15
2020
2012-04-06

Entomolog jest wśród nas!


Jego wiedza na ich temat jest szeroka i bardzo imponująca. Specjalnie dla naszych czytelników zgodził się podzielić małą cząstką swojej nietypowej pasji.

 

J.F: Witam. Bardzo dziękuję za spotkanie. Czy mógłby Pan opowiedzieć nam kilka słów o tym, co konkretnie jest Pana pasją?

 

A.Ś: Moją pasją jest entomologia. Entomos – czyli owady, oraz lomia – nauka, czyli entomologia.

 

J.F: Na czym konkretnie polega Pana hobby?

 

A. Ś: Moja pasja konkretnie opiera się na zbieraniu owadów, a szczególnie motyli. Jak na razie zajmuję się zbieraniem większych motyli, ale nie wykluczam tego, że w przyszłości zajmę się również tymi mniejszymi gatunkami.

 

J.F: Czy orientuje się Pan jak dużo gatunków motyli żyje w naszym kraju?

 

A.Ś: W Polsce jest ok. 3000 motyli. Jednak na tle wszystkich zwierząt, owady czyli między innymi motyle są potężna grupą zwierząt. Na chwilę obecną mamy ok. 5,000 opisanych ssaków, ok. 100 000 opisanych mięczaków, mamy mniej więcej  25 000 opisanych ryb, 10 000 ptaków, a owady stanowią ok. 1,5 miliona opisanych gatunków na świecie. Jednak niektórzy twierdzą, że jest ich co najmniej 5 razy tyle! W Polsce natomiast występuje ok. 100 000 gatunków owadów, z czego 3 000 stanowią motyle większe, które najbardziej mnie interesują.

 

J.F: Zbieranie motyli jest z pewnością bardzo interesującym, aczkolwiek nietypowym zajęciem. Skąd się wzięła ta pasja u Pana?

 

A.Ś: Przyrodę kochałem od zawsze. Już po szkole podstawowej zdecydowałem się na technikum leśne,  w którym kontynuowałem swoją edukację. Właśnie w technikum miałem pierwszy kontakt z owadami. W Muzeum Przyrodniczym w Białowieży po raz pierwszy zetknąłem się z prawidłowym rozłożeniem owadów i niemal od razu pokochałem to zajęcie.

 

J.F: Czy tak szybko jak pokochał Pan entomologię nauczył się Pan prawidłowego postępowania z owadami?

 

A.Ś: Początki były oczywiście bardzo trudne. Dawniej w ogóle nie było sprzętu, dzisiaj w Internecie możemy kupić praktycznie wszystko co jest potrzebne do „polowania” na motyle. Zaczynając od odpowiednich szpilek, na chemii i zatruwaczkach skończywszy.

 

J.F: Jak długo zajmuje się Pan kolekcjonowaniem motyli?

 

A.Ś: Ta pasja trwa już ponad 20 lat z tym, że mniej więcej od 15 lat zajmuję się tym bardziej profesjonalnie. Nawiązałem kontakty z ludźmi, którzy podzielają moją pasję. Uzyskałem od nich mnóstwo pomocy i rad, a przede wszystkim literaturę, o którą dawniej było naprawdę ciężko. Od tego momentu powstaje pewnego rodzaju zbiór naukowy, ponieważ każdy złapany okaz jest opisany, oznaczony kto go złapał, kiedy i gdzie.

 

J.F: Zdajemy sobie sprawę z tego, że kolekcjonerzy różnych przedmiotów wymieniają się swoimi okazami z innymi pasjonatami. Czy z owadami też tak jest?

 

A.Ś: Tak. Jak najbardziej, bardzo często wymieniamy się swoimi owadami. Często jest tak, że pewne gatunki owadów występują tylko w konkretnych obszarach, albo w danej porze roku. Niestety nie często mogę sobie pozwolić na dalekie wyjazdy, dlatego wymieniam się z innymi pasjonatami swoimi zdobyczami.

 

J.F: Jak wygląda takie standardowe „polowanie:?

 

A.Ś: Wszystko zależy od celu połowu. Czasami jest tak, że jadę w konkretne miejsce po to, aby zdobyć konkretny gatunek, a jeśli nie to po prostu łapię to, co jest i oceniam, który z gatunków jest mi potrzebny. Jednak, żeby zdobyć jakiś okaz muszę najpierw rozstawić biały ekran, który przyciągnie owady. Następnie korzystam z wcześniej przygotowanego środka chemicznego, potocznie zwanego zatruwaczką. Gdy złapię okaz, wkładam do słoiczka z zatruwaczką, gdzie będzie przez mniej więcej 30 sekund. Owad wtedy usypia, a ja mam czas aby ocenić, czy akurat to stworzenie jest mi przydatne. Jeśli nie, to po prostu wyjmuję je ze słoiczka i odkładam. Po chwili owad budzi się i nie dzieje mu się nic złego. Jestem przeciwny bezużytecznemu zabijaniu jakichkolwiek stworzeń, dlatego ta metoda wydaje mi się być najlepsza i najbardziej rozsądna.

 

J.F: Czy udało się Panu „zarazić” kogoś swoją pasją?

 

A.Ś: No tak. Bardzo zależało mi na tym, żeby syn podzielał moją pasję. Nawet udało mu się poczynić pewne zbiory, jednak w tej chwili zajmuje się studiami, dlatego to zajęcie odeszło na dalszy plan. Poza tym zawsze chciałem stworzyć pewnego rodzaju kółko zainteresowań, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że jest to dość trudne, szczególnie na początku i czasochłonne zajęcie. Jednak ciągle mam nadzieję, że uda mi się komuś przekazać swoją wiedzę.

 

J.F: Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

 

Niestety udało nam się przytoczyć zaledwie niewielką część opowieści pana Artura. Aby dowiedzieć się więcej zapraszamy do Nadleśnictwa Sokołów, to właśnie tam pracuje ten niezwykły pasjonat. Natomiast wszystkich, którzy zechcieliby obejrzeć jego zbiory zapraszamy do odwiedzenia fotogalerii.

 

JF

 

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe