kupujemy w marketach?
Jednym z najważniejszych powodów skłaniających ludzi do zakupów w hipermarketach jest duży wybór i dobre zaopatrzenie. Drugim, że można tu zrobić zakupy na dłuższy czas. Niskie ceny i promocje znajdują się dopiero na trzecim miejscu listy. Ważnym motywem są też dogodne godziny otwarcia, wygodny parking oraz możliwość robienia zakupów z rodziną w soboty lub w niedziele. Czy jednak zawsze interes kupujących jest respektowany? Czy nie odbywa się to ich kosztem? Ocena należy do samych klientów.

Markety w każdym mieście
Praktycznie w całej Polsce nie ma dzisiaj miasta, a nawet małego miasteczka, które nie posiadałoby jednego, a nawet kilku supermarketów. Ekspansja zachodnich koncernów spożywczych, przemysłowych jest ogromna. Mimo to polski handel wciąż należy do małych sklepikarzy, którzy ciężką pracą zarabiają na chleb. Ale rozdrobniona struktura handlu nie jest tylko odzwierciedleniem naszego przyzwyczajenia do robienia zakupów blisko domu. Sytuacja materialna ludzi jaka jest każdy widzi. Szczególnie cierpią na tym mało zarabiający, renciści, emeryci i bezrobotni. Populacja ta stanowi większość w naszym kraju. – Co z tego, że powstają coraz to inne supermarkety skoro sytuacja „portfeli” obywateli pozostawia wiele do życzenia.
Handel w Polsce do roku 1990 był niedoinwestowany z uwagi na istniejące rozwiązania gospodarcze. Z tego powodu w ostatniej dekadzie XX i na początku XXI wieku najwyższą dynamikę nakładów inwestycyjnych notowano właśnie w tej dziedzinie gospodarki. Budowa supermarketów, centrów dystrybucyjnych oraz logistycznych wynika przede wszystkim z przesłanek ekonomicznych.

Tajemnica poliszynela
W dużych aglomeracjach powszechną niechęć do supermarketów wzbudza przede wszystkim fakt, że, wybudowano je już wszędzie tam, gdzie było można. Największe sieci handlowe omijają ten problem i rozpoczynają starania o budowę nowych supermarketów w ich najbliższych okolicach. Nie jest tajemnicą, że znane sieci handlowe do zdobycia nowych lokalizacji wykorzystują pośredników. Ci wykupują grunt od prywatnych właścicieli lub samorządu, następnie występują o zgodę i budują. Wszystkie uzgodnienia odbywają się po cichu.
„Wszystko odbywa się incognito. Nikt do końca nie wie, jakiej sieci supermarket powstanie na danym terenie” - mówi zastrzegający anonimowość jeden z pośredników.
Mimo ekspansji na polski rynek marketów z obcym kapitałem, miejscowe sklepy standardami nie odstają od znanych marek, a często je przewyższają. Kapitał własny zainwestowany na miejscu także może przynieść efekty. Te działania stają się przyczynkiem rozwoju miasta i powiatu, a także zapewniają nowe miejsca pracy.

Handlowanie po sokołowsku
Wydaje się, że lokalny handel powinien opierać się na rynku tworzonym przez miejscowych przedsiębiorców. Sokołowskie sieci handlowe, a mówimy tutaj o Gamie i Topazie, spełniają wysokie europejskie standardy. I to zarówno pod względem jakości oferowanego towaru, ceny, jak również warunków lokalowych. Przestrzeń, wewnętrzna architektura i obsługa są wizytówką tych marketów. Duże znaczenie ma także wygoda kupowania. Chęć dokonywania zakupów w jednym miejscu, pod jednym dachem (one stop shopping) możliwa jest do zrealizowania w tego typu obiektach. Rozległe parkingi oraz wózki do zakupów ułatwiają przemieszczanie towarów ze sklepu do domu. Szybka rotacja produktów powoduje, że wzrasta poczucie bezpieczeństwa. Klient ufa, że zakupiona żywność będzie świeża i pełnowartościowa. Ci, którzy zwykle lubią urozmaicenie, mogą liczyć na różnorodne promocje, a także imprezy. Duże znaczenie mają niższe ceny wielu produktów, a także oferty specjalne, które pozwalają na miłe spędzenie czasu.

Mówią różnie
Opinie ludzi są różne. - Ja osobiście jestem przeciwny ogromnym sklepom. Moim zdaniem przyczyniają się do upadku małych sklepów i hurtowni, a przez to zwiększa się bezrobocie – mówi pan Karol, mieszkaniec Sokołowa. Zdarzają się jednak opinie zupełnie przeciwstawne, nie widzące nic złego w budowie marketów.
- Mogą być, byle podatki płaciły w Polsce – mówi Adam L. z gminy Sokołów - Bardzo dobrze, że pozwala się na budowę supermarketów. Może niewielu bezrobotnych, ale zawsze, znajdzie tam pracę. A sami mieszkańcy decydują u kogo chcą robić zakupy. Najważniejsze, żeby coś się działo.
Powstawanie supermarketów jest - według mnie – kolejnym nieuniknionym etapem rozwoju i krokiem w przyszłość. Wierzę również, że jest to szansa dla regionu.
- Osobiście zakupy robię w sklepach, które prowadzą lokalni właściciele. I uważam, że wysoki standard usług, wybór towaru przewyższa to, co oferuje konkurencja. Należy wspierać rodzimy kapitał – mówi pani Janina, mieszkanka Sokołowa. Z kolei mieszkaniec Bielan dodaje: - Większe, cotygodniowe zakupy robimy w którymś z lokalnych marketów. Wybieramy najczęściej to co najpotrzebniejsze. Czasy, kiedy kupowało się na zapas minęły.
Nie brakuje zwolenników i przeciwników budowy supermarketów. Obydwie strony mają swoje argumenty. Czy jednak istnieje jakieś panaceum na rozwiązanie tego problemu, tak „aby wilk był syty i owca cała”. Wydaje się to jak na razie niemożliwe. Rodzi się więc pytanie? Czy mamy zachować naszą małomiasteczkowość, czy otworzyć się na nowe, wielkie inwestycje? A czasy są takie jakie są, do jakich od dawna dążyliśmy. Liczy się przede wszystkim pieniądz. Czasy Wokulskiego, Siłaczki czy doktora Judyma minęły bezpowrotnie.

LESZEK KOPER

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe