29
2018
2014-07-04

Emilian Kamiński gościem SUTW


W środę 25 czerwca w sali konferencyjnej Urzędu Miasta miało miejsce uroczyste zakończenie roku akademickiego 2013/2014 w Sokołowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Gościem specjalnym był Emilian Kamiński. Spotkanie zgromadziło liczną publiczność – słuchaczy STUW i innych miłośników talentu gościa z Warszawy. 

Zanim jednak przed uczestnikami uroczystości pojawił się Emilian Kamiński, kilka piosenek zaprezentował Zespół Wokalny Voci Cantati. Następnie w imieniu organizatorów głos zabrała Alina Simanowicz, która powitała wszystkich, w tym przedstawicielki Urzędu Miasta – sekretarz Marię Truszkowską i skarbnik Grażynę Grądzką. Podziękowała za wsparcie, jakie Uniwersytet otrzymuje od władz miasta. Nie zabrakło też krótkiego okolicznościowego wystąpienia Jerzego Maksjana, przewodniczącego Rady Programowej SUTW, który podkreślił, że miniony rok akademicki był dla SUTW bardzo bogaty w pozytywne emocje i pozostawił dobre wspomnienia nie tylko ze względu na świętowany w lutym Jubileusz 10-lecia. 
Paweł Kryszczuk, koordynator SUTW, przedstawił krótki artystyczny życiorys bohatera spotkania. Emilian Kamiński to znakomity aktor i reżyser teatralny, filmowy i musicalowy, wokalista i pisarz, założyciel Fundacji Atut i Teatru Kamienica, którego jest dyrektorem. Ma w swoim dorobku ponad setkę ról teatralnych, filmowych i musicalowych. Jest absolwentem PWST w Warszawie, którą ukończył z wyróżnieniem w 1975 roku, Współpracował z wybitnymi reżyserami i aktorami, związany był z wieloma warszawskimi teatrami, zagrał w kilkudziesięciu filmach, pojawia się też w popularnych serialach telewizyjnych.
Na wstępie aktor podzielił się smutną refleksją po spotkaniu z gimnazjalistami „gdzieś w Polsce”. Krytycznie wyraził się o młodzieży, której w większości niczego się nie chce, oceniając, że to prawdopodobnie komputery, a szczególnie gry zabijają wyobraźnię i aktywność młodych. Pogratulował słuchaczom SUTW, że „chciało im się chcieć”. Pytany o tradycje rodzinne i autorytety stwierdził, że takowych właściwie nie miał. Zaznaczył jednak, że wielki wpływ na niego miała polonistka ze szkoły podstawowej p. Makowska, która uczyła szacunku dla języka polskiego i humanizmu. „Grałem na gitarze, śpiewałem, studenci zachęcili mnie do zdawania do szkoły aktorskiej i dostałem się za pierwszym razem. Tutaj zrozumiałem, że teatr jest dla mnie ważny, poznałem wspaniałych ludzi. To były moje najwspanialsze lata, wtedy ukształtowała się moja osobowość” - mówił. Wspominał, odwołując się do programu „Piwnicy pod Baranami”, że wtedy codziennie powtarzał pytania: „Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?” i szukał na nie odpowiedzi.  „Te pytania stały się moim autorytetem. Teraz próbuję przekazać to innym, szczególnie młodym”. 
Artysta, znany z zaangażowania w sprawy publiczne, z pasją mówił o problemach współczesności. Zaprezentował przykłady konkretnych działań społecznych podejmowanych przez Teatr Kamienica: profilaktyczny spektakl „My Dzieci z dworca ZOO”, spotkania z psychologiem z MONAR-u. „Dzień Uśmiechu” dla dzieci z sierocińców, spektakle o bezpieczeństwie w mieście, współpraca z fundacjami, różnorodne akcje dla dzieci z zespołem Downa, osób niepełnosprawnych intelektualnie, bezdomnych. 
 Nie zabrakło też wspomnień z początków lat 80-tych, kiedy po wprowadzeniu przez Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego aktor występował tylko w tzw. Teatrze Domowym, stworzonym przez artystów bojkotujących teatry państwowe. Zagrał tam w ponad 220 spektaklach. Utrzymywał się, wykonując różne prace budowlane.  Kamiński był wówczas w najlepszym okresie do rozwoju zawodowego, ale  udziałem w bojkocie zamknął sobie drogę do kariery.  Stwierdził jednak, że warto było to robić dla wolnego słowa. „Nigdy słowo aktora nie było tak ważne jak wtedy, widz traktował je jak powiew wolności” - stwierdził. Z serdecznością wspominał bliską znajomość z ks. Jerzym Popiełuszką, kapelanem i opiekunem aktorów Teatru Domowego.  
Emilian Kamiński wyraźnie określił też swoje poglądy polityczne: „Zawsze byłem przeciwko Związkowi Radzieckiemu, traktowałem go jako agresora. Polacy nie pozwolili, żeby został zrealizowany wymyślony przez Stalina bardzo precyzyjny program. Rosjanie namawiali do powstania, a potem stanęli za Wisłą i patrzyli, jak Niemcy mordują najlepszych, bo tacy najczęściej angażują się w walkę o wolność. Warszawa spłynęła krwią i tego nie można zapomnieć. Nigdy nie mogłem pogodzić się z teorią, że ZSRR jest naszym przyjacielem, to wszystko było udawane”. Mówił o obecnym  zakłamywaniu historii, szczególnie przez Niemców. Twierdził, że wymazuje się pamięć o tym, że to Niemcy, a nie naziści, wywołali wojnę, zniszczyli Warszawę, stworzyli obozy koncentracyjne i dokonali holokaustu. „Nie pozwólmy zaciemniać historii” -  apelował. 
Bardzo ciekawie mówił o powstawaniu i funkcjonowaniu swojego wyjątkowego teatru, do którego serdecznie zapraszał. „U mnie widz ma się dobrze, teatr to spotkanie z drugim człowiekiem. Ja jestem Jezusowy, przez jego nauki patrzę na życie” – stwierdził. Ubolewał natomiast, że za państwowe, czyli nasze wspólne pieniądze w teatrach często realizowane są niezrozumiałe dla widza wizje reżyserów, że w przedstawieniach często na wierzch wylewane są zboczenia,  nienawiść, zawiść. 
Słuchacze z zainteresowaniem słuchali wspomnień aktora z dzieciństwa, ciekawostek o przyrodzie, spostrzeżeń z psychologii koni, opowieści o przyjaźni z Cyganami. Na zakończenie mówił o swoim marzeniu, żeby Teatr Kamienica przetrwał i żeby kontynuowane były w nim działania społeczne.  Nie pochwalił się otrzymanymi odznaczeniami i tytułami, a warto dodać, że Teatr Kamienica oraz Fundacja „Atut” zostali wyróżnieni tytułem Dobroczyńcy Roku 2012 w kategorii „Współpraca firmy z organizacją pozarządową. Duża firma” za „liczne akcje dobroczynne, koło teatralne osób bezdomnych, cykl warsztatów o bezpieczeństwie ruchu drogowego oraz naukę pierwszej pomocy dla kilku tysięcy dzieci ze szkół podstawowych w Warszawie”.
 Zebrani nagrodzili gościa gorącymi brawami, a sokołowska twórczyni Danuta Kalinowska zadedykowała mu jeden ze swoich wierszy, co artysta przyjął z niekłamanym wzruszeniem. 
 
J.O.
 
 
 

« wróć | komentarze [0]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

Nie utworzono jeszcze komentarzy dla tego wpisu

Strona 1/1






Dane kontaktowe