17
2020
2014-10-30

Echa naszych publikacji


Dwa lata temu w Wieściach Sokołowskich w artykule „Zapomniany świat ziemiaństwa - losy Żółkowskich z Grodziska” pisaliśmy o historii rodziny Jerzego Żółkowskiego, syna ostatniego właściciela majątku w Grodzisku. Od pana Jerzego otrzymaliśmy wspomnienia o ziemiaństwie z kilku dworów w powiecie sokołowskim (z gminy Repki) i powojennych losach ich właścicieli. 
 
„Ostatni właściciel majątku Repki - Tadeusz Doria Dernałowicz, po reformie rolnej żył w biedzie, zajmował się między innymi ręcznym malowaniem jedwabnych chustek wraz z żoną Anną Maria z domu Lubomirską. Jego kuzyn, Adam Doria Dernałowicz, przed II wojną właściciel pałacu w Radzyniu Podlaskim, zamieszkał w Brazylii i jako jeden z 3 osób z prezydentem Kubiczkiem wbijał „kołek” pod przyszłą stolicę Brasilię. Miał ogromne plantacje kawy i na ten temat obronił pracę doktorską w SGGW, której promotorem był prof. J. Herse. 
Właściciel majątku Szkopy, Franciszek Bujalski, brat mojej babci Wiktorii Żółkowskiej, zmarł w latach 20. Gospodarowała Wanda Bujalska – osoba wykształcona posiadająca szerokie kontakty w świecie artystycznym. Pani Wanda nie utrzymywała kontaktu z ludnością wiejską. W Szkopach dość długo w okresie II wojny mieszkała aktorka Nina Andrycz, bywał częstym gościem piosenkarz Mieczysław Fogg, a także śpiewak operowy, operetkowy i filmowy Janusz Popławski. W okresie wojny przechowano kilkunastu Żydów z Warszawy. Uratowani Żydzi po wojnie w dowód wdzięczności „załatwili” dla Wandy Bujalskiej mieszkanie w Warszawie przy ulicy Szarotki 6.  Tam, gdy bywałem z rodzicami u cioci Wandy, poznałem Józefa Cyrankiewicza – ówczesnego premiera, gdy przyszedł z żoną Niną. Majątek Szkopy był zapisany testamentem Franciszka Bujalskiego dla mego ojca –siostrzeńca. 
 
Majątek Karskie.  Właściciele, państwo Głogowscy, zmarli na hiszpankę w czasie pierwszej wojny. Pozostało dwoje małych dzieci Sewer i Teresa. W latach dwudziestych, po śmierci państwa Głogowskich sąsiedzi (Stefan Strus, Wacław Moczulski i inni) poprosili pana Feliksa Malickiego, aby kierował gospodarstwem. Sewer w latach 30. studiował rolnictwo w WSGW w Cieszynie. W czasie II wojny został aresztowany przez gestapo za związki z AK i zamordowany w Oświęcimiu w 1943 r. Jego siostra, Teresa Głogowska-Mittelstaedt wyszła za mąż za zawodowego oficera, który w czasie II wojny był w oflagu Woldenberg. Po wojnie wyjechali do Argentyny z dwójką dzieci, Heniem i Danusią. Wszyscy pracowali w firmie mego stryja Antoniego Żółkowskiego, który budował linie elektryczne.
Ignacpol. Właścicielem był Stefan Strus – działacz społeczny, poseł, człowiek samotny. Starał się bardzo pomagać środowisku. Po reformie rolnej zmarł w wielkiej biedzie. Pochowany w Skrzeszewie. Ostatnio na grobie pojawiła się nowa tabliczka.
Frankopol Moczulskich. Po śmierci Wacława w 1935 roku gospodarowała Kama Moczulska, siostra mojej matki Stefanii, bardzo energiczna. Jej siostra Jadwiga – lek. med., gdy przyjeżdżała do Frankopola z Warszawy, gdzie pracowała w szpitalu, bezpłatnie leczyła dzieci, tak pracowników, jak i z sąsiednich wiosek. Kama Moczulska – „MAKA” była komendantem służby kobiecej AK okręgu Sokołów. Od 1944 była poszukiwana listem gończym przez UB-NKWD. Przytaczam treść tego listu gończego, zerwanego z drzewa z narażeniem życia przez moją rodzinę i przechowywanego jako pamiątka rodzinna”.
 
Obwieszczenie
Wyzwalający się Naród Polski, dziś walczy ramię przy ramieniu z wielką swoją sojuszniczką Armią Czerwoną o wyzwolenie się własne i całej Europy z niewoli faszyzmu niemieckiego. W tej walce biorą udział patrioci wszystkich krajów na równi z patriotami Polski Demokratycznej, oraz patrioci z naszego powiatu uczciwie służąc swojej Ojczyźnie. Wróg rozgromiony, a echa wielkiej wojny mówią nam, że wkrótce będzie koniec cierpieniom umęczonej naszej ziemi.
Jednak jeszcze się znajduje garstka wykolejeńców – bandytów, w swojej nieuczciwości podszywająca się pod miano partii politycznych i Armii Krajowej i mając ich zauszników, prowadzi dywersyjną robotę w terenie. Mało tego: bandyckie grupy prowadząc haniebna robotę zdrajców, mordują ludzi hasłem, których jest Wielka, Silna, Demokratyczna i Niepodległa Polska.
 
Tymi zdrajcami są:
1. Wodziński Piotr 30 – 35 lat zam. gm. Repki
2. Moczulska Kamila  współwłaścicielka majątku Frankopol 35 – 38 lat zam. gm. Repki
3. Mazurczak Edward zam. gm. Wyrozęby
4. Pliszka Franciszek 25 – 30 lat zam. gm. Kudelczyn 
5. Karcz Wacław 35 lat zam. Kowiesy
6. Stokowski Zdzisław
7. Gocen Grzegorz Cukrownia Elżbietów
 
Wyżej wymienione osoby stoją poza nawiasem prawa, a przeto są niebezpiecznymi wrogami państwa. Powyższe podając do wiadomości, Rada Narodowa domaga się od wszystkich obywateli współdziałania z władzami, w ujęciu tych osób. O ile komukolwiek wiadomym będzie ich miejsce zamieszkania, lub schadzek, winni natychmiast ich zatrzymać w celu przekazania ich właściwym władzom.
Przy zatrzymaniu lub aresztowaniu, w wypadku stawiania oporu z ich strony, należy użyć wszystkich środków łącznie z bronią palną w celu ich zlikwidowania.
Jednocześnie ostrzega się wszystkich obywateli, że jeśli komukolwiek dowiedzionym zostanie: ukrywanie, wspieranie, współdziałanie z bandytami, względnie nieinformowanie, pociągnięty będzie do surowej odpowiedzialności według prawa wojennego.
Powiatowa Rada Narodowa w Sokołowie 
Sokołów, dnia 16 marca 1945 r.
 
„W tym okresie rozpoczęto zwalczanie Armii Krajowej. Jesienią 1944 r. z pow. sokołowskiego wysłano na Syberię około 500 osób np. z Czortek Jan Grzymała, z Jabłonny Wierzbicki – ojciec Józefa, posła PSL, z Sabni Czesław Wiernicki i inni. Mój ojciec, Roman Żółkowski, wybrany wójtem w Sabniach, został we wrześniu 1944 roku aresztowany przez NKWD. Przebywał na zamku w Lublinie, następnie w obozie w Rembertowie. Na wiosnę 1945 roku został odbity przez podziemie niepodległościowe i jako jednemu z niewielu udało mu się uciec.
Wcześniej, 8.07.1944 roku Gestapo aresztowało mego ojca pod zarzutem działalności komunistycznej wraz z m.in. Saczukiem z Grodziska, Olędzkim. Udało się ich wykupić 21.07. Wiem, że moja rodzina miała dobry kontakt z ludem, gdyż mój pradziad Jan jeszcze chodził w chłopskiej sukmanie (opisała to Helena Mniszek w „Paniczu”), zaś dziadek Józef całe dnie fizycznie pracował, podobnie ojciec sam prowadził siewnik, w żniwa pracował na żniwiarce.  W 1939 roku, gdy na te tereny wkroczyła „Czerwona Armia” mój ojciec Roman i jego brat Stanisław ocaleli dzięki pracownikowi. W Grodzisku było wielu uciekinierów z Warszawy, między innymi Mieczysław Fogg. Wszystkich nas około 20 osób zamknięto w salonie. Mego ojca i stryja wyprowadzono do parku i kazano kopać mogiłę. Przechodził pracownik Stanisław Mielan i zwrócił się do oprawców: „Co wy robicie? To tacy porządni ludzie.” Wówczas uwolnili obydwu”.
 
OPR. JO

« wróć | komentarze [1]

Dodaj komentarz

Komentarz zostanie dodany po akceptacji przez administratora serwisu






Odśwież kod



Komentarze do tego wpisu

ZAWADY SĄ CUDOWNE

Albin Siwak
2014-11-11 09:55:32
Strona 1/1






Dane kontaktowe